Helen Duncan, ostatnia „wiedźma” Europy? Za czary ukarano ją w 1944 roku

Helen Duncan, ostatnia „wiedźma” Europy? Za czary ukarano ją w 1944 roku

Helena Duncan
Helena Duncan / Źródło: Wikipedia / Domena publiczna
Historia procesów o czary w Europie jest bardzo długa, lecz mało kto wie, kiedy właściwie się kończy. Za jeden z ostatnich, jeśli nie ostatni, przypadek skazania za czarostwo w Europie powszechnie uważa się sprawę Helen Duncan – Szkotki, którą ukarano w… 1944 roku!

Za czary skazywano już w starożytnym Rzymie, a zapewne i wcześniej. W Europie procesy o czary rozprzestrzeniły się szczególnie w średniowieczu oraz w okresie nowożytnym, a ich rozwój bardzo często błędnie przypisuje się działaniom Kościoła. To nie duchowni bowiem, lecz przeważnie zwykli, świeccy mieszkańcy za pomocą sądów miejskich skazywali swoje sąsiadki i sąsiadów za „czynienie czarów”. Na terenie dzisiejszej Wielkiej Brytanii system „rozprawiania się” z czarownicami funkcjonował nieco inaczej. Na wyspach kluczowymi postaciami, związanymi z procesami, byli specjalni łowcy czarownic, opłacani za znalezienie wiedźm, które następnie wieszano, a nie palono.

Dziś mało kto wierzy, że czarownice i czarownicy naprawdę istnieli, czyli rzeczywiście popełniali czyny o które ich oskarżano. Obecnie do kwestii istnienia czarownic i czarowników podchodzi się od strony antropologicznej czy socjologicznej, odrzucając wizję według której postacie te rzeczywiście miały czynić czary, będąc raczej „kozłami ofiarnymi” własnych społeczności. Mimo to coś sprawiło, że 73 lata temu, w 1944 roku Szkotka Helen Duncan została skazana na mocy prawa Witchcraft Act, które pochodziło z 1735 roku.

Czy jednak w uznaniu sądu Helen Duncan rzeczywiście była „wiedźmą”? W Polsce jakiekolwiek wspomnienia o Duncan są nieliczne, lecz ich autorzy powtarzają za anglojęzycznymi źródłami popularną wersję o skazaniu jej za czary. Tymczasem wspominany Witchcraft Act jako przestępstwo uznawał zachowanie scharakteryzowane następująco: gdy ktoś twierdzi, że inna osoba posiada magiczne moce, oraz gdy ktoś uprawia czarownictwo, ale nie w rzeczywistości, tylko zwodząc tym samym innych. Był to więc pierwszy akt w którym wysłowiono mniemanie, że czary nie istnieją, a to stawia sprawę Helen Duncan w zupełnie innym świetle. Przyjrzyjmy się jej jednak od początku.

Helen Duncan – młodość i początek seansów spirytystycznych

Helen Macfarlane urodziła się w małej miejscowości Callander w hrabstwie Perthshire w Szkocji w 1897 roku. Już w szkole zwracała uwagę swoich rówieśników ze względu na swoje histeryczne zachowanie oraz utrzymywanie, że posiada zdolność przepowiadania przyszłości. W wieku 19 lat wyszła za Henry’ego Duncana, weterana I wojny światowej, który wspierał jej „talenty spirytystyczne”. Z czasem Helen, matka sześciorga dzieci, zaczęła pobierać pieniądze za specjalne seanse, utrzymywała bowiem że jest medium i potrafi porozumiewać się z duchami. Szczególne wrażenie na zebranych musiała robić ektoplazma, która wydzielała się z ust Helen podczas seansów. W 1928 fotograf Harvey Metcalfe postanowił zrobić zdjęcia podczas seansu spirytystycznego na których widać także ową „ektoplazmę”.

Duncan stała się popularna, a jej sprawą zaczęli interesować się naukowcy, głównie specjalizujący się w psychologii. Dość szybko dowiedli oni, że słynna „ektoplazma” składa się z białek jajek, papieru oraz innych składników, w tym etaminy – tkaniny, w której przechowuje się ser podczas jego produkcji. Helen Duncan upierała się jednak, że rzeczywiście posiada zdolności spirytystyczne, a ektoplazma jest prawdziwa i nie pozwalała na zbadanie jej, choć w końcu zrobiono to w laboratorium. Zdementowanie zdolności Duncan nie przeszkodziło jej jednak w kontynuowaniu kariery, stąd w 1933 roku skazano ją na grzywnę za utrzymywanie, że jest medium i zwodzenie innych.

