Poznajcie historię najsłynniejszego przedwojennego kasiarza. Kim był Stanisław Cichocki „Szpicbródka”?

Poznajcie historię najsłynniejszego przedwojennego kasiarza. Kim był Stanisław Cichocki „Szpicbródka”?

Stanisław Cichocki ps. Szpicbródka - przedwojenny król kasiarzy
Stanisław Cichocki ps. Szpicbródka - przedwojenny król kasiarzy / Źródło: Domena publiczna
Kiedy myśli się o przestępcach z II RP zazwyczaj w głowie pojawiają się trzy nazwiska: morderczyni Rita Gorgonowa, polski Al Capone Łukasz Siemiątkowski alias Tata Tasiemka oraz król kasiarzy Stanisław Cichocki.

W przypadku Cichockiego, znanego lepiej pod pseudonimem Szpicbródka, możemy mówić o pewnego rodzaju paradoksie. Z jednej strony jego działalność stał się inspiracją dla filmów, a on sam jest najlepiej znanym bohaterem półświatka II RP. Z drugiej strony najmniej o nim wiemy. O ile w przypadku Siemiątkowskiego i Gorgonowej dysponujemy dosyć dokładnymi informacjami, o tyle w przypadku Szpicbródki większość informacji pochodzi z jednego źródła: wspomnień Aleksandra Wata. Pisał on:

„Raz tylko byłem na spacerze ze Szpicbródką Cichowskim. „Król włamywaczy polskich”, piękny mężczyzna lat koło czterdziestu, mówił ślicznie po francusku, pięknie po włosku i chyba bardzo dobrze po angielsku, o manierach arystokraty, o głosie miłym, wyjątkowo bogatym w timbre, o bardzo subtelnym sposobie opowiadania. Był po jakimś bardzo wielki wpadunku, miał być rabunek na wielką skalę, wynajęli olbrzymie apartamenty w sąsiednim domu i zrobili przekop. Król włamywaczy polskich, a zatem i europejskich, bo polscy włamywacze byli uważani w tym czasie za najlepszych w Europie. Potem, gdy wyszedłem z widzenia i spotkałem jakiegoś znajomego MSZ-towca powiedziałem mu: „Wie pan, że powinniście jednak wysłać go na jakąś dobrą placówkę, dobrego ambasadora wam mogę polecieć, człowiek o absolutnie nieskazitelnych manierach, bardzo inteligentny, niezwykle ujmujący, „Szpicbródka””.

Ale zacznijmy od początku. Nie znamy dokładnej daty urodzin króla kasiarzy. Część źródeł podaje, że musiał przyjść na świat w okolicach 1890 roku (zdaje się, że bliżej 1885 roku), co jest o tyle prawdopodobne, iż kiedy stawał przed obliczem Temidy w latach trzydziestych, był już raczej mężczyzną w średnim wieku. Informacja o tym gdzie się urodził również jest otoczona tajemnicą. Wiele wskazuje na to, że musiało to mieć miejsce w Carskiej Rosji, bowiem właśnie tam rozpoczynał swoją karierą przestępczą. Najprawdopodobniej był wychowankiem odeskiej szkoły kasiarzy. I tu warto zatrzymać się, aby wyjaśnić ten termin.

Zawód: kasiarz

Wokół specyficznego rodzaju złodzieja jakim jest kasiarz narosło wiele romantycznych wyobrażeń. Niemałą zasługę w budowaniu wizji przestępcy-artysty miał właśnie Cichocki, który był człowiekiem nietuzinkowym. Wróćmy jednak do faktów – oto jak wyjaśniono termin ten w podręczniku dla policjantów pt. Służba Śledcza z roku 1928:

„Kasiarze. Zawód kasiarski, który jest koroną zawodów złodziejskich, rekrutuje się z przestępców wykwalifikowanych we wszelkich gatunkach roboty włamywacza. Muszą to być osobnicy silni, mający pewne wiadomości z dziedziny mechaniki, a czasem, jak np. przy robieniu podkopów, muszą posiadać pojęcie o górnictwie. Kasiarze działają stale grupami, ponieważ robota ich przedstawia znaczne trudności i wymaga większej ilości osób i znacznego nakładu pracy, a czasami i kosztów. Klasycznym narzędziem kasiarskim, używanemu u nas, jest t. zw. rak. Jest to rodzaj dużego noża, typu noży do rozcinania pudełek z sardynkami, konserwami i t. p. Rzecz naturalna, ze nóż taki wykonany jest z najlepszej stali i przez dodanie długiego ramienia, jako dźwigni, prucie rakiem nawet grubych stalowych ścian kas nie przedstawia dla człowieka silnego, a tem bardziej kilku osób żadnych trudności. Aby zacząć prucie pancernej blachy należy przód zrobić otwór odpowiedniej wielkości, który by umożliwił włożenie raka. Otwór taki robi się specjalnym świdrem, t. zw. z niemiecka rajborem; zkolei otwór ten powiększa się przy pomocy borów większych, a następnie przy pomocy specjalnego ostro zakończonego łomu, który blach pancerną rozrywa, nadając otworowi form podłużną. Do tak przygotowanego otworu wprowadza się raka i dalej już łatwo tnie się płyty stalowej. Istnieją rozmaite formy cięcia i rozmaite systemy atakowania kas. Jedni atakują ściany boczne, inni przód i tną albo w formie kąta, albo też w formie niezamkniętego z jednej strony czworoboku. W każdym wypadku kasiarz stara się uniknąć robienia rajborem kilku otworów, ponieważ wymaga to dłuższego czasu”.

