Lista 100 najbogatszych stulecia: Najwięksi innowatorzy w historii Polski

Lista 100 najbogatszych stulecia: Najwięksi innowatorzy w historii Polski

Stefan Kudelski i Jacek Karpiński
Stefan Kudelski i Jacek Karpiński
Jeden wymyślił zupkę w proszku, drugi krem do twarzy z jaj perliczek. Inny zaprojektował pierwszą polską stację benzynową. W tym tygodniu "Wprost" po raz pierwszy opublikował listę 100 najbogatszych minionego stulecia. Z rankingu wybraliśmy kilka nazwisk największych polskich innowatorów.

1. Mieczysław Wilczek (1932-2014)

Człowiek, który dał polskim przedsiębiorcom wolność. Z wykształcenia chemik i prawnik, w czasie drugiej wojny pasł krowy u niemieckiego rolnika. Tam też sam nauczył się czytać i pisać. Całą szkołę podstawową zaliczył w niecały rok. Prawo kończył na UJ i UW. Chemię na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, gdzie przez siedem lat był pracownikiem naukowym. Wstąpił do PZPR. Dostał kilka posad w państwowych spółkach.

Uznawano go za speca od detergentów. Później mówili na niego „Pan Proszek”, bo wymyślił słynny proszek do prania IXI, rewolucyjną alternatywę dla królującego wtedy szarego mydła. Powstawał z surowców z koncernu Shell, któremu Wilczek pomógł w rozwiązaniu skomplikowanego problemu chemicznego. Dostał za to patent Shella. Tych polskich z dziedziny chemii miał jeszcze ze 20. Większość posprzedawał i zainwestował we własny biznes. Kupił gospodarstwo niedaleko Warszawy, gdzie hodował 10 tys. perliczek. Na bazie tłuszczu z żółtek ich jaj produkował krem do twarzy. Prawie wszystko sprzedawał w ZSRR. Później produkował koncentraty paszowe z odpadów porzeźnianych, aż zbudował wielkie zakłady przetwórstwa mięsnego, stając się jednym z najbogatszych ludzi w Polsce.

W ostatnich latach PRL został ministrem przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego. Przeszedł do historii jako twórca słynnej Ustawy Wilczka o działalności gospodarczej. Napisana prostym językiem na kilku stronach niosła jedno przesłanie: to, co nie jest zabronione, jest dozwolone. W pierwszym roku działania ustawy powstało w Polsce 2,5 mln przedsiębiorstw. Rok później kolejny milion. Po 1989 r. startował na senatora, ale przegrał z Gabrielem Janowskim. Wrócił więc do mięsnego biznesu. Później prowadził kancelarię lobbingową w Warszawie. W 2014 r. poinformowano, że Mieczysław Wilczek popełnił samobójstwo. Rzucił się z okna swojego mieszkania na Saskiej Kępie. Powodem miał być zły stan zdrowia i choroba nowotworowa.

2. Adam (1895 – 1940) i Stefan Baczewscy (1892 – 1940)

Przez przedwojenną prasę nazywani „milionerami od likierów”. Spadkobiercy założonej przez rodzinę Baczewskich w 1782 roku lwowskiej fabryki wódek i likierów. Pierwszą gorzelnię we wsi Wybranówka, 40 km na południe od Lwowa założył nestor rodu Lejb Baczeles. Mały zakład rozkręcił syn Leopold, który zmienił nazwisko na Baczewski, żeby brzmiało bardziej po polsku. Gorzelnię przeniósł bliżej Lwowa, usprawnił produkcję i wprowadził nowy asortyment: rum, starkę, kontuszówkę czy rosolis, likier na bazie płatków róż, który zasmakował samemu cesarzowi Franciszkowi Józefowi.

Jeszcze dalej poszedł Józef Adam Baczewski, geniusz marketingu, który jako jeden z pierwszych na świecie rozlewał alkohol do przezroczystych karafek o nietypowych kształtach i ozdabiał je wyszukanymi etykietami. Jego inicjały do dziś zdobią butelki firmy. Ten marketingowy sznyt dał Baczewskim międzynarodowy sukces.