Sprawa Helen Duncan nie stałaby się być może aż tak głośna, gdyby nie to, że… w 1941 roku podała ona tajną informację o zatopieniu przez Niemców okrętu HMS „Barham” na pokładzie którego zginęło 862 żołnierzy. Informację tę miał jej przekazać… zmarły marynarz.

Duncan oskarżona o szpiegostwo na rzecz Niemiec

Po rozprzestrzenieniu się informacji o ujawnieniu tajemnicy przez Duncan zainteresowała się nią armia. Duncan była inwigilowana, wśród oskarżeń padł nawet zarzut szpiegostwa na rzecz Niemiec. Zatonięcie okrętu byłoby bowiem utrzymywane w tajemnicy ze względu na morale Brytyjczyków. Szpiegostwa jednak nie udało się dowieść, a sąd zdawał się nie mieć pomysłu na to, co zrobić, choć Duncan oprócz zarzutów wynikających z Witchcraft Act z 1735 roku dotyczącego czarostwa była również oskarżona po prostu o oszustwo. Z jakiegoś względu zdecydowano się na skazanie jej na podstawie prastarego (z ówczesnej perspektywy) aktu wyciągniętego z odmętów historii. W związku z tym sprawa odbiła się głośnym echem w Wielkiej Brytanii, choć, jak napisano wcześniej, na mocy Witchcraft Act skazywano nie za magię, lecz za udawanie, że czyni się magię. Na jego mocy można było zresztą skazać osobę, której udowodniono przestępstwo maksymalnie na rok więzienia.

Helen została skazana na 9 miesięcy. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy Szkotka rzeczywiście w jakiś „magiczny” sposób dowiedziała się o zatonięciu okrętu wojennego? Donald Greaeme, autor popularnej książki Loose Cannons: 101 Things They Never Told You About Military History wykazuje, że listy z kondolencjami zostały wysłane do rodzin zmarłych marynarzy, choć krewnych poproszono o nienagłaśnianie sprawy do czasu jej oficjalnego ujawnienia. Nie wydaje się niewiarygodnym, by Helen Duncan, jak zresztą zapewne wiele innych osób, dowiedziała się o tej tragedii przed czasem od jednej z osób, które zostały poinformowanie o katastrofie.

Dalsze życie Helen Duncan i pamięć o niej

Helen po odbyciu kary nie zrezygnowała z seansów spirytystycznych i organizowała je aż do swej śmierci w 1956 roku. W książkach spirytystycznych jest ona ukazywana jako przykład fałszywego medium, choć oczywiście znalazły się osoby, które uwierzyły w jej zdolności. Potomkowie oraz zwolennicy Duncan na początku XXI wieku rozpoczęli starania o jej rehabilitację. Szkocki parlament jak do tej pory odrzucał ich wnioski.

Sprawy tej nie należy jednak wiązać z innymi przypadkami prób rehabilitacji „czarownic”, które toczą się współcześnie, bowiem Helen Duncan nie została skazana za szeroko rozumiane czary, tylko za utrzymywanie, że je czyni. Na marginesie tego artykułu warto jednak dodać, że wiara w czary jest jeszcze kultywowana na świecie, szczególnie w Afryce, gdzie sfera magiczna jest immanentnie związana z codziennością, na czym najbardziej cierpią dzieci, a szczególnie albinosi. W Afryce rozpowszechnione jest bowiem przekonanie o tym, że części ciała albinosów noszone (lub trzymane w domu) jako amulety przynoszą szczęście. Helen Duncan uważa się natomiast za ostatnią osobę, która została skazana w Wielkiej Brytanii w związku z czynieniem czarów – a właściwie utrzymywaniem, że je czyni.

Tekst "Helen Duncan, ostatnia »wiedźma« Europy?" autorstwa Marcina Tomczaka ukazał się na portalu Histmag.orgMateriał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj także

 1
  • Prześladowanie "czarownic" to świecko-protestancka specjalność, z którą katolicka inkwizycja nie ma nic do czynienia, której zawdzięczamy 'obrońcę z urzędu'.

    Czytaj także