Kaniewski bierze skarb (aktl.)

Kaniewski bierze skarb (aktl.)

Zbigniew Kaniewski otrzymał z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego nominację na nowego ministra skarbu. Zastąpił on odwołanego w ubiegłym tygodniu Piotra Czyżewskiego.
Nowy minister zapowiedział przyspieszenie prywatyzacji. "Zrobię wszystko, żeby maksymalnie przybliżyć się do kwoty 8,83 mld zł wpływów z prywatyzacji. Czuję wielką odpowiedzialność za zapewnienie makroekonomiczych potrzeb związanych z ustawą budżetową, to jest być albo nie być polskiej gospodarki" - powiedział Kaniewski. Dodał, że za konieczne uważa uspokojenie atmosfery wokół prywatyzacji spółek Skarbu Państwa, jednocześnie zadeklarował gotowość podejmowania trudnych decyzji prywatyzacyjnych.

Swoje urzędowanie na stanowisku szefa resortu skarbu Kaniewski chce rozpocząć od przeglądu wszystkich procedur i szybkiego wdrożenia tych decyzji, które nie są kontrowersyjne. "Natomiast tam, gdzie będą wątpliwości, będę się musiał wnikliwie przyjrzeć, ale też te decyzje nie mogą wiecznie czekać. (...) W sprawie G-8 po bardzo szczegółowym zapoznaniu się ze stanem rzeczy poinformuję o decyzjach" - powiedział.

"Bardzo mi zależy na dobrej współpracy z premierem, ponieważ minister skarbu i Rada Ministrów będzie miała do rozstrzygnięcia poważne decyzje dotyczące przekształceń strukturalnych takich sektorów jak energetyka, ciężka chemia, system bankowy, cały zespół rozwiązań dotyczących ewentualnej konsolidacji sektora finansowego" - powiedział.

Kaniewski ma 56 lat. Jest posłem SLD z Łodzi. Przewodniczy sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. programu "Przedsiębiorczość- Rozwój-Praca". Jest też przewodniczącym Federacji Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego.

Po odwołaniu w ubiegłym tygodniu Piotra Czyżewskiego z e stanowiska ministra skarbu, do niedawna jedynym kandydatem na jego miejsce był dyrektor departamentu resortu finansów, Przemysław Morysiak. Tą kandydaturę zakwestionował jednak szef klubu SLD, Krzysztof Janik. Kilkudniowe konsultacje wyłoniły drugiego kandydaturę Kaniewskiego, który niespodziewanie stał się faworytem.

"Boże chroń Polskę -  skomentowała ten wybór minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka prof. Aldona Kamela-Sowińska. - Geograf z wykształcenia, nauczyciel z zawodu. Ekonomii i  gospodarki uczył się przez trzy kolejne kadencje w Sejmie. A jak można się w Sejmie uczyć gospodarki to mamy na co dzień informacje. Ale najważniejsze jest to, że z krwi i kości jest od trzydziestu lat działaczem związkowym. A jak wyglądają rządy związkowców sama wiem najlepiej".

Według niej, Kaniewski nie ma rozeznania na temat spraw gruntowych, własnościowych, prawa własności i prywatyzacji. "Jako niekompetentny i nieprzygotowany będzie narażony na wszelkiego rodzaju działania urzędników. A już kilka takich przypadków co oni potrafią z taką osobą zrobić mieliśmy. A żaden wiceminister nie obroni swojego szefa przed brakiem wiedzy" - zaznaczył Kamela-Sowińska.

Według niej, premier Leszek Miller ma jedną kwalifikację dla swoich ministrów: "Mój i z Łodzi". "Boi się profesjonalistów i nie rządzi w imieniu Polski i Polaków, tylko w imieniu partii i partyjniaków. To zła rekomendacja do rządzenia. Ma tylko jeden plus: zaplecze polityczne" -  oceniła była minister.

Poseł PO Tadeusz Jarmuziewicz uważa, że osoba Kaniewskiego świadczy o przewadze upolitycznienia nad ładunkiem merytorycznym resortu. Jego zdaniem, premier podjął decyzję, według której teraz "będzie pełne sterowanie polityczne".

Zdaniem szefa sejmowej Komisji Skarbu Państwa Wiesława Walendziaka (PiS) Kaniewski jest politykiem o słabej pozycji, który jako minister skarbu nie będzie samodzielnie podejmował decyzji w kontrowersyjnych sprawach prywatyzacyjnych, ale  wypełniał decyzje gabinetu politycznego premiera Leszka Millera.

"Kojarzę posła Kaniewskiego jako niezbyt wyróżniającego się, bez zaplecza politycznego i bez pozycji politycznej nawet we własnym ugrupowaniu. Wydaje mi się, że jest to świadome założenie: im  słabsza pozycja polityczna, tym bardziej jest on zależny od  dyspozycji z zewnątrz. W gruncie rzeczy nie on będzie rozstrzygał w kontrowersyjnych sytuacjach, tylko telefon, który zadzwoni na  jego biurku" - powiedział Walendziak.

Wiceszef klubu PSL Zbigniew Kuźmiuk uważa, że kandydat na  ministra skarbu powinien spełniać dwa warunki: po pierwsze mieć dobre przygotowanie merytoryczne, a po drugie silną pozycję polityczną w klubie, który go rekomendował. "Odnoszę wrażenie, że  Kaniewski spełnia ponad wszelką wątpliwość to pierwsze kryterium, natomiast z tym drugim zdaje się będzie miał kłopoty" - ocenił.

Nieco lepiej oceniają nowego ministra politycy rządzącej koalicji.

Pierwszy szef resortu skarbu w rządzie Leszka Millera Wiesław Kaczmarek (SLD) uważa, że Kaniewskiego jako ministra skarbu będzie można ocenić dopiero, gdy przedstawi swój program działań, strukturę priorytetów i określi, z jakim zespołem ludzi chce pracować. Zdaniem Kaczmarka, Kaniewski jest jednym z najbardziej pracowitych parlamentarzystów w Sejmie i należy do tych posłów, którzy mają duży wkład w tworzenie prawa gospodarczego w Polsce.

Zdaniem szefa klubu UP Janusza Lisaka, Kaniewski sprawdzi się w  nowej funkcji "choć wyzwanie, które podejmuje, jest niezwykle trudne i ma wiele zagrożeń". Jak dodał, Kaniewski "nie jest uwikłany w żadne układy biznesowo-towarzyskie i potrafi w swojej działalności zachować niezależność spojrzenia, co jest bardzo dobrą rekomendacją dla ministra skarbu".

oj, sg, em, pap

Czytaj także

 0