Urugwaj 1930 – Rosja 2018. Ciekawostki z Piłkarskich Mistrzostw Świata

Urugwaj 1930 – Rosja 2018. Ciekawostki z Piłkarskich Mistrzostw Świata

Przed nami Mundial w Rosji. Jak wyglądały takie turnieje kiedyś? Oto podróż przez historię mistrzostw świata, od Urugwaju 1930 aż po teraźniejszość.

Pamiątkowy banknot wyemitowany przez Bank Rosji specjalnie z okazji MŚ
Widoczny na nim jest wizerunek Lwa Jaszyna, niegdyś wybitnego bramkarza reprezentacji ZSRR.

Zwycięscy Niemcy, którzy w finale pokonali Argentynę po dogrywce
Futbol w Brazylii jest świętością, więc kibice Canarinhos nie wyobrażali sobie organizowanego u nich Mundialu bez zwycięstwa gospodarzy. Reprezentacja Brazylii przeżyła jednak chyba większe upokorzenie niż w 1950 r.: najpierw w półfinale przegrali aż 1:7 z Niemcami, a potem ulegli w meczu o 3. miejsce Holandii 0:3.

Wuwuzele robiły furorę na MŚ 2010, choć ich dźwięk dla kibiców spoza Czarnego Lądu był więcej niż irytujący...
Mundial 2010 po raz pierwszy rozgrywano w Afryce, a konkretnie w RPA. Swoją dominację w światowym futbolu potwierdzili wówczas Hiszpanie, którzy po zwycięstwie na Euro sięgnęli też po mistrzostwo świata, wygrywając w finale z Holandią. Na zdjęciu widoczne wuwuzele – proste instrumenty dęte, popularne wśród afrykańskich kibiców.

Zinedine Zidane
To miał być jego turniej, ukoronowanie kariery drugim mistrzostwem. Zinedine Zidane poprowadził Francję do finału, tam jednak sprowokowany przez Włocha Materazziego uderzył go głową, za co otrzymał czerwoną kartkę. Francuzi bez swojego lidera przegrali po karnych, a z mistrzostwa cieszyła się Squadra Azzurra. Reprezentacja Polski znów awansowała do turnieju, ale nie zachwyciła. Trener Paweł Janas wzbudził na początku kontrowersje decyzjami kadrowymi (nie zabrał na turniej m.in. bramkostrzelnego Tomasza Frankowskiego), a potem gra zespołu nie bardzo obroniła rozwiązania selekcjonera. Porażka z Ekwadorem i Niemcami, a potem pożegnalne zwycięstwo 2:0 z Kostaryką i „Biało-Czerwoni” znów wrócili na tarczy...

Koreańscy kibice obserwujący zmagania swojej reprezentacji
W 2002 r. po raz pierwszy mistrzostwa rozgrywano w Azji, pierwszy raz też zorganizowały je dwa kraje, mianowicie Korea Południowa i Japonia. Dla Polaków był to wyjątkowy turniej: po 16 latach nieobecności reprezentanci naszego kraju znów wracali do grona najlepszych. Polska bardzo szybko, bo jako pierwsza europejska reprezentacja zapewniła sobie awans, a w kraju wybuchła euforia – pojawiły się liczne gadżety z wizerunkami piłkarzy, ich twarze widać było na kartach, pamiątkowych monetach a nawet... zupkach instant. Rzeczywistość rozminęła się jednak z oczekiwaniami: porażki 2:0 z Koreą Południową i aż 4:0 szybko przekreśliły marzenia o dalszej grze. Zwycięstwo 3:1 z USA nie poprawiło humorów w kraju... Mistrzostwo po raz 5. zdobyła Brazylia.

Oficjalna piłka mistrzostw i koszulka z nazwiskiem Aimé Jacqueta, trenera, który poprowadził Francuzów do mistrzostwa
Na francuskich mistrzostwach świetnie poradziła sobie debiutująca Chorwacja (3. miejsce), a w finale spotkali się gospodarze i Brazylijczycy, wśród których błyszczał Ronaldo. Przed najważniejszym meczem miał się jednak źle poczuć, spekulowano, że nie wystąpi w ogóle w finale. Ostatecznie stawił się na boisku, ale zagrał bezbarwnie, a Francja strzeliła trzy bramki i trofeum podniósł słynny Zizou, czyli Zinedine Zidane.

