Żeby ludzie nie plotkowali... Skrywane nieślubne dzieci polskich arystokratek

Żeby ludzie nie plotkowali... Skrywane nieślubne dzieci polskich arystokratek

Cecylia Beydale
Cecylia Beydale / Źródło: Schmidt
W czasach oświecenia polskie arystokratki coraz częściej wychodziły z cienia swoich mężów, o czym świadczą losy tak niezwykłych postaci jak Helena z Przezdzieckich Radziwiłłowa, Izabela z Flemmingów Czartoryska czy Izabela (Elżbieta) z Czartoryskich Lubomirska. Wzrost niezależności XVIII-wiecznych kobiet wiązał się również z coraz większą swobodą nawiązywania przez nie intymnych pozamałżeńskich relacji, często brzemiennych w skutkach.

Przykładowo według relacji XVIII-wiecznych pamiętnikarzy z jedenaściorga dzieci Józefiny Amalii Mniszchówny i Stanisława Szczęsnego Potockiego tylko troje najstarszych było rzeczywiście potomkami jej męża. Kolejna żona Szczęsnego Zofia Wittowa-Potocka w ostatnią ciążę zaszła ze swoim pasierbem Szczęsnym Jerzym, a o starszym synu Mieczysławie mówiła, że był owocem gwałtu, jakiego dokonał na niej wenecki rozbójnik Karakoli. Helena Radziwiłłowa i Izabela Czartoryska miały z kolei nieślubne dzieci z rosyjskimi ambasadorami, odpowiednio Ottonem Magnusem von Stackelbergiem i Nikołajem Repninem.

Dopóki dzieci rodziły się w czasie trwania małżeństwa zdradzani mężowie mogli, często na usilne prośby żon, uznawać je za swoje. Problem pojawiał się jednak, kiedy dziecko zostało poczęte, gdy arystokratka była panną, rozwódką lub przebywała z dala od męża. Wtedy trzeba było odpowiednio ukryć owoce zakazanej miłości…

„Bracia” Adam i Antoni Klewańscy

W 1775 roku sejm warszawski zdecydował uchwałą o nadaniu szlachectwa „rodzonym braciom” Adamowi i Antoniemu Klewańskim. Faktycznie byli oni jednak rodzeństwem stryjecznym, nieślubnymi dziećmi słynnego książęcego rodzeństwa – księcia na Klewaniu Adama Kazimierza Czartoryskiego i księżnej Izabeli (Elżbiety) z Czartoryskich Lubomirskiej. Od głównej rezydencji rodu Czartoryskich w Klewaniu na Wołyniu zostało im zresztą nadane wspólne nazwisko „Klewański”.

Adam Klewański urodził się w 1763 roku jako nieślubny syn Adama Kazimierza, spłodzony w pierwszych latach jego małżeństwa z Izabelą Flemminżanką. Antoni Klewański był z kolei owocem romansu jego siostry Izabeli (Elżbiety) ze starostą przemyskim Stanisławem Antonim Poniatowskim, późniejszym królem Stanisławem Augustem. Mąż księżnej Stanisław Lubomirski nie zgodził się uznać chłopca za swojego. Jako że Adam i Antoni przyszli na świat w podobnym czasie, postanowiono chować ich jako rodzeństwo, dzieci nieznanych rodziców.

Przez pierwsze lata rodzeństwo Klewańskich wychowywało się w Warszawie pod pieczą matki i ciotki Izabeli Lubomirskiej, która pilnowała, by jej synowi i bratankowi niczego nie brakowało. Kiedy chłopcy nieco podrośli, opiekę nad nimi zaczął sprawować nauczyciel języka francuskiego w warszawskiej Szkole Rycerskiej, Józef Chillet. W późniejszych latach Adam Klewański wstąpił do szkoły, gdzie pod kierunkiem Chilleta otrzymał staranne wykształcenie – znał między innymi języki starożytne oraz włoski i francuski. Królewski bastard Antoni prawdopodobnie nie dożył dorosłości i zmarł niedługo po 1775 roku, gdyż oprócz nobilitacji brak późniejszych świadectw źródłowych na jego temat. Drugi z Klewańskich, syn Adama Kazimierza Czartoryskiego, zapisał się zaś w historii jako ceniony filolog klasyczny i historyk. Zmarł w 1843 roku w wieku 80 lat.

