Okrągły Stół. Bezkrwawe zwycięstwo czy kapitulacja?

Okrągły Stół. Bezkrwawe zwycięstwo czy kapitulacja?

Obrady Okrągłego Stołu (fot. Erazm Ciołek)
Obrady Okrągłego Stołu (fot. Erazm Ciołek) / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Okrągły Stół doprowadził do wyborów kontraktowych 4 czerwca 1989 roku. Jednak spór o jego rolę trwa do dzisiaj. Która strona ma rację? Czy można to jednoznacznie rozstrzygnąć?

Okrągły stół drogą do wolnych wyborów?

Mimo że negocjacje odbywały się w kilku miejscach, to ich rozpoczęcie i zakończenie zostało zorganizowane w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie. W obradach wszystkich zespołów brały udział 452 osoby. Ich ustalenia pozwoliły na przeprowadzenie pierwszych w PRL częściowo wolnych wyborów, co w konsekwencji doprowadziło do rozpadu systemu.

Nie wszyscy uważają jednak porozumienie Okrągłego Stołu za triumf demokracji. Wręcz przeciwnie: część ludzi widzi w nim zwycięstwo komunistów i odsunięcie w czasie możliwości realnego decydowania o państwie przez obywateli.

System drży w posadach

Droga do Okrągłego Stołu była długa i kręta. Gdy w grudniu 1981 roku, zaledwie niecałe półtora roku po podpisaniu porozumień sierpniowych, ogłoszono stan wojenny, zapewne nikt nie spodziewał się, że z końcem dekady opozycja i przedstawiciele rządu siądą do wspólnych rozmów.

Mimo że w 1983 roku polska gospodarka w końcu odnotowała wzrost, to po dojściu Gorbaczowa do władzy i nieznacznej liberalizacji, nastroje w społeczeństwie zaczęły się pogarszać. Tendencji tej nie zmieniły takie ruchy jak amnestia polityczna dla 225 więźniów we wrześniu 1986 roku oraz powołanie Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa z Krzysztofem Skubiszewskim i Władysławem Siłą-Nowickim – działaczami opozycji antykomunistycznej.

W grudniu 1985 roku w badaniach przeprowadzonych przez CBOS na pytanie o ocenę sytuacji w państwie, jako złą sytuację gospodarczą oceniło 46% badanych, a polityczną 15%. Wskaźniki te systematycznie rosły, by w kwietniu 1987 roku osiągnąć odpowiednio 69% i 28%. Wyniki referendum z roku 1987, które wiązało się z drugim etapem reformy gospodarczej i miało zapobiec wybuchowi narastającego niezadowolenia, pokazały porażkę władzy.

Po serii wiosennych strajków pracowniczych w następnym roku w Bydgoszczy, Stalowej Woli i Gdańsku i Krakowie, gdzie do pacyfikacji strajkujących w Hucie im. Lenina użyto oddziałów ZOMO, władza zrozumiała, że to dopiero preludium do kolejnych manifestacji coraz bardziej rozczarowanego sytuacją w kraju społeczeństwa.

Władza wyciąga dłoń

Po wygaśnięciu protestów zdecydowano się za pośrednictwem Kościoła przedstawić opozycji swój plan działania. W rozmowie z księdzem Alojzym Orszulikiem Sekretarz KC PZPR Stanisław Ciosek wspomniał o pomyśle powołania Senatu jako izby wyższej parlamentu, z prawem wnioskowania o ponowne przegłosowywanie spornych uchwał Sejmu większością 2/3. W Sejmie koalicja rządowa zachować miała 60-65% miejsc.

Ciosek opowiadał się za pluralizmem politycznym w Polsce, jednoznacznie przeciwstawiając się jednak pluralizmowi związków zawodowych – według niego Solidarność powinna była połączyć się z tymi istniejącymi organizacjami, które niekoniecznie musiały mieć charakter partyjny. Ze względu na fakt, iż ówczesny kształt rządu nie pozwalał na przezwyciężenie kryzysu społecznego, Sekretarz KC brał pod uwagę możliwość utworzenia rządu koalicyjnego, w skład którego wchodziliby przedstawiciele opozycji. Jego propozycja sprowadzała się więc do ograniczonego udziału opozycji we władzy, ale tylko za cenę rezygnacji z prób przywrócenia zdelegalizowanej Solidarności.

Po kolejnej fali strajków, mającej miejsce w sierpniu 1988 roku, zapoczątkowanej w kopalni Manifest Lipcowy, gdzie głównym postulatem górników było zalegalizowanie NSZZ „Solidarność”, władza nie zdecydowała się na użycie siły. Zamiast tego postanowiła dopuścić go głosu opozycję. Główną rolę odegrali tutaj Bronisław Geremek i Andrzej Stelmachowski, którzy zwrócili się do sekretarza Józefa Czyrka z propozycją podjęcia rozmów przy okrągłym stole. W ten sposób nawiązali oni do projektu ogłoszonego przez Jaruzelskiego podczas VII Plenum KC w czerwcu 1988 roku – przeprowadzenia przez różne środowiska negocjacji nad ustawą o stowarzyszeniach – rozszerzając go o nowe tematy.

Kłopotliwa Solidarność

Na przełomie sierpnia i września, przy udziale hierarchów kościelnych, odbyły się spotkania przedstawicieli obu stron. 31 sierpnia 1988 roku w budynku MSW w Warszawie, w obecności biskupa Jerzego Dąbrowskiego i Stanisława Cioska doszło do spotkania Lecha Wałęsy i Czesława Kiszczaka, któremu to Wojciech Jaruzelski powierzył rolę reprezentanta rządu w przygotowaniach do Okrągłego Stołu, samemu nie chcąc bezpośrednio uczestniczyć w negocjacjach. Głównym tematem rozmów był warunek rozpoczęcia obrad, czyli legalizacja Solidarności, czemu wówczas stanowczo sprzeciwiał się Kiszczak.

Kolejne spotkania między Wałęsą a Kiszczakiem odbyły się w 15 i 16 września – w tym drugim dniu w Magdalence, rozszerzone do 25 osób. Początkowy impas wynikał z żądania rejestracji Solidarności jako warunku wstępnego do dalszych ustaleń. Nie zgadzała się na to władza, odrzucając nawet możliwość umieszczenia w oficjalnym komunikacie samego słowa „Solidarność”. Dopiero zakulisowa rozmowa Kiszczaka, Mazowieckiego i Wałęsy przyniosła rozwiązanie sytuacji. Z niewielką poprawką zaakceptowano komunikat strony rządowej, godząc się również na rozpoczęcie obrad bez wcześniejszego uznania Solidarności, z zastrzeżeniem jednak, że rozmowy dotyczące związków zawodowych staną się jednym z tematów negocjacji.

Po zmianie na stanowisku premiera z końcem września, podjęto przygotowania do obrad Okrągłego Stołu. Ostatecznie 10 października na posiedzeniu Sekretariatu KC powołano sztab polityczny i zadecydowano, iż miejscem rozmów będzie pałac w Jabłonnie, wybrany ze względu na łatwość odizolowania uczestników od zagranicznych dziennikarzy.

Czytaj także

 3

Czytaj także