Niemiec Lothar Matthäus strzela z karnego gola w meczu przeciwko Bułgarii
Przyznanie USA organizacji mistrzostw w 1994 r. było o tyle nietypowe, że piłka nożna w porównaniu do koszykówki, baseballu czy futbolu amerykańskiego nie była w tym kraju tak popularna. Turniej okazał się jednak wielkim komercyjnym sukcesem, a na samych stadionach mecze obejrzało ponad 3,5 kibiców. Z dobrej strony pokazali się m.in. Rumuni i Bułgarzy, a mistrzostwo zdobyła Brazylia, pokonując po karnych Włochów. Królami strzelców zostali Bułgar Christo Stoiczkow i Rosjanin Oleg Salenko, który co ciekawe na koniec kariery zagrał... w Pogoni Szczecin. Turniej odbył się w cieniu tragedii. Andrés Escobar, zawodnik Kolumbii, strzelił w meczu z USA gola samobójczego, co wydatnie przyczyniło się do odpadnięcia jego drużyny z zawodów. Escobar w odwecie za ową bramkę został zastrzelony po powrocie do kraju. Śmiertelne strzały padły, gdy wychodził z przyjaciółmi z nocnego klubu w Medellín.

Fetujący Niemcy w charakterystycznych strojach, na których wzorowano się przy projektowaniu koszulek reprezentacji Niemiec na Mundial 2018
Zwycięstwo na włoskich mistrzostwach w 1990 r. było podwójnie ważne dla reprezentacji RFN – właśnie trwał proces scalania obu niemieckich państw, a taki triumf podnosił na duchu w tym niespokojnym okresie. Zwycięskiego gola w ostatnim meczu z Argentyną strzelił z karnego Andreas Brehme. Maradona i spółka tym razem ulegli.

Maradona celebruje swojego drugiego gola z tamtego spotkania zdobytego po pięknym rajdzie
Początkowo gospodarzem zawodów w 1986 r. miała być Kolumbia, ale ze względu na ekonomiczne problemy kraj ten wycofał się z organizacji, mistrzostwa rozegrano więc znowu w Meksyku. Najwięcej uwagi skupiał wówczas filigranowy Argentyńczyk – Diego Maradona, do dziś uznawany za jednego z największych geniuszy piłki nożnej. Nie obyło się w jego przypadku bez kontrowersji: w ćwierćfinałowej potyczce z Anglią pierwszą bramkę strzelił ręką. Bramka ta do historii piłki przeszła jako „ręka Boga”. Na zdjęciu Maradona celebruje swojego drugiego gola z tamtego spotkania zdobytego po pięknym rajdzie. Niedługo potem „boski Diego” był już mistrzem świata. Polacy na tamtym turnieju odpadli już w 1/8 finału po porażce 4:0 z Brazylią.

Mistrzowska drużyna, Rossi kuca pierwszy od lewej
Na początki lat 80. włoską piłką nożną wstrząsnął skandal, tzw. afera Totonero zwiazana z handlowaniem wynikami meczów. Wśród ukaranych był Paolo Rossi (twardo obstawał przy swojej niewinności i mówił o niesłusznej karze). Rossi z powodu dyskwalifikacji przez dwa lata nie mógł grać w piłkę, przez co ominęło go m.in. Euro, na światowe mistrzostwa w 1982 r. jednak pojechał i... doprowadził Włochów do zdobycia tytułu, sam zostając królem strzelców. Polacy z kolei właśnie po porażce z Włochami wygrali jeszcze w meczu o 3. miejsce z Francją.

Estadio Monumental w Buenos Aires, na którym rozegrano m.in. finał turnieju
Grająca w 1974 r. tzw. „futbol totalny” Holandia nie miała szczęścia również cztery lata później w Argentynie, gdzie uległa w finale gospodarzom 1:3 po dogrywce. „Pomarańczowi” zanotowali zresztą w pierwszej rundzie wyraźne potknięcia: bezbramkowy remis z Peru i porażkę ze Szkocją. Na tym samym etapie Lepiej poradzili sobie grający znów na MŚ Polacy, którzy najpierw zremisowali 0:0 z RFN, ale potem ograli Tunezję i Meksyk. Niestety z turniejem pożegnali się w drugiej fazie po porażkach z Argentyną i Brazylią oraz skromnym zwycięstwie z Peru.

Od lewej Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato, Robert Gadocha i Lesław Ćmikiewicz celebrują bramkę Laty w meczu z Brazylijczykami.
o raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej Polacy na mistrzostwa świata wybrali się do Niemiec Zachodnich w 1974 r. Słynne „Orły Górskiego” szły przez zawody jak burza: Polacy wygrali wszystkie mecze w grupie (m.in. gromiąc debiutantów z Haiti aż 0:7). W drugiej rundzie Polacy ulegli jedynie gospodarzom w słynnym „meczu na wodzie”. 3 lipca, w dniu spotkania, nad stadionem we Frankfurcie przeszła ulewa, boisko było podmokłe, a warunki do gry trudne. Tak jak w 1954 r. takie okoliczności okazały się szczęśliwsze dla Niemców, którzy zdobyli jedyną bramkę w spotkaniu. Niemcy przeszli do finału, gdzie ograli świetny zespół Holandii z Johanem Cruyffem na czele. Polska drużyna z kolei pokonała 1:0 obrońców tytułu i zdobyła 3. miejsce, a królem strzelców z 7 golami został Grzegorz Lato.