W latach 20. zakłady przejęli potomkowie J.A. Baczewskiego: Adam i Stefan. Ich wódka była pita w Wiedniu, Paryżu i Pradze. Eksportowano ją niemal do wszystkich krajów europejskich, ale też do Kanady czy Australii. Na pokładach polskich transatlantyków „Polonia” i „Piłsudski” w drodze do Ameryki serwowano ich wódkę. W 1925 roku zgarnęli wszystkie nagrody na londyńskich targach. Nazwisko Baczewski stało się synonimem słowa luksus. Ich największym konkurentem był sam Włodzimierz Smirnow. Historię rodu Baczewskich dramatycznie przerwała druga wojna światowa. W 1940 roku w obozach NKWD zginęli Adam i Stefan, ostatni przedwojenni właściciele rodzinnej firmy. Fabryki zostały zburzone i spalone po nalotach Luftwaffe. W latach 50. markę udało się reaktywować dalszym spadkobiercom rodziny w wiedeńskim oddziale firmy.

3. Stefan Kudelski (1929 – 2013)

Elektronik, wynalazca, przedsiębiorca. Chociaż większość życia spędził w Szwajcarii, to jego rodzina pochodzi ze Stanisławowa. Przed wojną było to drugie największe po Lwowie miasto na Kresach Wschodnich. Matka Stefana Kudelskiego była antropologiem, ojciec bronił Lwowa przed Ukraińcami w 1918 roku. Chrzestnym był Stefan Starzyński, ostatni przedwojenny prezydent Warszawy. W 1939 rodzina musiała uciekać przed wojną najpierw do Francji, a później Szwajcarii. W Lozannie Stefan Kudelski studiował fizykę i inżynierię fizyczną.

We własnym laboratorium stworzył serię profesjonalnych magnetofonów Nagra, których w latach 60. używali dziennikarze, reporterzy i studia filmowe na całym świecie. Wynalazek dał mu sławę i fortunę. Został dwukrotnym laureatem Oscara i nagród Emmy. Trafił na listy najbogatszych ludzi na świecie. Firma, która kilkadziesiąt lat temu produkowała magnetofony istnieje do dziś. Zarządza nią najstarszy syn Kudelskiego, Andrzej. Nagra Kudelski Group produkuje dekodery telewizyjne, wzmacniacze, rejestratory dźwięku, a nawet parkomaty.

4. Jacek Karpiński (1927 – 2010)

Zaprojektował pierwszy w kraju minikomputer - K-202 oraz percepton - inteligentną maszynę rozpoznającą otoczenie przez obiektyw kamery. Była to druga tego typu konstrukcja na świecie. Później stworzył też robota sterowanego głosem i ręczny skaner, nazwany Pen Readerem. Szykanowany przez władze komunistyczne, zajął się hodowlą świń. Później wyjechał do Szwajcarii, gdzie pracował razem ze Stefanem Kudelskim, również bohaterem naszej listy. W III RP był doradcą ds. informatyki ministrów Leszka Balcerowicza i Andrzeja Olechowskiego. Chociaż był świetnym wynalazcą, to kiepskim biznesmenem. Przez to, że wydawał zbyt wiele na realizację swoich projektów, popadł w kłopoty finansowe. Musiał dorabiać przy projektowaniu stron www.

5. Stanisław Strójwąs (1870 – 1939)

To od jego nazwiska wzięło się powiedzenie: „tanie jak barszcz”. Był potentatem w handlu przyprawami i produkcji koncentratów spożywczych. Największym w ówczesnej Polsce importerem pieprzu, cynamonu i imbiru. Jednym z pierwszych producentów kisieli owocowych, galaretek i budyni w proszku. Olejków spożywczych, aromatów do ciast i przyprawy na licencji „Maggi”. Stworzył pierwszą polską zupkę w proszku. Sypka wersja była wielokrotnie tańsza od płynnej zupy, stąd w międzywojennej Warszawie mówiono, że coś jest „tanie jak barszcz Strójwąsa”

6. Władysław Szaynok (1876-1928)

Człowiek, który zaprojektował pierwszą stację benzynową w Polsce. Pracował razem z Ignacym Mościckim, wybudował kilometry gazociągów w okolicach Lwowa, był redaktorem pism „Nafta”, „Metan” i „Gaz Ziemny”.

7. Marian Wieleżyński (1879-1945)

Wybudował pierwszą w Europie fabrykę gazoliny, stosowana jako dodatek do benzyny albo rozpuszczalnik. Od 1928 roku jako pierwszy na świecie zaczął przetwarzać propan-butan, który eksportował do Belgii, Syrii czy Palestyny.

Czytaj także:
Leopold Julian Kronenberg. Kim był najbogatszy człowiek w historii Polski?

Okładka tygodnika WPROST: 45/2018
Ranking został opublikowany w 45/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0