Następnym narzędziem jest tak zwana korona czyli rodzaj świdra w kształcie korony, używanego do celów wiertniczych. Świder ten został zastosowany również przez kasiarzy, którzy narzędziem tym robili otwory w suficie kasy, umożliwiające wsunięcie ręki do środka.

Kasy prymitywnych systemów o słabych zamkach były otwierane przez kasiarzy przy pomocy wysadzeniu zamka materiałem wybuchowym w rodzaju dynamitu lub ternitu, który przy wybuchu niszczył i zrywał sztaby i zasuwy wychodzące z zamka kasy. Tak zwani kasiarze współcześni używają często do prucia kas płomienia o wysokiej temperaturze, który daje połączenie acetylenu z tlenem. Temperatura takiego płomienia dochodzi do 600 ºC. i topi z łatwością najgrubsze ściany pancernej kasy ogniotrwałej. Sposób ten jednak wymaga znacznych przygotowań i przedstawia trudności polegającej na zdobyciu balonów z tlenem i acetylenem, które są rejestrowane, oraz na transporcie tych ciężkich balonów na miejsce.

Nawet policja traktowała kasiarzy większym, niż w stosunku do innych przestępców, szacunkiem. Wśród swoich kolegów po fachu cieszyli się zaś oczywistą estymą. Posiadali specjalistyczną wiedzę i uważani byli za wirtuozów w swoim fachu – artystów, którzy potrafili dostać się do każdej, nawet najlepszej kasy. Warto podkreślić, że chociaż byli uważani za elitę pośród wszystkich rzemieślników kradzieży, wcale nie bywali najbogatsi. Niejeden raz zanim rozpruli upragnioną kasę inwestowali w robotę więcej niż znaleźli w upragnionej stalowej skrzynce marki Bauman.

Cichocki, jeżeli faktycznie odebrał naukę wśród kasiarzy w Odessie, był przedstawicielem starej, w latach trzydziestych odchodzącej już w niepamięć szkoły kasiarzy-podkopywaczy. Niełatwa, droga i czasochłonna, dawała ona jednak niemało satysfakcji.

Na carskim chlebie

Wiele wskazuje na to, że swoją przestępczą karierę rozpoczął w 1904 roku – przynajmniej na wtedy datuje się pierwsze spotkanie Stanisława Cichockiego z wymiarem sprawiedliwości. Miało to miejsce w Kijowie, gdzie sądzono go między innymi za obrabowanie Banku Azjatyckiego w Moskwie. Podobno po rozpruciu sejfu łup okazał się tak wielki, że razem z towarzyszami pogardzili złotem i brali tylko brylanty.

Cichocki trafił do tiurmy. Co robił między rokiem 1904 a I wojną światową? Nie wiadomo. Być może wyszedł na wolność, a potem został ponownie aresztowany. Raczej nie było go w 1909 roku w Częstochowie, gdzie jego mistrz Wincent Brocki obrobił klasztor nobliwych paulinów. Wydaje się jednak, że kiedy wybuchła Wielka Wojna, wikt i opierunek (a być może i świeże syberyjskie powietrze) zapewniało mu Imperium Rosyjskie. I tutaj pojawia się wiele niejasności. Niektóre źródła spekulują, że Cichocki spotkał się z carskim wysłannikiem, który złożył mu propozycję, aby kasiarz przerzucił się na robienie w kasach sztabów przeciwników Mikołaja. Lange pisze, że najprawdopodobniej zgodził się, bowiem z więzienia wyszedł. „Tajny detektyw” pisał, że jeszcze w latach 30 miał być na usługach GPU.

Autorem tekstu „Pierwszy wśród kasiarzy – Stanisław Cichocki »Szpicbródka«” jest Paweł Rzewuski, materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0

Czytaj także

 2

Czytaj także