Ostra odpowiedź Rosji po apelu Sawickiego. "W Polsce też wiele dzieci nie dojada"

Ostra odpowiedź Rosji po apelu Sawickiego. "W Polsce też wiele dzieci nie dojada"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ostra odpowiedź Rosji po apelu Sawickiego. "W Polsce też wiele dzieci nie dojada" (fot. Pymouss/Wikipedia) 
Marek Sawicki apelował, by Rosjanie nie niszczyli produktów spożywczych objętych embargiem. Rosja argumentuje, że polski minister rolnictwa "broni interesów tych, którzy łamią prawo i próbują przemycić własne produkty" - podaje tvn24bis.pl.
- Chcę zaapelować do pana prezydenta Putina, żeby nie szedł w ślady swoich poprzedników ze Związku Sowieckiego, szczególnie z lat 30. i nie niszczył żywności, którą z trudem przedsiębiorcy rosyjscy kupują na różnych rynkach świata i Europy. Rosjanie dziś potrzebują tej żywności, a w naszej słowiańskiej tradycji niszczenie żywności, niszczenie chleba jest uznawane za bardzo ciężki grzech. Nie warto, żeby pan Putin nawiązywał do tradycji głodu ukraińskiego i innych regionów Związku Sowieckiego w latach 30 - mówił Marek Sawicki po tym, jak Rosja zaczęła utylizować żywność objętą embargiem. Stwierdził również, że takie działania to "bardzo ciężki grzech".

"W Rosji nie brakuje żywności"

"Nie warto panu Ministrowi bronić interesów tych, którzy łamią prawo i próbują przemycić własne produkty do Rosji. Możliwe, iż w tym właśnie się kryje wspomniany przez Pana Ministra „bardzo ciężki grzech"? Przecież oczywiste jest, iż o jakości przemycanej kontrabandą żywności, która w żaden sposób nie jest kontrolowana, również nie można mówić" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez ambasadę Rosji w Warszawie.

Zaznaczono, że "na rosyjskim rynku nie ma braku żywności. Zarówno w Rosji, jak i w Polsce – tak jak w każdym innym kraju – istnieje problem ludzi biednych, którzy nie dojadają". Nawiązano także do wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy, który w swoim przemówieniu mówił o tym, że wiele dzieci w Polsce nie dojada. "Być może tu przydałyby się produkty, które nieuczciwi przedsiębiorcy próbują przewieźć kontrabandą do Rosji?" - czytamy.

Dyplomaci w oświadczeniu piszą nie tylko o problemie utylizacji żywności. Udzielili też polskiemu ministrowi "lekcji historii". „Porównanie obecnej sytuacji do głodu w latach trzydziestych XX wieku w Związku Radzieckim (do wiadomości pana Ministra: nie tylko na Ukrainie, ale również w Rosji i Kazachstanie) jest absolutnie niewłaściwe i wywołuje co najmniej zaskoczenie”  - przekonuje strona rosyjska.

Niszczona żywność

Moskwa wprowadziła w sierpniu 2014 roku zakaz importu żywności z Państw UE oraz z USA, Kanady, Australii i Norwegii. Była to odpowiedź na sankcje, które nałożyły te państwa na Rosję w związku z jej zaangażowaniem w konflikt na Ukrainie. Od 6 sierpnia w Rosji obowiązuje dekret prezydenta Władimira Putina, według którego, zatrzymana na granicy żywność objęta embargiem ma być niszczona.

tvn24bis.pl