Aukcja Jukosu zablokowana

Aukcja Jukosu zablokowana

Amerykański sąd okręgowy w Houston podtrzymał postanowienie sądu upadłościowego w sprawie tymczasowego zablokowania aukcji znacznej części majątku rosyjskiego giganta naftowego Jukos.
Sędzia sądu w Houston Nancy Atlas odrzuciła skargę rosyjskiego monopolu gazowego Gazprom, kwestionującą decyzję o zablokowaniu aukcji na 10 dni. Gazprom jest głównym kandydatem do przejęcia aktywów Jukosu na wyznaczonej na niedzielę aukcji.

Władze rosyjskie stanowczo odrzuciły czwartkową decyzję sądu w  Houston jako ingerencję prawną z zewnątrz i zapowiedziały przeprowadzenie aukcji w niedzielę, zgodnie z planem.

Po wysłuchaniu argumentów stron sędzia Atlas oświadczyła, że nie zmienia postanowienia amerykańskiego sądu upadłościowego, ponieważ mogłoby to wyrządzić szkody do nie do naprawienia Jukosowi, natomiast podtrzymanie tej decyzji nie spowoduje tak znacznych szkód po stronie Gazpromu.

Utrzymanie decyzji sądu w Houston w sprawie zawieszenia aukcji na  10 dni może uniemożliwić albo przynajmniej utrudnić jej przeprowadzenie w niedzielę, mimo że władze rosyjskie zapowiedziały trzymanie się tego, wyznaczonego od dawna terminu. Przedmiotem przetargu ma być Jugansknieftiegaz, główna spółka wydobywcza Jukosu.

W sobotę, jeszcze przed orzeczeniem sądu amerykanskiego potwierdzającym decyzję z czwartku, sekretarz Rosyjskiego Funduszu Majątku Federalnego (RFFI) Aleksandr Komarow oświadczył jednoznacznie w Moskwie, że sprzedaż akcji Jugansknieftiegazu odbędzie się w planowanym terminie 19 grudnia w Rosyjskim Funduszu Majątku Federalnego. Podkreślił, że odbędzie się ona "zgodnie z  rosyjskim prawem".

Także rzecznik należącej do Gazpromu firmy Gazpromnieft, która jest najpoważniejszym uczestnikiem przetargu potwierdził, że nie wycofa się z niego.

Przeciwko ingerencji sądu amerykańskiego wypowiedział się w  ostatnich dniach osobiście nawet szef rządu rosyjskiego. Sprzedaż na aukcji firmy Jugansknieftiegaz - głównej spółki wydobywczej naftowego giganta Jukos - jest sprawą wewnętrzną Rosji -  oświadczył w piątek premier Michaił Fradkow.

Z kolei rzecznik rosyjskiego Sądu Arbitrażowego określił w piątek czwartkową decyzję amerykańskiego sądu mianem "nonsensu, nie  mającego żadnych następstw prawnych". Podkreślił, że "Rosja nie ma  z USA żadnych porozumień, pozwalających jednej stronie wpływać -  nawet teoretycznie - na podobne procesy na terytorium drugiej strony".

Oświadczenia strony rosyjskiej stanowiły reakcję na decyzję Sądu ds. Upadłości w Houston w Teksasie, który w czwartek wieczorem, po  dniu przesłuchań, przyjął do rozpatrzenia wniesioną we wtorek sprawę rosyjskiego koncernu Jukos i jednocześnie nakazał wstrzymanie na 10 dni roboczych planowanej na 19 grudnia w Moskwie sprzedaży Jugansknieftiegazu.

Amerykański sędzia sądu upadłościowego Letitia Clark zgodziła się w czwartek, by Jukos wszczął procedurę upadłościową w amerykańskim sądzie zamiast w Rosji na podstawie art. 11 amerykańskiego Kodeksu Upadłościowego, umożliwiającego odłożenie upadłości i zastosowanie programu naprawczego przy jednoczesnym zachowaniu aktywów firmy.

Z informacji prawników w Houston wynika, że decyzja o wstrzymaniu sprzedaży filii Jukosu wpłynie przede wszystkim na plany wielkich banków udzielających kredytów potencjalnym nabywcom, w tym na  decyzję specjalnie powołanego w tym celu konsorcjum gigantów finansowych , na czele z Deutsche Bank, w skład ktorego wchodzą też ABN Amro, BNP Paribas oraz Dresdner Kleinwort Wasserstein.

Konsorcjum, które zamierzało sfinansować ofertę Gazpromu i  zebrało w tym celu olbrzymi, specjalny fundusz, obecnie postanowiło zamrozić tę sumę, szacowaną na 10 - 13 mld dolarów. Bez wsparcia wielkich banków transakcja może okazać się niemożliwa, bowiem cena wywoławcza Jugansknieftiegazu wynosić ma  aż 8,6 miliarda dolarów.

Mike Lake, rzecznik adwokackiej firmy Fulbright&Jaworski, reprezentującej Jukos w sądzie w Houston, przedstawiając tę  sytuację dodał: "Jeśli banki zastosują się do tej decyzji, na co liczymy, nie będzie pieniędzy na sfinansowanie transakcji przez syndykat bankowy. To bardzo ciekawe, jak ostatecznie w niedzielę rozwinie się sytuacja w Moskwie".

Jukos od dawna przeżywa poważne trudności. Rosyjski skarb państwa żąda od niego ogółem 27,8 mld dolarów zaległych podatków i właśnie z wpływów ze sprzedaży złóż Jukosu Rosja chce pokryć zadłużenie koncernu.

Były szef Jukosu, Michaił Chodorkowski, od 14 miesięcy przebywa w  rosyjskim areszcie. Chodorkowski jest podejrzany o przestępstwa majątkowe i niepłacenie podatków, jednak związani z koncernem analitycy uważają, że on i inny oskarżony w procesie Jukosu -  Płaton Lebiediew - padli ofiarą kremlowskiej intrygi w związku z  finansowaniem przez Chodorkowskiego rosyjskich partii opozycyjnych.

ss, pap

Czytaj także

 0