Jukos nie ma na co liczyć (aktl.)

Jukos nie ma na co liczyć (aktl.)

Moskiewski sąd odrzucił wniosek koncernu naftowego Jukos o uznanie za nieważną rozpoczętą 30 czerwca egzekucję długu przedsiębiorstwa wobec fiskusa.
Przedstawicielka koncernu argumentowała przed sądem arbitrażowym, że komornicy naruszyli przepisy proceduralne i narzucając Jukosowi pięciodniowy termin uregulowania należności, przy jednoczesnym areszcie aktywów Jukosu, uniemożliwili mu faktycznie spłatę długu.

Adwokat Izby Komorniczej utrzymywał z kolei, że wszystkie poczynania Izby są zgodne z prawem, a pięciodniowy termin był maksymalnym, jaki przewidują przepisy. Wyrok podlega zaskarżeniu przed sądem wyższej instancji. Jukos ma na to 30 dni.

Według służb podatkowych, Jukos nie dopłacił 3,4 mld dolarów podatków za rok 2000. Komornicy przystąpili do egzekucji długu, gdy wyrok w tej sprawie uprawomocnił się. 30 czerwca dali Jukosowi pięć dni na zwrot całej sumy, niemal jednocześnie aresztując konta i  aktywa koncernu.

Wśród aresztowanych aktywów jest Jugansknieftiegaz, spółka-córka dostarczająca 60 proc. ropy wydobywanej przez wszystkie struktury Jukosu. Władze zapowiadają, że jeżeli nie otrzymają pieniędzy, sprzedadzą ją innemu inwestorowi. Na razie nie wiadomo jakiemu. Prawdopodobnie oznaczać to będzie bankructwo koncernu.

Komornicy twierdzą, że dotychczas wyegzekwowali od Jukosu 9,9 mld rubli (340 mln dolarów). Jest to około 10 proc. całej sumy, której domaga się fiskus.

Tego samego dnia moskiewski sąd odrzucił wniosek obrońców Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa o uznanie głównej sprawy w ich procesie za przedawnioną.

Obrońca Gienrich Padwa dowodził, że w czwartek upłynęło 10 lat od zarzucanego obu biznesmenom nielegalnego przejęcia 20-procentowego pakietu akcji przedsiębiorstwa chemicznego Apatit. Według niego ostatni dokument dotyczący transakcji pochodzi z 22 lipca 1994 roku.

Skład sędziowski przychylił się jednak do opinii prokuratora i odmówił umorzenia sprawy - najważniejszego z siedmiu zarzutów stawianych dwóm głównym akcjonariuszom Jukosu. Oprócz tego oskarżeni są oni m.in. o niepłacenie podatków i odmowę wykonania wyroku sądowego.

"Sąd na razie nie prześledził wszystkich dowodów mających związek z danym epizodem (procesu)" - powiedziała sędzia Irina Kolesnikowa, dodając, że wniosek obrony jest "przedwczesny". Nie stwierdziła jednak jednoznacznie, czy sprawa uległa przedawnieniu czy też nie.

Zgodnie z rosyjskim prawem, przestępstwo o tzw. ciężkim charakterze uznaje się za przedawnione po 10 latach, jeżeli w tym czasie nie zapadł wyrok lub oskarżony nie unikał stawiennictwa przed sądem.

Proces Chodorkowskiego i Lebiediewa, w którym oskarżonym jest również ich dawny współpracownik Andriej Krajnow, wznowiono 12 lipca.

em, pap

Czytaj także

 0