Gaz gwałtownie pójdzie w górę

Gaz gwałtownie pójdzie w górę

Gaz będzie droższy, możliwa jest dziesięcioprocentowa podwyżka - uważa minister gospodarki Piotr Woźniak, po zakończeniu negocjacji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa nt. dostaw rosyjskiego gazu do Polski.
PGNiG dementuje informacje, że gaz mógłby zdrożeć o kilkadziesiąt procent.

W miniony piątek w Moskwie PGNiG podpisało z rosyjsko-ukraińską spółką RosUkrEnergo, kontrolowaną przez rosyjskiego potentata gazowego Gazprom, umowę o sprzedaży gazu oraz aneks do Kontraktu Jamalskiego. Kontrakt ten, podpisany w 1996 r., obowiązuje do 2022 r. i pokrywa ok. połowę polskiego zapotrzebowania. Aneks dotyczy zmiany wzoru, według którego przelicza się opłaty za gaz.

Podpisanie nowego kontraktu z RosUkrEnergo było konieczne, ponieważ obecna umowa wygasa ostatniego dnia grudnia br.

"Nie mieliśmy wyjścia. Zostaliśmy postawieni pod ścianą" - powiedział Woźniak. Jego zdaniem podwyżki "to element szerszej polityki Gazpromu".

Więcej światła na kulisy negocjacji rzucił rzecznik PGNiG, Tomasz Fill. Jak ujawnił w poniedziałek PAP, oba dokumenty - kontrakt z RosUkrEnergo i zmianę kontraktu jamalskiego (aneks) negocjatorzy PGNiG musieli podpisać w tej samej sali.

"Nasze rozmowy ze stroną rosyjską nigdy nie są partnerskie, bo jesteśmy skazani na ten kierunek dostaw gazu" - ocenił Fil, dodając, że gdyby negocjatorzy nie zgodzili się na zmianę formuły cenowej w kontrakcie jamalskim, w Polsce od 1 stycznia 2007 r. zabrakłoby gazu.

Rzecznik PGNIG stanowczo zaprzeczył spekulacjom, że w wyniku negocjacji z Rosjanami za 1000 m. sześć. gazu będziemy płacić nawet 340-350 dolarów. "Wynegocjowana cena jest niższa niż 300 dolarów za 1000 m. sześć. Nieprawdziwe są również twierdzenia, że gaz w Polsce zdrożeje o kilkadziesiąt procent" - zapewnił rzecznik PGNiG.

Jeszcze przed zakończeniem moskiewskich negocjacji spółka zwróciła się jednak do Urzędu Regulacji Energetyki (URE) z wnioskiem o zmianę taryfy, czyli o możliwość podniesienia ceny. W poniedziałek PGNiG zapowiedziało, że wniosek zostanie zaktualizowany. Ani URE ani PGNiG nie chcą jednak ujawnić, jaką podwyżkę zapisano we wniosku.

Eksperci i media uznali rozmowy z Rosjanami za porażkę PGNiG i odrzucili sugestie, że spółka padła ofiarą rosyjskiego szantażu. Zdaniem b. prezesa PGNiG Andrzeja Lipki i b. prezesa Nafty Polskiej Macieja Giereja, do rozmów ze stroną rosyjską przystąpiono zbyt późno, już w czasie sezonu grzewczego. Zdaniem Giereja, strona polska nie miała argumentów, by przeciwstawić się żądaniom Rosjan.

PGNiG nie zgadza się z taką oceną. Fill przypomniał, że już w pierwszej połowie roku próbowano negocjować z RosUkrEnergo, ale partner ten nie wykazywał większego zainteresowania tymi rozmowami.

pap, ab

Czytaj także

 0

Czytaj także