Kazirodcza miłość Konstantego i Cecylii

Jedną z najbardziej dramatycznych historii związanych z ukrywaniem przez polskie arystokratki nieślubnego potomstwa są losy Cecylii Beydale. Urodzona w 1787 roku w Paryżu córka nieznanych rodziców została wychowana przez nieznaną bliżej Francuzkę, a po Rewolucji Francuskiej znalazła się w Pałacu Czartoryskich w Puławach, gdzie wzięła ją pod swoją opiekę księżna Maria Wirtemberska, córka Izabeli i Adama Kazimierza Czartoryskich, faktycznie zaś najprawdopodobniej króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Cecylia wyrosła na urodziwą młodą damę, a na dodatek niezwykle utalentowaną – sama tworzyła kompozycje na fortepian i znakomicie jeździła konno. Wkrótce zwrócił na nią uwagę brat Marii Wirtemberskiej, książę Konstanty Adam Czartoryski, którego młoda żona Aniela z Radziwiłłów zmarła 16 września 1808 roku w Wiedniu. Przystojny arystokrata i młoda pianistka tworzyli piękną parę i już w 1809 roku postanowili się zaręczyć.

Małżeństwo wymagało jednak pozwolenia matki księcia Izabeli Czartoryskiej, ta zaś nie mogła wyrazić na nie zgody. Musiała wyznać parze skrywaną przez lata rodzinną tajemnicę. Otóż Cecylia Beydale była przyrodnią siostrą Konstantego, owocem romansu księżnej Czartoryskiej i pisarza polnego koronnego Kazimierza Rzewuskiego. Do jej prawdziwego pochodzenia nawiązywało zresztą nazwisko „Beydale” – Rzewuski pochodził bowiem z podlaskiej rodziny Beydów. Jako że dziewczynka została poczęta we Francji, podczas gdy Czartoryski przebywał w Polsce, nie było mowy o uznaniu przez niego dziecka. Aby uniknąć skandalu towarzyskiego, Izabela oddała dziecko na wychowanie obcej kobiecie, a gdy dziewczynka podrosła ściągnęła ją do Puław, aby mieć przy sobie. Po wyjściu prawdy na jaw Czartoryski szybko znalazł sobie nowy obiekt westchnień, Marię Dzierżanowską, lecz Cecylia przypłaciła sytuację załamaniem nerwowym. Problemy psychiczne prześladowały ją do końca życia. Nie potrafiła już nigdy obdarzyć nikogo uczuciem, choć o jej rękę zabiegali m.in. minister skarbu Księstwa Warszawskiego Tadeusz Matuszewicz i oficer napoleoński Jan Skrzynecki.

Po śmierci biologicznego ojca w 1820 roku Beydale otrzymała olbrzymi spadek, z którego utrzymywała się niemal do końca życia, szczególnie po tym, jak dobra Czartoryskich w czasie powstania listopadowego zagarnęły wojska rosyjskie. W 1838 roku przeniosła się z Marią Wirtemberską do rezydencji Hôtel Lambert w Paryżu, gdzie zmarła 21 lipca 1851 roku. Zofia z Fredrów Szeptycka we „Wspomnieniach z lat ubiegłych” tak opisała leżącą na łożu śmierci Cecylię, otoczoną przez członków rodu Czartoryskich: „Na łożu leżała postać jakby woskowa z podwiązaną twarzą. Dwie świece u nóg jej się paliły. Księżna Adamowa (żona księcia Adama Jerzego) i wiele pań klęczało wkoło. Uderzyło mnie, pamiętam, niesłychane podobieństwo wszystkich tych twarzy po raz pierwszy widzianych z ową twarzą zżółkłą i podwiązaną”. Początkowo Cecylia Beydale spoczywała na cmentarzu w Montmorency, lecz po kilku latach przeniesiono ciała jej i Marii do mauzoleum Czartoryskich w Sieniawie.

Kto uzna Kaprenicza?

Król Polski Stanisław August Poniatowski pozostawił po sobie nieślubne potomstwo, którego dokładną liczbę trudno ustalić. Jego dzieci z związku z księżną Magdaleną Agnieszką Sapieżyną, Michał i Konstancja Cichoccy, wychowywali się w domu warszawskich kupców Jana Henryka i Doroty Petersów. Dzieci władcy ze związku z Elżbietą Grabowską zostały oficjalnie uznane przez jej męża, generała lejtnanta wojsk koronnych Jana Jerzego Grabowskiego. Monarcha był też ojcem niejakiego Kaprinskiego, syna Anny Marii z Hadików Lubomirskiej, byłej żony generała wojsk koronnych i konfederata barskiego Jerzego Marcina Lubomirskiego.

