Diablo IV rozwiąże kłopoty Blizzarda? Kongresmeni piszą list, a fani czekają na zapowiedź gry na Blizzconie

Diablo IV rozwiąże kłopoty Blizzarda? Kongresmeni piszą list, a fani czekają na zapowiedź gry na Blizzconie

Diablo w grze Diablo III
Diablo w grze Diablo III / Źródło: Flickr / CC BY-SA 2.0 / Tom Francis
Afera wokół hongkońskiego gracza, który za antychiński manifest został przez Blizzarda zawieszony w turnieju popularnej gry Hearthstone zatacza coraz większe kręgi. Oficjalny list do firmy napisali amerykańscy kongresmeni. Tymczasem, za niecałe dwa tygodnie firma prawdopodobnie zapowie kolejną cześć swojej legendarnej serii – grę Diablo IV.

Legendarny producent m.in. takich gier jak World of Warcraft, Diablo, Starcraft czy Hearthstone, znalazł się w ogniu krytyki zachodnich mediów i graczy po tym, jak kilkanaście dni temu na rok zawiesił Ng „blitzchung” Wai Chunga, gracza pochodzącego z Hongkongu, który zdecydował się na wygłoszenie manifestu politycznego po zwycięstwie w turnieju Hearthstone na Tajwanie. „Wyzwolenie dla Hongkongu! Rewolucja naszych czasów!” krzyknął gracz w języku chińskim po zakończonym turnieju.

Sprawę już wtedy komentowali amerykańscy politycy, m.in. Ron Wyden i Marco Rubio. Pierwszy stwierdził, że Blizzard „ośmiesza się, byle tylko zaspokoić Komunistyczną Partię Chin”, a ostrzegał przed pozwalaniem na panoszenie się chińskiej cenzury, która „używa rynku jako dźwigni do miażdżenia wolności słowa”. Amerykański producent gier w żaden sposób nie zareagował na oskarżenia i protesty.

Teraz politycy poszli o krok dalej. W piątek 18 października kilku amerykańskich kongresmenów wysłało do Blizzarda oficjalny list, w którym ostrzegają firmę przed skutkami jej działań i wzywają do zmiany decyzji w sprawie zbanowanego gracza. List adresowany do Bobby'ego Koticka, szefa Activision Blizzard podpisali Republikanie i Demokraci: senatorowie Ron Wyden i Marco Rubio, a także Alexandria Ocasio-Cortez, Mike Gallagher i Tom Malinowski z Izby Reprezentantów.

Podczas gdy Chiny wzmacniają swoją kampanię zastraszania, Pan wraz ze swoją firmą muszą ostatecznie zdecydować, czy zapomną jedynie o czystym zysku i wesprą również amerykańskie wartości, takie jak wolność słowa i sumienia, czy też bezmyślnie zgodzą się na wszystkie żądania Pekinu w imię dostępu do tamtejszego rynku” – piszą kongresmeni w liście, który można znaleźć w całości pod tym linkiem. – „W mocnych słowach domagamy się, by zmienili Państwo postawę wobec Pana Chunga. Wciąż jest jeszcze okazja, by zdecydować się na inny niż obrany przez Was kurs” – dodają.

Formalnie list nie ma mocy sprawczej ale jest kolejnym kamyczkiem do ogródka, który działa na niekorzyść wizerunku amerykańskiego giganta branży gier.

Ogłoszenie Diablo IV

Tym, co może znacząco pozytywnie wpłynąć na wizerunek Blizzarda są nadchodzące targi Blizzcon, które odbędą się w dniach 1-2 listopada w Anaheim. Na targach prawdopodobnie zostanie zapowiedziana, a może i również zaprezentowana gra, na którą czekają gracze na całym świecie – Diablo IV.

Skąd takie podejrzenia? Z okazji konwentu Blizzard przygotował album z grafikami koncepcyjnymi zatytułowany „The Art of Diablo”, który ma pojawić się w sklepach 3 listopada, dzień po zakończeniu BlizzConu. Reklama albumu pojawiła się tymczasem w niemieckim magazynie GameStar XL. Możemy tam znaleźć opis albumu, zapowiadający, że znajdziemy w nim „500 grafik z Diablo, Diablo II, Diablo III i Diablo IV”.

Dodatkowo, na Twitterze pojawił się wpis użytkownika Metro, który już w przeszłości trafnie przepowiadał, o wydarzy się podczas kolejnych edycji konwentu. „Dla każdego, kogo to obchodzi, ogłoszone zostaną również diablo 4 i zremasterowane diablo 2” – napisał.

Czy rzeczywiście Diablo IV zostanie zaprezentowane na Blizzconie, a zapowiedź wyczekiwanej gry zdoła przykryć wizerunkowe kłopoty giganta dowiemy się już na początku listopada.

Roczne zawieszenie i reakcje środowiska graczy

W reakcji polityczny manifest hongkongskiego gracza, Blizzard postanowił zawiesić gracza na rok oraz wstrzymać wypłatę wszystkich wygranych, które nie zostały jeszcze przelane na jego konto. Spotkało się to z ostrą reakcją nie tylko środowiska graczy, ale także prawników i obserwatorów sceny politycznej. Firma spotkała się m.in. z zarzutem o to, że „jest skłonna się upokorzyć tylko po to, aby zadowolić chiński rząd”.

Blizzard dolał oliwy do ognia, zawieszając współpracę z dwoma komentatorami, którzy pozwolili na wygłoszenie manifestu.

„Żadna amerykańska firma nie powinna cenzurować nawoływań o wolność, tylko po to, aby zarobić kilka dolarów” – skomentował Ron Wyden, amerykański senator Partii Demokratycznej. „Spieprzyliście to. Wymieniliście graczy na dolary” – grzmi na Twitterze Mark Kern, twórca World of Warcraft, jeden z najbardziej znanych, byłych już pracowników firmy.

Z komentowania meczy Hearthstone zrezygnował jeden z najpopularniejszych streamerów i grających w ten tytuł, Brian Kibler. W swoim oświadczeniu zwracał uwagę na fakt, iż kara dla „blitzchunga” jest zbyt ostra i wygląda jak wymuszona i wymierzona dla przykładu i odstraszenia innych. Blizzard potępiła też inna sława Hearthstone'a – Octavian „Kripparrian” Morosan.

Przeciwko wykluczeniu „blitzchunga” i postawie swojej firmy zaprotestowali też pracownicy Blizzarda, którzy z parasolkami (inny symbol protestów w Hongkongu) przez cały dzień demonstrowali na głównym placu przed swoim biurem. Zakleili również hasła „Think Globally” i „Every Voice Matters”, którymi firma szczyci się w swoim biurowcu.

Czytaj także:
NBA, South Park, a teraz Blizzard. Chińska cenzura wkracza do USA, wywołując prawdziwą burzę

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / gram.pl / gry-online.pl

Czytaj także

 0

Czytaj także