„Żołnierze nie byli pochowani nago”. Przebadano mogiłę związaną z bitwą pod Kunowicami

„Żołnierze nie byli pochowani nago”. Przebadano mogiłę związaną z bitwą pod Kunowicami

Rekonstrukcja bitwy pod Kunowicami
Rekonstrukcja bitwy pod Kunowicami / Źródło: Wikipedia / CC BY-SA 3.0
Mogiłę ze szczątkami piętnastu żołnierzy, którzy walczyli w bitwie pod Kunowicami w 1759 r., przebadali archeolodzy w Słubicach (Lubuskie). To pierwszy masowy grób związany z tą batalią. Wbrew zwyczajom epoki żołnierze ci nie byli pochowani nago – ustalili badacze.

Bitwa pod Kunowicami rozegrała się 12 sierpnia 1759 roku. W jej czasie starły się ze sobą armie Rosji i Austrii przeciwko pruskim żołnierzom Fryderyka II. W walkach uczestniczyło około 130 tys. osób. Mimo początkowej przewagi armia pruska ostatecznie została rozgromiona. Bitwa uznawana jest za jedno z największych i najbardziej krwawych starć w czasie wojny siedmioletniej (1756-1763).

Na początku marca budowlańcy poinformowali policję o kościach wystających z ziemi, na które natknęli się czasie budowy domu w Słubicach, na osiedlu Zielone Wzgórza. Policja zaalarmowała lokalnych archeologów, ci - konserwatora zabytków, który nakazał przeprowadzenie wykopalisk.

– Okazało się, że była to masowa mogiła, w której spoczęło 15 żołnierzy biorących udział w rozgrywającej się nieopodal bitwie pod Kunowicami – opowiada PAP dr hab. Grzegorz Podruczny z Collegium Polonicum w Słubicach, który od 2009 r. bada kunowicką batalię. Kierownikiem wykopalisk był z kolei Krzysztof Socha z Muzeum Twierdzy Kostrzyn.

– Lokalizacja grobu rzuca nowe światło na rekonstrukcję przebiegu bitwy. Dotychczas przyjmowano, że atak pruski skończył się mniej więcej 1500 metrów od miejsca odkrycia grobu, jeszcze w obrębie Kunowic. Moje badania z lat poprzednich pokazały, że było inaczej - ślady bitwy rejestrowałem dalej na zachód, w stronę Słubic. Kolejnym dowodem jest właśnie odkryty grób – opowiada Podruczny. Mogiła oddalona jest o prawie kilometr od granic administracyjnych wsi Kunowice.

Zaskoczeniem dla Podrucznego było stwierdzenie, że - wbrew zwyczajom epoki - żołnierze ci nie byli pochowani nago. – Owszem, byli obrabowani, ale wrzucono ich do grobu w mundurach. Żołnierzom grabiącym zwłoki umknęły też trzy przedmioty - tłok pieczętny i dwie monety. Jedna, złota, być może była połknięta przez żołnierza, druga, srebrna, została zaszyta w ubraniu – opisuje naukowiec.

Niespodzianką było również to, że w grobie złożono żołnierzy z różnych armii. Większość z nich była Prusakami, ale co najmniej jeden był Austriakiem - opowiada badacz. Wskazują na to charakterystyczne elementy wyposażenia zmarłych - m.in. guziki.

Jak zginęli żołnierze? – W kilku przypadkach nie jest to trudne do określenia. W trzech szkieletach, w czaszkach znajdowały się pociski do broni strzeleckiej. Trzy kolejne miały ślady postrzałów – w przypadku dwóch żołnierzy ołowiane pociski odkryliśmy w ich kończynach, jeden żołnierz miał pocisk tkwiący w żebrach, w pobliżu kręgosłupa – wylicza Podruczny. Pozostałe szkielety były niekompletne, co utrudnia badaczom ich analizy pod kątem przyczyny śmierci.

Czytaj także:
Żołnierz pociągnięty do odpowiedzialności za strzelanie do kolegów... w komputerowej symulacji

Czytaj także

 0