Romans króla z rozwiedzioną arystokratką, opisywaną jako kobieta „inteligentna i dość ładna”, zaczął się pod koniec lat 70. XVIII wieku. Najprawdopodobniej w 1781 roku Lubomirska urodziła syna, którego królewskie pochodzenie nie pozostawiało wątpliwości. Król nie uznał jednak dziecka za swoje i nakazał jego usynowienie swojemu adiutantowi Tadeuszowi Kozłowskiemu. Królewski bastard nazywany był Kaprinskim lub Kapreniczem od miejscowości Kapronie w powiecie biłgorajskim. Cierpiał na bliżej nieznane upośledzenie lub fizyczną ułomność, stąd też zapewne niechęć króla do jego oficjalnego uznania.

Władca interesował się jednak losem swojego nieślubnego syna, o czym świadczy zachowana korespondencja między nim a Anną Marią Lubomirską. W listach król pytał Lubomirską o syna i wyczekiwał jego przyjazdu do Grodna, co też Kaprinski uczynił na początku 1796 roku. W kwietniu 1796 roku zaufany królewski dworzanin Jan Hornowski odwiózł młodzieńca do Zozowa, gdzie mieszkał jego przybrany ojciec Kozłowski. Dalsze losy Kaprenicza vel Kaprinskiego pozostają nieznane. Prawdopodobnie żył skromnie i unikał rozgłosu. Nie ma nawet pewności, czy był w pełni świadomy swego królewskiego pochodzenia.

Córka lekarza i pasierbicy królewskiej metresy

Matką nieślubnego dziecka była również Konstancja z Grabowskich Dernałowiczowa, córka wspomnianego już Jana Jerzego Grabowskiego i jego pierwszej żony Joanny z Gruszczyńskich, a zarazem pasierbica kochanki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Elżbiety Grabowskiej. Król, który odnosił się do całej rodziny Grabowskich z wyjątkowym szacunkiem i troską, zeswatał Konstancję ze swoim szambelanem Wincentym Doria-Dernałowiczem (ze względu na to zaaranżowane przez władcę małżeństwo badacze błędnie uważali, że Konstancja była nieślubną córką króla i Grabowskiej). Ślub odbył się 13 września 1787 roku w Pieniuże, rodzinnym majątku Grabowskich, a para doczekała się co najmniej dwojga dzieci: zmarłego w dzieciństwie Ludwika i dziedzica Repek Tadeusza. Jak większość aranżowanych małżeństw Dernałowiczowie nie byli razem szczęśliwi i wkrótce ich drogi zaczęły się rozchodzić. Wincenty spędzał większość czasu w rodzinnym majątku Wiktoryn, podczas gdy Konstancja bawiła głównie w Warszawie.

Już w okresie zaborów Dernałowiczowa nawiązała romans z nieznanym bliżej cudzoziemskim, zapewne francuskim lekarzem. Z tego związku w 1805 roku urodziła się córka, której nadano imię Karolina. Dziewczynka nie mogła zostać uznana przez Dernałowicza, więc Konstancja w ogromnej tajemnicy przekazała ją w opiekę swojej kuzynce, starościnie Tekli z Bispingów Sieheniowej, wdowie po Tadeuszu Sieheniu, mieszkającej w Rzęsnej w guberni grodzieńskiej. Jak wspominał w swoich pamiętnikach Tadeusz Bobrowski, Sieheniowa „kochała ją jak własną córkę” i dała jej swoje nazwisko. Wiele osób wiedziało jednak o tym, że Karolina jest owocem romansu Dernałowiczowej i prawdopodobnie miała ona dość częsty kontakt z biologiczną matką. Rodzeństwo Konstancji zawsze uważało jej córkę za swoją siostrzenicę. Zarówno Dernałowiczowa, jak i Karolina były też gorliwymi ewangeliczkami reformowanymi.

W 1824 roku Sieheniówna została żoną generała Aleksandra Poradowskiego, z którym miała sześć córek i syna Aleksandra. Jak wspominał Bobrowski wniosła ona w posagu zawrotną kwotę pół miliona złotych. Generałowa jawi się w jego wspomnieniach jako „prawdziwy skarb piękności, łagodności, taktu i poświęcenia”. W 1844 roku owdowiała, a następnie wyszła za mąż za młodszego brata swojego męża Karola. Drugi mąż Karoliny, również generał, zmarł 10 sierpnia 1860 roku w Warszawie. Żona przeżyła go o siedem lat – zmarła 22 maja 1867 roku w Grodnie.

