Liczą się mikrosekundy

Liczą się mikrosekundy

Warszawska giełda musi inwestować, by w dobie handlu wysokich częstotliwości i likwidacji międzynarodowych barier utrzymać pozycję regionalnej potęgi.

Jeszcze w latach 90. maklerzy zbierali zlecenia od klientów i wklepywali je do prymitywnych terminali – po ich czarnych ekranach przebiegały tylko rzędy zielonych cyferek. Nie było zleceń online. Makler zgrywał to na dyskietkę i biegł na giełdę, zupełnie jak w filmie „Pierwszy milion”. Tam czekał komputer IBM AS/400. To były czasy, gdy spięcie spowodowane przez czajnik mogło zawiesić notowania. Teraz GPW to przede wszystkim komputery i serwerownie. W 2013 r. wprowadzono nowy system transakcyjny UTP i to na nim opierają się w dużej mierze nadzieje GPW na rozwój w kolejnych latach.

– Spodziewamy się coraz większej konkurencji ze strony platform międzynarodowych. Dlatego szukamy innowacyjnych pomysłów na uatrakcyjnienie naszego biznesu – mówi prezes GPW Paweł Tamborski. Krokiem w tę stronę było także utworzenie platform, na których handluje się papierami wartościowymi emitowanymi przez młode przedsiębiorstwa – New Connect i Catalyst, gdzie można lokować obligacje. Giełda zamierza je rozwijać. – Obserwujemy rosnące zainteresowania inwestorów indywidualnych i większe zaangażowanie w projekty innowacyjne. Dowodem są właśnie zwiększające się w ostatnim czasie obroty na New Connect – mówi prezes Tamborski.

KLUCZOWA NOWINKA

Na razie jednak kluczową nowinką technologiczną pozostaje UTP, system transakcyjny kupiony od NYSE Technologies i wykorzystywany przez giełdy zrzeszone w grupie NYSE Euronext (parkiety w Nowym Jorku, Paryżu, Lizbonie, Brukseli i Amsterdamie). Może on przyjąć i obsłużyć 20 tys. zleceń na sekundę (20 razy więcej niż poprzednik), czas realizacji jednego zajmuje 150 milisekund. UTP ma większą wydajność (a dodanie kolejnego serwera umożliwia zwiększenie wydajności o kolejne 10 tys. zleceń), lepsze połączenia z innymi giełdami i pozwala wprowadzać nowe instrumenty i rodzaje zleceń. Po uruchomieniu UTP ofertę GPW wzbogacono o kontakty terminowe na stawki referencyjne WIBOR czy obligacje skarbowe. Dzięki nowemu systemowi transakcyjnemu dwa lata temu można było zaoferować handel wysokich częstotliwości (HFT), w którym zlecenia składają komputery na podstawie specjalnych algorytmów, co otworzyło giełdę na zupełnie nową grupę inwestorów. Zwiększa to płynność, a przez to atrakcyjność całego rynku. Handel wysokiej częstotliwości jest bardzo popularny na świecie i umożliwia wyszukiwanie i realizowanie najlepszych ofert, zanim to zrobi konkurencja. Liczą się duże transakcje przy minimalnym jednostkowym zarobku. Dla takich zaawansowanych inwestorów giełda udostępniła powierzchnię w specjalnie przygotowanej serwerowni, gdzie mogą zainstalować swój sprzęt i oprogramowanie.

CZAS TO PIENIĄDZ

Dla inwestorów liczy się bliskość nowego systemu transakcyjnego. W dzisiejszym coraz bardziej skomputeryzowanym handlu chodzi o to, by przechwycić na przykład zlecenie sprzedaży tuż przed konkurentem. Wystarczającą przewagę daje różnica mikro sekund. Wygrywa ten, kto ma szybsze, bardziej wydajne maszyny zainstalowane najbliżej giełdy. To zjawisko nazywa się kolokacją. Firma, która z tego korzysta, jest w lepszej sytuacji niż konkurenci posiadający serwer na drugim końcu ulicy, i ma już miażdżącą przewagę nad rywalami operującymi z innego miasta w sytuacji, gdy informacja płynie przez kilometr światłowodu w ciągu kilku mikrosekund. Zanim oferta dotrze z Krakowa czy Paryża na GPW, może się okazać, że ktoś zdążył już zrealizować transakcję.

Inwencja traderów i magia wielkich nazwisk zaczyna przegrywać z postępem technicznym. W funduszach hedgingowych zatrudnia się raczej informatyków i specjalistów od gier komputerowych niż handlowców. Decyzje podejmują programy komputerowe, a liczy się bardziej szybkość niż wyszukana strategia. IBM pięć lat temu prognozował, że już w tym roku maklerów zastąpią komputery, a budynki giełdy zmienią się w wielkie serwerownie. To się do końca nie potwierdziło. Choć świat zmierza w tym kierunku, giełda bez człowieka wciąż nie może się obejść. Pytanie, jak długo. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 42/2015
Więcej możesz przeczytać w 42/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0