Kaspijska ropa w rurze (aktl.)

Kaspijska ropa w rurze (aktl.)

Rząd Ukrainy zdecydował, że naftociągiem Odessa-Brody będzie przesyłana kaspijska, a nie rosyjska ropa naftowa - poinformował po posiedzeniu gabinetu wicepremier Andrij Klujew.
Jeszcze w tym roku z Odessy do Brodów ma zostać przetransportowanych 4-5 mln ton ropy. Naftociąg Odess-Brody ma być w najbliższych latach przedłużony do Płocka.

Oznacza to, że nic już nie stoi na przeszkodzie, aby  powstała polsko-ukraińska spółka, która zajmie się przesyłaniem azerskiej i kazachskiej ropy do Polski.

Klujew powiedział, że rząd powoła grupę roboczą, która otrzyma pełnomocnictwa do prowadzenia rozmów z właścicielami kompanii naftowych na temat dostaw surowca i wspólnej eksploatacji rurociągu. Ponadto rząd Wiktora Janukowycza poparł pomysł, aby w  przyszłości zarówno ropociąg, jak i terminal przeładunkowy "Piwdennyj" koło Odessy, oddać w koncesję.

Minister paliw i energetyki Serhij Jermiłow poinformował, że w  tym roku rurociągiem popłynie 4-5 milionów ton ropy z kaspijskich złóż w Azerbejdżanie i Kazachstanie. Biorąc pod uwagę, że polski odcinek rurociągu od granicy do Płocka powstanie dopiero za kilka lat, z Brodów ropa będzie tymczasowo transportowana w cysternach kolejowych.

Decyzja rządu kończy wielomiesięczną polemikę na temat sposobu wykorzystania rurociągu Odessa-Brody. W ubiegłym roku kilka rosyjskich kompanii zabiegało, aby tymczasowo, przez kilka lat, rurociąg pracował w odwrotnym kierunku i był wykorzystywany do  transportowania rosyjskiej ropy do portu w Odessie. Nieoficjalnie wiadomo, że na Kijów naciskały w tej sprawie także rosyjskie władze. Prezydent Leonid Kuczma odpowiedzialnością za podjęcie decyzji w tej sprawie obarczył rząd.

Jermiłow powiedział, że na decyzję rządu wpłynęły czynniki ekonomiczne. Według niego, gdyby przystać na propozycje Rosjan, to  w ciągu 2-3 lat poza Ukrainą powstałyby zapewne inne rurociągi do  transportowania kaspijskiej ropy, a ukraiński nie byłby już potrzebny.

Rosjanie do ostatnich dni prowadzili zabiegi dyplomatyczne i  kampanię w ukraińskich mediach, aby przekonać Ukraińców do swoich racji. Prywatna telewizja Era przekonywała kilka dni temu, że  odrzucenie rosyjskiej propozycji przez rząd będzie równoznaczne ze  zdradą interesów narodowych, gdyż kraj, rzekomo, straci 300 mln dolarów. Era podała, że tyle pieniędzy napłynęłoby do budżetu z  tytułu opłat za tranzyt rosyjskiej ropy.

W ubiegłym roku podpisano polsko-ukraińską umowę o połączeniu rurociągu Odessa-Brody z polskim systemem przesyłowym. Podjęta w  środę decyzja ukraińskiego rządu oznacza, że nic już nie stoi na  przeszkodzie, aby - jak to założono wcześniej - doszło do  powołania spółki przez Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych PERN Przyjaźń SA i firmę Ukrtransnafta, która zajmie się przesyłaniem ropy do Polski. Zainteresowana tym jest także Unia Europejska, która wyasygnowała 2 mln dolarów na prace studyjne, a  także Stany Zjednoczone.

Rurociąg Odessa-Brody ma długość 674 km. Aby ropa mogła płynąć do  Polski, po stronie ukraińskiej należy wybudować odcinek liczący 104 km, a po stronie polskiej - 450 km, licząc od granicy do Płocka.

Budowę rurociągu z Odessy do Brodów i terminalu "Piwdennyj" ukończono w 2002 r. Nie był dotychczas eksploatowany. Obecnie jego moce przesyłowe pozwalają na transportowanie ok. 14 mln ton ropy rocznie, a po rozbudowaniu - ok. 45 mln. Ropa ma być dostarczana do terminalu tankowcami, których wyporność nie może przekraczać 100 tys. ton.

oj, pap

Czytaj także

 0