Szturm Rosjan na Warszawę. 6 września upadła „Reduta Ordona”

Szturm Rosjan na Warszawę. 6 września upadła „Reduta Ordona”

„Gen. Sowiński na szańcach Woli”, obraz Wojciecha Kossaka
„Gen. Sowiński na szańcach Woli”, obraz Wojciecha Kossaka / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
6 września 1831 roku Rosjanie rozpoczęli szturm na Warszawę. Od kilku miesięcy trwało Powstanie Listopadowe. Waleczna obrona Warszawy utrzymała się dwa dni, a jedne z najzacieklejszych walk stoczono na reducie 54, która stała się pierwowzorem „Reduty Ordona” z wiersza Adama Mickiewicza.

Wyprawy gen. Tomasza Łubieńskiego w kierunku Płocka oraz gen. Girolamo Ramorino w kierunku Lublina odepchnęły oddziały rosyjskie, powodując przerwy w zaopatrzeniu głównych sił rosyjskich stacjonujących pod Warszawą (ich kwatera główna mieściła się w Nadarzynie). Problemy z aprowizacją i przybycie korpusu gen. Cypriana Belzig von Kreutza z Litwy skłoniło Paskiewicza do podjęcia decyzji o szturmie – dysponował już wtedy siłą 77 000 bagnetów i szabel oraz 390 dział (poza tymi siłami w okolicach Łodzi miał 17 600, a w pobliżu Lublina i Zamościa 31 000 bagnetów i szabel). Takiemu rozwiązaniu sprzyjało również oddalenie się od Warszawy korpusów Łubieńskiego i Ramorina, w wyniku czego liczba obrońców stopniała z 58 000 bagnetów i szabel i 140 dział do 28 000 bagnetów i szabel, 94 dział oraz 10 000 słabo wyszkolonych rekrutów, częściowo uzbrojonych w kosy.

Zanim podjęto decyzję o kierunku rosyjskiego natarcia, Paskiewicz kilkakrotnie zasięgał opinii swoich oficerów. W ostatecznym głosowaniu zwyciężył pogląd, że celem ataku powinna stać się Wola i tam skierowano gros sił rosyjskich. Szturm w tym kierunku był najprostszym sposobem na odcięcie drogi odwrotu na Pragę. Łącznie przeznaczono do niego 67 800 żołnierzy, pozostałych 8 800 miało wykonać atak w innych kierunkach.

Według ustaleń wybitnego historyka wojskowości Wacława Tokarza, Paskiewicz miał wydać dyspozycje o szturmie z „ciężkim sercem”, o czym świadczy prowadzona przezeń wówczas korespondencja z carem Mikołajem I, który na wieść o podjętej decyzji rzekomo wręcz dostał gorączki. Rosjanie nie wiedzieli, że polscy dowódcy stracili zupełnie ducha do walki, przedostatni wódz powstania gen. Jan Krukowiecki myślał jedynie o kapitulacji, natomiast generałowie Ramorino i Łubieński, których wojska mogły przechylić szalę zwycięstwa na stronę polską, nie zamierzali wracać do Warszawy (chociaż należy podkreślić, że Krukowiecki, będąc 4 września pewnym – po otrzymaniu rosyjskiego ultimatum – mającego nastąpić szturmu, nie wydał rozkazu powrotu dla korpusu Ramorina).

Ponadto większość generalicji błędnie oceniła kierunek ataku rosyjskiego, stawiając, że nastąpi on od strony rogatek mokotowskich albo jerozolimskich; tymczasem skierowany on został na najlepiej umocniony i najbardziej wysunięty na zachód, lecz słabo obsadzony odcinek wolski.

Szturm rosyjski poprzedziło przygotowanie artyleryjskie na lunety 55, 57 i redutę 54, które szybko zmusiło do milczenia polską artylerię, broniącą tych dział. Załoga reduty nr 54 składała się z 200 żołnierzy, na których spadło uderzenie prawie ośmiu batalionów rosyjskich po zmasowanym ostrzale artyleryjskim, czego skutkiem było jej natychmiastowe zdobycie. Natarcie rosyjskie wstrzymał potężny wybuch amunicji, który nastąpił podczas zajmowania wspomnianej reduty – stała się ona pierwowzorem literackiej „Reduty Ordona”. Po zdobyciu tych dzieł rozpoczął się pojedynek siedemdziesięciu dział rosyjskich z trzynastoma polskimi, broniącymi fortu wolskiego. W tej sytuacji gen. Józef Sowiński poprosił o wsparcie, które otrzymał z sąsiednich dzieł; z pomocą przybył również spóźniony gen. Józef Bem z dwunastoma armatami baterii lekkokonnej. Pozycja wolska padła około południa; wśród poległych był jej dowódca gen. Sowiński. Bohater, „walczący w baterii naczelnej jak żołnierz, podtrzymywał do ostatka odwagę swoich; zginał przy dziale, odrzuciwszy wezwanie do poddania się”.

Tego dnia, ponosząc duże straty, Rosjanie zdobyli pierwszą linię umocnień wolskich. Kolejnego dnia walki okazały się jeszcze cięższe, ostatecznie jednak, w wyniku układu zastępcy naczelnego wodza, gen. Kazimierza Małachowskiego, z Paskiewiczem 8 września wojska polskie miały się wycofać na Pragę, a potem w kierunku Płocka. Warszawa została zajęta przez Rosjan.

Artykuł zatytułowany Szturm Rosjan na Warszawępierwotnie został opublikowany na stronie Muzeum Historii Polski. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj także

 1
  • Karzeł tchórzliwy dobrze o tym wie, jego familia ochoczo służyła w armii carskiej, i pacyfikowała Polaków ku chwale cara, tego karzeł nie wymaże z historii