Plotka goni plotkę

Nie zawsze znamy dokładne nazwiska i losy nieślubnych dzieci polskich arystokratek, które nie zostały uznane przez ich mężów. Bardzo często plotkowano o ich przedmałżeńskich lub pozamałżeńskich ciążach, lecz nie podawano żadnych konkretnych informacji. Już w XVI wieku krążyły pogłoski o królowej Barbarze Radziwiłłównie i jej starszej siostrze Annie, że miały w stanie panieńskim kilkoro nieślubnych dzieci. Kiedy na początku 1729 roku nieślubna córka króla Augusta II Mocnego Anna Orzelska długo nie wracała z Drezna do Warszawy, po stolicy zaczęły krążyć plotki, że kryją się za tym narodziny bękarta. Donosił na ten temat nie tylko warszawski „Kurier Polski”, ale również niektóre periodyki niemieckie. Ojcostwo dziecka, na którego istnienie nie ma jednoznacznych dowodów, przypisywano zakochanemu w hrabinie następcy tronu pruskiego Fryderykowi Hohenzollernowi (późniejszemu Fryderykowi II Wielkiemu).

Kim była matka Anny Orzelskiej?

O posiadanie skrywanego nieślubnego potomstwa, oprócz wspomnianych na wstępie dzieci uznanych przez męża, posądzane były również druga i trzecia żona Stanisława Szczęsnego Potockiego. Według pamiętnika Antoniego Chrząszczewskiego, szlachcica w służbie Potockich, Józefina Amelia Potocka na przełomie 1795 i 1796 roku urodziła w Tulczynie nieślubne dziecko, którego ojcem był pułkownik regimentu targowickiego Melchior Dzierżański. Posądzano go też wcześniej o ojcostwo uznanej przez Szczęsnego Idalii Potockiej. Tym razem o uznaniu dziecka przez Potockiego nie mogło być już jednak mowy, gdyż ten od 1793 roku otwarcie pozostawał w związku z Zofią Wittową i walczył o rozwód z Józefiną. Sam Szczęsny miał się zresztą dowiedzieć o powiciu przez żonę bękarta, co miało dać mu kolejny atut w procesie rozwodowym. O dalszych losach dziecka nic jednak nie wiadomo. Kiedy zaś w październiku 1798 roku Józefina Amalia nagle zmarła, jako powód podawano komplikacje po zażyciu środka poronnego. Niedługo po rozwodzie ze Szczęsnym arystokratka miała zajść w nieplanowaną ciążę z byłym ambasadorem Francji w Konstantynopolu, Marie Auguste de Choiseul-Gouffier. Prymitywna metoda spędzenia płodu doprowadziła ją do tragedii.

Z kolei Zofia Wittowa jeszcze przed ślubem urodziła Szczęsnemu Potockiemu troje dzieci: Konstantego, Mikołaja i Helenę, które nie doczekały legalizacji związku rodziców (ślub odbył się 17 kwietnia 1798 roku w Tulczynie). Istnieją jednak przesłanki świadczące o tym, że Zofia już we wcześniejszym okresie swojego pierwszego małżeństwa z komendantem twierdzy w Kamieńcu Podolskim Józefem Wittem (późniejszym generałem) urodziła kilkoro pozamałżeńskich dzieci. Dowody na to miała posiadać druga żona generała Witta, Karolina z Ostrorogów Wittowa, która nienawidziła zarówno swojego męża (miał ją poślubić wbrew jej woli), jak i jego byłej małżonki. Ostrorożanka utrzymywała, że w latach 1782–1789 Zofia Wittowa, zresztą była grecka kurtyzana, urodziła kilkoro nieślubnych dzieci z romansów z przygodnymi kochankami. Ponoć Józef Witt miał nawet ujawnić nazwiska ojców dzieci w specjalnym manifeście, lecz ostatecznie tego nie uczynił. Znów jednak mamy do czynienia jedynie z niepotwierdzonymi strzępkami informacji.

Niektóre skrywane nieślubne dzieci niektórych polskich arystokratek cały czas czekają więc na odkrycie. W każdej plotce jest przecież jakieś ziarno prawdy...


Autorem tego artykułu jest Marek Teler. Tekst Żeby ludzie nie plotkowali... Skrywane nieślubne dzieci polskich arystokratek ukazał się w serwisie Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons

Czytaj także

 1
  • Pier----liły się jak myszy pod miotłą i kazały się jeszcze tytułować - waść aść