Kierunek: chemia

Kierunek: chemia

Azoty to dziś gigant gotowy do walki z globalnymi potentatami. Stawka rośnie z każdym rokiem o kolejne miliardy euro, bo branża jest skazana na wielkie wzrosty.

Rynek chemikaliów na świecie zwiększy się dwukrotnie i osiągnie wartość 5,6 bln euro do 2035 r. – ten fragment najnowszego raportu firmy doradczej Roland Berger mówi wiele. Żeby uzmysłowić, jakie to kwoty, trzeba powiedzieć, że za 20 lat globalna branża chemiczna będzie warta więcej niż obecne PKB Japonii albo Niemiec. Dzisiaj jedna piąta światowej produkcji chemikaliów jest umiejscowiona w krajach europejskich. Jednak nie będzie to trwać wiecznie. Mniejsze wydatki na produkcję, niższe koszty pracy, łatwiejszy dostęp do surowców i wreszcie brak surowych (unijnych) regulacji może szybko spowodować odpływ dużej części tego biznesu z Unii do Azji.


Z tego typu zagrożeń zdają sobie sprawę również polskie firmy. Grupa Azoty pozostaje niekwestionowanym liderem zmian krajowej chemii. A zmiany to przede wszystkim innowacje – jeden z najlepszych sposobów na konkurowanie z zagranicznymi gigantami. Dlatego Grupa Azoty, która kilka lat od konsolidacji polskiego przemysłu chemicznego nieustannie rośnie, inwestuje. Tak, żeby jeszcze skuteczniej rywalizować z największymi zachodnimi konkurentami.

W GRONIE NAJWIĘKSZYCH

W grudniu Grupa Azoty została pierwszą firmą z Europy Środkowej i Wschodniej, która znalazła się na liście 40 najbardziej wpływowych podmiotów światowego rynku chemicznego. Taki prestiżowy ranking publikuje Independent Chemical Information Services (ICIS), największy na świecie dostawca informacji o rynku petrochemicznym. W 2015 r. wartość Grupy Azoty po raz pierwszy przekroczyła 10 mld zł. Poza tym spółka regularnie notuje bardzo dobre wyniki finansowe, zachowując zdrowy bilans. Dobrze wygląda też sprzedaż, która plasuje polskiego giganta na drugim miejscu wśród największych producentów nawozów w Unii Europejskiej. – Jest to zwieńczenie naszych osiągnięć w 2015 r. – komentuje Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Azotów.

W kwietniu grupa otworzyła najnowszą w tej części Europy instalację do produkcji plastyfikatorów. Zakład w Kędzierzynie będzie mógł produkować 50 tys. ton Oxoviflexu rocznie. Dzięki temu Azoty dołączyły do czołowej trójki europejskich producentów plastyfikatorów bezftalanowych. Plastyfikatorów używa się przede wszystkim w branży budowlanej. Wszyscy znamy PVC, polichlorek winylu, który stosuje się do produkcji ram do okien, wykładzin czy rur kanalizacyjnych. Materiał daje się łatwo obrabiać, formować, barwić. Ale PVC nie miałby takich właściwości, gdyby nie plastyfikatory. Dodane do polichlorku powodują zmiękczenie tworzywa bez wywoływania zmian w jego właściwościach chemicznych. Kolejne inwestycje Azotów to cały wachlarz projektów usprawniających produkcję nawozów, dzisiaj najważniejszego segmentu sprzedażowego grupy. Chodzi o rozpoczęcie budowy nowej instalacji nawozów RSM w Kędzierzynie, otwarcie instalacji do produkcji nawozów Pulgran w Puławach czy start budowy nowej instalacji do granulacji mechanicznej w Tarnowie. Ta ostatnia inwestycja pochłonie ok. 140 mln zł.

Grupa ma także w planach modernizację instalacji do produkcji c-nonu z fenolu, substancji stosowanej do produkcji barwników, farmaceutyków, a nawet środków wybuchowych. Kolejny projekt dotyczy wprowadzenia na rynek nowej generacji katalizatora żelazowo-chromowego. Dzięki niemu po odpowiednich procesach można otrzymywać wodór, gaz syntezowy czy amoniak. Ale jedna z najistotniejszych inwestycji ruszyła w drugiej połowie września w Tarnowie. To wtedy podpisano akt erekcyjny pod budowę nowej instalacji do produkcji poliamidu-6. Inwestycje warte 320 mln zł mają zwiększyć zdolności produkcyjne Grupy Azoty do 170 tys. ton rocznie. Dzięki temu polska spółka stanie się drugim europejskim wytwórcą poliamidu-6. Więcej wyprodukują tylko niemieccy giganci z BASF. Dzisiaj bez tego tworzywa praktycznie nie istniałaby połowa światowego przemysłu, bo poliamidy stosuje się do produkcji łożysk, śrub, kół pasowych i tysiąca innych części narażonych na bardzo wydajną pracę.

