Zimą może zabraknąć gazu w Europie

Zimą może zabraknąć gazu w Europie

Gazprom ostrzegł, że zimą mogą wystąpić zakłócenia w dostawach gazu na Ukrainę i do Europy, gdyż - jak podkreślił - Naftohaz Ukrainy nie tłoczy obecnie wystarczających ilości paliwa.
"Występują określone trudności, które wiążą się z tym, iż Naftohaz Ukrainy aktualnie nie tłoczy wystarczających ilości gazu do podziemnych magazynów" - oświadczył rzecznik rosyjskiego koncernu Siergiej Kuprijanow.

"Może to doprowadzić do tego, że zimą, gdy wzrośnie zużycie gazu na Ukrainie i w Europie, mogą wystąpić, jak już zdarzało się w przeszłości, problemy z tym, by zarówno zaspokoić potrzeby wewnętrznego rynku Ukrainy, jak i wywiązać się z kontraktów na tranzyt, które łączą Ukrainę z Gazpromem" - dodał Kuprijanow.

Rzecznik poinformował, że problemy te były jednym z tematów narady, poświęconej przygotowaniom Gazpromu do sezonu jesienno-zimowego 2006/07, która w poniedziałek z udziałem prezesa spółki Aleksieja Millera odbyła się w siedzibie koncernu w Moskwie.

"Stworzenie niezbędnych zapasów gazu w podziemnych magazynach Ukrainy przed rozpoczęciem sezonu grzewczego jest pryncypialnie ważnym warunkiem zapewnienia niezakłóconego zaopatrzenia w gaz ukraińskich odbiorców i wywiązania się przez stronę ukraińską z zobowiązań dotyczących transportu paliwa do państw Europy" - oznajmił Kuprijanow.

Rzecznik dodał, że Gazprom będzie domagać się od Naftohazu Ukrainy zgromadzenia koniecznych zapasów gazu w podziemnych magazynach przed rozpoczęciem okresu jesienno-zimowego.

Kuprijanow nie powiedział, co jest przyczyną nietłoczenia przez ukraińskiego partnera Gazpromu w sezonie letnim odpowiednich ilości paliwa do należących do niego podziemnych magazynów.

Dobrze znający kulisy dialogu gazowego między Moskwą i Kijowem dziennik "Kommiersant" sugerował w ubiegłym tygodniu, że Gazprom odmawia dostarczania gazu do ukraińskich podziemnych magazynów, domagając się wydzierżawienia lub odsprzedania od jednego do trzech magazynów, w których rosyjskie paliwo nie byłoby mieszane z tym wydobywanym na Ukrainie.

Na początku 2005 roku Gazprom miał problemy z pobraniem 7,8 mld metrów sześciennych gazu, który "zaginął" w podziemnych magazynach na Ukrainie. Później przez kilka miesięcy strony nie potrafiły porozumieć się w sprawie ceny tego paliwa, a także sposobów spłaty należności. Skończyło się na tym, że Naftohaz Ukrainy ma do oddania 605 mln dolarów.

Od 1 czerwca ukraińska spółka podniosła opłatę za tłoczenie, przechowywanie i pobranie gazu z jej podziemnych magazynów z 10 do 33 hrywien (6,60 dolarów) za 1000 metrów sześciennych.

Zdaniem ekspertów, jeśli w najbliższych tygodniach kwestia gromadzenie gazu w ukraińskich poziemnych magazynach nie zostanie rozstrzygnięta, to zimą, w razie silnych mrozów w Rosji, mogą wystąpić problemy z podtrzymaniem ciśnienia w gazociągach, dostarczających rosyjskie paliwo do Europy. Sytuacja taka miała już miejsce minionej zimy, a zakłócenia w dostawach gazu dotkliwie odczuły m.in. Polska i Włochy.

Naftohaz Ukrainy zarządza 13 podziemnymi magazynami gazu o łącznej pojemności 32 mld m3. Są one częścią systemu przesyłowego Ukrainy i służą zapewnieniu niezakłóconych dostaw rosyjskiego gazu do Europy Wschodniej i Zachodniej. Na Ukrainę przypada 80 proc. tranzytu rosyjskiego paliwa do Europy - w 2005 roku było to 123,4 mld metrów sześciennych.

W ubiegłych latach przed rozpoczęciem sezonu grzewczego (1 października) w ukraińskich podziemnych magazynach gromadzono 18-24 mld m3 gazu. Tłoczenie paliwa trwało od marca do września. W ciągu miesiąca z powodów technologicznych można zmagazynować maksimum 4 mld metrów sześciennych gazu.

pap, ab

Czytaj także

 0