Oficjalna piłka mistrzostw, które odbyły się w Meksyku
W 1970 r. Brazylia dokonała rzeczy wielkiej: trzeci raz zdobyła mistrzostwo świata, w związku z czym przyznawany dotychczas mistrzom puchar Złotej Nike (zwany też od nazwiska fundatora Pucharem Rimeta) został na zawsze oddany na własność brazylijskiej federacji. W 1983 r. został jednak skradziony i nigdy później go nie odnaleziono... Na zdjęciu z kolei jest widoczna oficjalna piłka mistrzostw, które odbyły się w Meksyku. Telstar miała być świetnie widoczna w trakcie telewizyjnych relacji (stąd też nazwa futbolówki). Jednocześnie stała się do dziś rozpoznawalnym symbolem piłki nożnej.

Bobby Moore otrzymuje puchar MŚ od królowej brytyjskiej Elżbiety II
Wielką gwiazdą turnieju w 1966 r. był Eusebio, strzelec 9 bramek. który uchronił Portugalię przed blamażem z Koreą Północną. Koreańczycy byli absolutnymi outsiderami, którzy sensacyjnie wyszli z grupy i w meczu ćwierćfinałowym w 25 minut strzelili Portugalczykom trzy bramki. Wtedy Eusebio dokonał cudu: strzelił cztery gole, a mecz wygrała ostatecznie Portugalia 5:3. Do finału mistrzostw dotarła Anglia (gospodarze) i RFN. Zwyciężyli Anglicy 4:2, a do dziś wielkie kontrowersje budzi jednak z bramek Geoffa Hursta (hat-trick w finale!), kiedy piłka po odbiciu od poprzeczki opadła w okolice linii bramkowej. Po konsultacji z sędziom liniowym szwajcarski arbiter Dienst uznał bramkę, przy ogromnych protestach Niemców.

„Bitwa o Santiago”, sławetny mecz między Włochami i Chile w półfinale, który zapisał się w dziejach piłki jako wyjątkowo brutalny, do tego stopnia, że interweniować musiała aż policja, do tego czterokrotnie.
„Ponieważ nie mamy nic, zrobimy wszystko” – takie słowa miał wypowiedzieć Carlos Dittborn, prezes chilijskiej federacji piłkarskiej. Chociaż Chile nawiedziło katastrofalne w skutkach trzęsienie ziemi, to i tak kraj ten zorganizował w 1962 r. kolejne mistrzostwa. Tytuł obroniła Brazylia, ale już przy mniejszym udziale Pelégo, który szybko złapał kontuzję. Do triumfu Canarinhos poprowadzili m.in. Vavá i Garrincha, którzy strzelili po cztery gole.

Płaczący po ostatnim gwizdku finału Pelé w objęciach Didiego i bramkarza Gilmara
Mistrzostwa w 1958 r. odbywały się w Szwecji i gospodarze prawie sięgnęli po tytuł, ale na ich drodze w finale stanęła Brazylia, z genialnym „dzieciakiem” w składzie. Edson Arantes do Nascimento – to nazwisko niekoniecznie każdy rozpoznaje, ale każdy zna pseudonim Pelé. Uznawany przez wielu za najlepszego piłkarza w historii Pelé na mistrzostwach debiutował mając niespełna 18 lat. Początkowo był jedynie rezerwowym, ale kiedy Vicente Feola w końcu na niego postawił, młody zawodnik zachwycił, strzelając m.in. w półfinale hat-tricka Francji i dwa gole w meczu o trofeum.

Pomnik upamiętniający bohaterów tamtego finału z drużyny Kaiserslautern
Cztery lata później mistrzostwa wróciły do Europy, a za teren piłkarskich zmagań obrano Szwajcarię, neutralną w trakcie wojny i nie zniszczoną przez militarny żywioł. Murowanym kandydatem do tytułu była reprezentacja Węgier, tzw. „złota jedenastka”, która od czterech lat pozostawała niepokonana. Węgrzy gładko doszli do finału gdzie zmierzyli się z RFN. Tak dobry wynik zachodnioniemieckiej drużyny był dużym zaskoczeniem: kraj zniszczony przez wojnę, do 1950 r. sportowo izolowany na arenie międzynarodowej, miał grać o puchar! Dla Węgrów to i tak miała być formalność, RFN roznieśli bowiem 8:3 w trakcie meczu grupowego. 4 lipca 1954 r. w Bernie padał ulewny deszcz, „ulubiona pogoda” niemieckiego kapitana Fritza Waltera. RFN grała w korkach przygotowanych przez Adiego Dasslera (założyciela firmy Adidas), których wykonanie pozwalało na lepszą grę na podmokłej murawie. Wydarzyło się coś niezwykłego: Niemcy zwyciężyli 2:1, a mecz do dziś określa się jako „cud w Bernie”.

