Borusewicz: Mam dowody na to, że ks. Jankowski był agentem SB i na mnie donosił

Borusewicz: Mam dowody na to, że ks. Jankowski był agentem SB i na mnie donosił

Ks. Henryk Jankowski
Ks. Henryk Jankowski / Źródło: Newspix.pl / Artur Marcinkowski
Wicemarszałek Senatu powiedział w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że ks. Henryk Jankowski był agentem SB, a jego teczka została zniszczona. – Jak człowiek jest amoralny w jednej sferze, to zazwyczaj także w innej – stwierdził Bogdan Borusewicz.

Polityk PO przyznał, że z niepokojem obserwował konflikt między Lechem Wałęsą a Anną Walentynowicz. – Szybkość i gwałtowność narastania tego konfliktu wskazywała mi, że za tym stoi bezpieka, że ktoś to nakręca, inspiruje. Atak na Annę Walentynowicz szedł ze strony Komisji Zakładowej Stoczni Gdańskiej, z którą ksiądz Jankowski był wtedy bardzo związany. To on nakręcał ten atak – stwierdził w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Organizator historycznego strajku w Stoczni Gdańskiej wspomniał także 1980 rok, kiedy ks. Jankowski odprawiał mszę podczas strajku. – Kiedy słuchałem kazania Jankowskiego, byłem zniesmaczony. Nawet powiedziałem wtedy do kolegów. „Czy bezpieka mu pisała to kazanie?". Bo w tym kazaniu nie było żadnego nawiązania ani do miejsca, ani do strajku. Kompletnie nic! A to była przecież przełomowa sprawa – pierwsza msza święta na terenie wielkiego, socjalistycznego zakładu pracy – powiedział.

Borusewicz podkreślił, że jest pewien i ma dowody na agenturalną przeszłość prałata. na potwierdzenie swoich słów przytoczył historię z roku 1984, kiedy znajoma z księgarni zaoferowała mu pomoc w znalezieniu mieszkania. Okazuje się, że kobieta kontaktowała się z księdzem Jankowskim, którego prosiła o leki i jedzenie dla Borusewicza. Zaraz po tej wizycie funkcjonariusze SB zaczęli ją śledzić. – Afiszował się z tym, jak to pomaga podziemnej Solidarności, a jednocześnie donosił na mnie. Stąd to podejrzenie o pedofilię nie jest zaskoczeniem. Bo jak człowiek jest amoralny w jednej sferze, to zazwyczaj także w innej – ocenił dodając, że nie miał pojęcia o sprawie rzekomego wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księdza.

Wicemarszałek Senatu podkreślił, że kilka lat później jeden z dziennikarzy powiedział mu, że rozmawiał o ks. Jankowskim z majorem Berdysem, zastępcą szefa wydziału IV SB w Gdańsku. – Ten major powiedział mu, że te kazanie na mszę w Stoczni to on Jankowskiemu sam napisał, a także przytoczył całą tę historię z dziewczyną z księgarni, którą po donosie Jankowskiego zaczęto obserwować. Sprawa się wyjaśniła. Dwie części orzecha pasowały do siebie – zaznaczył.

Cała rozmowa z Bogdanem Borusewiczem jest dostępna na stronie „Gazety Wyborczej”.

Czytaj także:
Na cokole pomnika ks. Jankowskiego pojawiły się napisy: „pedofil”, „zło”, „bądźmy za ofiarami”

Czytaj także