Chodorkowski: "Niech Jukosem rządzi człowiek Kremla"

Chodorkowski: "Niech Jukosem rządzi człowiek Kremla"

Michaił Chodorkowski właściciel koncernu naftowego Jukos, proponuje, by na jego czele stanął przedstawiciel rosyjskich władz - wynika z jego deklaracji odczytanej w radiu Echo Moskwy.
W tekście, który przekazał akcjonariusz Jukosu Wasilij Szachnowski, przebywający w areszcie właściciel koncernu dementuje informację dziennika "Wiedomosti", jakoby na czele Jukosu miał stanąć związany ze spółką Sibnieft Jewgienij Szwidler.

"W związku z pojawiającymi się informacjami o propozycji wyboru na szefa Rady Dyrektorów Jewgienija Szwidlera, oficjalnie informuję, że propozycja taka nie została złożona. W dzisiejszej sytuacji, uważam za pożądane, aby na tym stanowisku zasiadał przedstawiciel władz państwowych" - oświadczył Chodorkowski.

Obecnie szefem Rady Dyrektorów Jukosu jest były prezes Banku Centralnego, Wiktor Gieraszczenko. Ten związany z Kremlem polityk miał ułatwić kontakty z władzami, w sytuacji, gdy domagają się one od Jukosu zwrotu 3,4 mld dolarów z tytułu niezapłaconych podatków.

W ubiegłym tygodniu Chodorkowski zwrócił się do akcjonariuszy o  rozważenie dymisji Gieraszczenki twierdząc, że nadzieje, które w  tym 66-letnim bankowcu pokładał Jukos, nie spełniły się, a  Gieraszczenko nie był w stanie nawiązać dialogu z władzą.

Na czwartkowej konferencji prasowej przedstawiciele Jukosu skarżyli się, że ich kontakty z władzami pozostają jednostronne, a  rząd nie odpowiada na kolejne propozycje rozwiązania kryzysu grożącego koncernowi bankructwem.

"W pismach do rządu próbujemy wyjaśnić, czego on od nas oczekuje i co z jego punktu widzenia byłoby dobrym rozwiązaniem problemu. Mimo to odpowiedzi na 11 listów nie ma. Chciałbym mieć nadzieję, że ktokolwiek je czytał" - powiedział szef zarządu Jukosu, Steven Theede.

Jukos zagrożony jest upadkiem po tym, jak państwowy komornik aresztował aktywa spółki-córki koncernu - Jugansknieftiegaz -  pozbawiając go kontroli nad 60 proc. wydobycia ropy i 70 proc. jej zasobów.

Ministerstwo Sprawiedliwości Rosji ogłosiło we wtorek, że sprzeda Jugansknieftiegaz, a źródło w Jukosie podało, że może się to stać już w przyszłym tygodniu. Cena, jaką resort - zdaniem przedstawicieli Jukosu - chce uzyskać za największą spółkę, to  1,75 mld dolarów. Sam Jukos wycenia wartość Jugansknieftiegazu na  30,4 mld dolarów.

W czwartek koncern zagroził, że w przypadku realizacji planów ministerstwa może ogłosić bankructwo.

Według Jukosu, także zbyt szybkie ściąganie należności może "doprowadzić do niedoboru środków płatniczych, co doprowadzi do  przerwania działalności operacyjnej" koncernu. "Konsekwencją takiej przerwy będzie zdecydowane ograniczenie eksportu ropy i  towarów ropopochodnych, ostry deficyt towarów ropopochodnych na  rynku krajowym i zdecydowane ograniczenie płatności do budżetu" -  ostrzega Jukos.

Oświadczenie koncernu, opublikowane równolegle z konferencją szefów koncernu, na której wiceszef zarządu Jukosu Jurij Bejlin poinformował o zajęciu kont kompanii na sumę 200 mln dolarów, wywołało spadek na rosyjskich giełdach. O godz. 17.32 czasu moskiewskiego (godz. 15.32 warszawskiego) wyniósł on: na giełdzie RTS 14,17 proc., a na giełdzie MMWB - 11,18 proc.

ss, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także