NAKARMIĆ ŚWIAT

Tworzywa sztuczne to przyszłość dla Azotów. Na świecie zużywa się ok. 9 mln t poliamidów rocznie. A zapotrzebowanie stale rośnie. Tak jak globalna produkcja tworzyw sztucznych. W 2002 r. na świecie wytwarzano ich ok. 204 mln t rocznie. W zeszłym roku produkcja przekroczyła już 300 mln t. – Tworzywa to ta dziedzina, zarówno przemysłu, jak i nauki, którą chyba możemy nazwać najbardziej innowacyjną – mówi Małgorzata Malec, dyrektor segmentu tworzyw w Grupie Azoty. Podobnie dobrze rysują się prognozy dla wszystkich polskich wyrobów chemicznych.

Ten optymizm udzielił się inwestorom na warszawskiej giełdzie. Indeks WIG-chemia, grupujący spółki z branży chemicznej, wzrósł w ciągu roku o ponad 45 proc.! Gdyby rozszerzyć tę perspektywę do pięciu lat, to mówimy już o trzycyfrowych wzrostach. Zebrane w indeksie firmy były pod koniec roku warte już ponad 22 mld zł. Branża chemiczna ma dziesięcioprocentowy wkład w wartość całego polskiego przemysłu. Odsetek ciągle rośnie, bo nareszcie ten sektor rynku doczekał się stabilizacji. Pomogła w tym postępująca konsolidacja polskiej chemii. W jej wyniku połączyły się cztery największe zakłady chemiczne: Tarnów – jednostka dominująca, Police, Puławy i Kędzierzyn-Koźle. Wraz z mniejszymi spółkami córkami tworzą dużą grupę kapitałową, która w branży w Polsce nie ma praktycznie konkurencji. To element planu tworzenia w kraju narodowych czempionów. Firm gigantów, które miałyby szansę na konkurowanie z największymi globalnymi potentatami. Grupa Azoty ma ku temu bardzo duże szanse. Od 2010 r. do zakończenia procesu konsolidacji przychody grupy wzrosły z 1,9 mld zł do blisko 10 mld zł.

WALKA O WPŁYWY

Oprócz inwestycji dla Azotów ważny jest też głos w różnych branżowych organizacjach. To na tych forach najwięksi podejmują decyzje ważne dla całego przemysłu chemicznego. Ostatnie miesiące przyniosły aktywne działania w celu umocnienia pozycji Grupy Azoty na arenie międzynarodowej. Polska spółka brała udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. To właśnie reprezentanci Grupy Azoty zainicjowali dialog dotyczący bezpieczeństwa żywnościowego, które staje się jednym z kluczowych zagrożeń cywilizacyjnych, a ma ścisły związek z produkcją nawozów.

W marcu grupa została zakwalifikowana do prestiżowego indeksu FTSE Emerging Markets, który grupuje spółki z całego świata, odpowiadające już za prawie połowę globalnego PKB. Kilka miesięcy później Paweł Jarczewski, prezes Grupy Azoty, został mianowany przewodniczącym Komitetu ds. technicznych, utrzymania i bezpieczeństwa produkcji w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Przemysłu Nawozowego (IFA). Ta decyzja otworzyła furtkę do kolejnych prestiżowych awansów. Fertilizers Europe, stowarzyszenie zrzeszające największych producentów nawozów w Europie, powierzyło stanowisko wiceprezesa zarządu Markowi Kapłusze, wiceprezesowi Azotów. Natomiast Andrzej Skolmowski, drugi wiceprezes, po raz kolejny objął stanowisko członka zarządu oraz przewodniczącego Komitetu statystyk. – Wszystkie te powołania to dowód na wzrost znaczenia naszej firmy w światowym biznesie nawozowym – podsumowuje Paweł Jarczewski.

REGULACYJNA BITWA

Rok 2016 zapowiada się dla Azotów obiecująco. Natomiast zagrożenie mogą stanowić nowe międzynarodowe regulacje. Kluczowa będzie sprawa umowy handlowej pomiędzy UE a USA, czyli TTIP. Pytanie, czy spółki działające na rynku amerykańskim będą przestrzegać takich samych zasad gry jak te prowadzące biznes głównie w Europie. Pojawia się również kwestia reformy Europejskiego Systemu Handlu Emisjami. W jej wyniku może wzrosnąć cena, jaką europejskie koncerny płacą za emisję dwutlenku węgla. Prezes Jarczewski pozostaje jednak optymistą. Coraz silniejsza pozycja Azotów na arenie międzynarodowej daje nowe możliwości w walce o równe prawa konkurencji wewnątrz Unii, a także poza Europą. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 1/2016
Więcej możesz przeczytać w 1/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0