Ademir, brazylijski król strzelców z 8 golami, którym jednak nie sięgnął po trofeum...
Na kolejne mistrzostwa świata trzeba było czekać aż do 1950 r. co było spowodowane oczywiście II wojną światową. Gospodarzem musiał zostać kraj, którego nie zrujnowały działania wojenne, wielka piłka wróciła więc do Ameryki Południowej i turniej zorganizowała Brazylia. W 1950 r. co ciekawe nie rozegrano... finału. Po zakończeniu fazy grupowej (w turnieju grało znów jedynie 13 zespołów), rozgrywano rundę finałową, w której każdy grał z każdym. Ostatni mecz Urugwaju z Brazylią był decydujący: Brazylijczykom do wygrania mistrzostw wystarczył remis, jednak w obecności prawie 200 tys. kibiców na słynnej Maracanie przegrali 2:1. Narodowa trauma – tak w skrócie można to nazwać. Białe koszulki, w jakich występowali gospodarze uznano za pechowe i zrezygnowano z nich potem na rzecz słynnych „kanarkowych” strojów. W bieli Brazylijczycy wystąpili za to w meczu z Francją na stulecie FIFA w 2004 r.

Fragment spotkania Brazylia-Polska
Pozzo triumfował drugi raz we Francji w 1938 r., Włochy zostały bowiem pierwszą reprezentacją, która obroniła tytuł mistrzowski. To był wyjątkowy turniej także dla Polaków, gdyż swój debiut zaliczyła na nim nasza reprezentacja. Podopieczni trenera Józefa Kałuży zagrali jeden mecz, w którym ulegli Brazylijczykom po zaciętej walce. W spotkaniu hat-tricka strzelił słynny Brazylijczyk Leonidas, lepszy od niego okazał się jednak Ernest Wilimowski – do siatki trafił aż czterokrotnie! Ostatecznie po dogrywce to ekipa Brazyli cieszyła się ze zwycięstwa 6:5. Na MŚ 1938 ciekawy był też udział Austrii, a raczej jego... brak. Mocna ekipa Austriaków co prawda zakwalifikowała się do turnieju, ale... ich kraj wcielono do III Rzeszy.

Vittorio Pozzo
W 1934 r. po tytuł mistrzowski znowu sięgnął gospodarz – tym razem były to Włochy. Turniej był rozgrywany zresztą w propagandowym cieniu faszyzmu włoskiego, dość powiedzieć, że finał rozegrany na rzymskim Stadionie Narodowym Włoskiej Partii Faszystowskiej. Tym razem w zawodach brało udział 17 ekip, w tym po raz pierwszy drużyna z Afryki: Egipt. Z dzisiejszego punktu widzenia szokujący może się wydawać brak reprezentacji Urugwaju. Federacja piłkarska tego kraju postanowiła zbojkotować mistrzostwa w Europie w odpowiedzi na niechęć ekip ze Starego Kontynentu do udziału w turniej z 1930 r.

Czempioni z Urugwaju
W 1930 r. jedynie 13 reprezentacji wzięło udział w mistrzostwach rozgrywanych wówczas w Urugwaju. W turnieju zagrało 7 drużyn z Ameryki Południowej, 4 z Europy i 2 z Ameryki Północnej, a wszystkie spotkania rozegrano na zaledwie trzech stadionach w stolicy kraju, Montevideo. Z uwagi na duże koszty podróży za ocean oraz ich uciążliwość, negocjacje z ekipami europejskimi trwały dość długo, ostatecznie w Urugwaju stawiły się Francja, Belgia, Jugosławia i Rumunia. Zwycięzcami rozgrywek zostali gospodarze, a w historii zapisali się m.in. Francuz Lucien Laurent – strzelec pierwszej bramki w historii mistrzostw (potrzebował na jej zdobycie ledwie 19 minut) i Guillermo Stábile, król strzelców z 8 trafieniami, który do siatki trafiał w każdym rozegranym przez siebie spotkaniu.

Autorem tego artykułu jest Paweł Czechowski. Tekst "Urugwaj 1930 – Rosja 2018. Piłkarskie Mistrzostwa Świata w ciekawostkach [Galeria]" ukazał się w serwisie Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons

Czytaj także

Czytaj także