Bank w kieszeni

Bank w kieszeni

Aby zawładnąć portfelem i umysłem klienta, polskie banki przenoszą się do smartfonów. Pytanie, jak daleko można się posunąć w bankowych innowacjach, żeby przy okazji nie stracić zaufania klientów.

W filmach o Jamesie Bondzie zawsze znajdzie się scena, w której tajny agent przechadza się alejkami laboratorium badawczo- -rozwojowego brytyjskiego wywiadu. U pana Q zaopatruje się w najnowsze gadżety szpiegowskie. Podobny wydział można znaleźć w polskim Getin Banku, gdzie zatrudnieni tam naukowcy nie opracowują wielofunkcyjnych parasolek albo strzelających długopisów, tylko nowe technologie związane z płatnościami. Bawią się smartfonami, przesiadują godzinami na Facebooku, żeby się dowiedzieć, jak teraz chcieliby płacić internauci.

KONTO W PALCU

Informatycy współdziałają z ludźmi od reklamy czy marketingu, żeby technologiczna nowinka nie stała się kolejnym szalonym projektem naukowca, ale rzeczywiście przydatną technologią dla klienta. Jeden z najnowszych pomysłów: logowanie się do aplikacji bankowej wężykiem. Zamiast wpisywać czterocyfrowy kod, wystarczy połączyć ruchem palca kilka z 16 kropek, odtwarzając swoją unikatową kombinację. Inny przykład: technologia Finger Vein, czyli uwierzytelnianie klienta poprzez przyłożenie palca. Specjalny czytnik sprawdza układ naczyń krwionośnych w palcu i na tej podstawie udziela klientowi dostępu do bankomatu. Bankowość zaczyna jednak odchodzić od takich gadżetów. – Nie jest nam potrzebna nowa karta albo aplikacja, która robi kolejną cudowną rzecz. Liczy się przede wszystkim doświadczenie klienta i to, żeby mógł w jak najszybszy i najprostszy sposób korzystać z naszych usług – tłumaczy Maciej Szczechura, członek zarządu Getin Noble Banku. A jest o kogo walczyć. Z raportu globalnego think tanku eMarketer wynika, że w Polsce mamy już 12,7 mln użytkowników smartfonów. Daje nam to 24. miejsce na świecie i 6. w Europie. W 2018 r. na polskim rynku ma być już 20,8 mln tego typu urządzeń, które będą stanowić ponad połowę rynku wszystkich telefonów komórkowych. Z niedawnego badania Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że już 88 proc. Polaków w wieku ponad 15 lat wykorzystuje telefon komórkowy, z czego połowa korzysta właśnie ze smartfonów. Nic dziwnego, że w polskim sektorze bankowym trwa wielka mobilizacja.

INNOWACJE ALBO ZAUFANIE

Pojawia się pytanie, gdzie jest granica innowacyjności w usługach bankowych. W Szwecji można już płacić ręką. Wszystko dzięki specjalnym skanerom zainstalowanym w kilkunastu miejscach w szwedzkim mieście Lund. Odczytują unikatowy układ naczyń krwionośnych doprowadzających krew do naszych dłoni i łączą właściciela z numerem konta bankowego. W niektórych bankach pojawiają się również analizatory mowy ludzkiej, dzięki czemu dzwoniąc na infolinię, nie musimy podawać skomplikowanych haseł czy nazwiska panieńskiego matki. Telefon po głosie sam rozpozna, o jakiego klienta chodzi.

Zdaniem Szczechury w im większym stopniu wirtualna staje się bankowość, tym bardziej maleje zaufanie do danego banku, bo klient traci kontakt z rzeczywistością. Dlatego mało realny jest scenariusz, że w przyszłości wszyscy będziemy się kontaktować z bankiem tylko za pomocą internetu. Wiele usług bankowych będzie nadal oferowana w oddziałach, bo ludzie potrzebują zaufanej osoby, która powie im prosto w oczy, jak najlepiej zainwestować swoje pieniądze. Placówka bankowa jest potrzebna również dla wiarygodności. Jeżdżąc po mieście, dobrze móc widzieć oddział swojego banku. Wtedy ma się przynajmniej pewność, że nie istnieje on tylko w internecie. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 42/2015
Więcej możesz przeczytać w 42/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0