Szlachta chciała na tronie polskiego króla, więc koronowała syna bohatera. Wybór okazał się nie najlepszy

Szlachta chciała na tronie polskiego króla, więc koronowała syna bohatera. Wybór okazał się nie najlepszy

Michał Korybut Wiśniowiecki
Michał Korybut Wiśniowiecki / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Dokładnie 350 lat temu został koronowany Michał Korybut Wiśniowiecki. Szlachta wybrała go jako króla „Piasta”, czyli swojego rodaka i syna sławnego księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Sam król nie panował długo i nie zapisał się wielkimi osiągnięciami. 10 listopada 1673 roku zmarł z powodu zatrucia żołądkowego.

Podczas sejmu elekcyjnego po abdykacji Jana Kazimierza, który rozpoczął swoje obrady 2 maja 1669 roku, było wielu pretendentów do korony. Kandydaturę Ludwika II Burbona, zwanego Wielkim Kondeuszem lub jego syna Henryka Juliusza, księcia d’Enghien popierali stronnicy Francji.

Po tym, jak 6 czerwca Kondeusze zostali wykluczeni z elekcji ze względu na działania Jana Kazimierza z lat 1660–61, których celem było przeprowadzenie elekcji vivente rege syna Wielkiego Kondeusza, obóz francuski podzielił swe głosy między Filipa Wilhelma Neuburskiego i Karola Lotaryńskiego. Innymi kandydatami do tronu Rzeczypospolitej byli m.in. car Aleksy Michajłowicz Romanow, jego synowie Aleksy i Fiodor oraz była królowa Szwecji Krystyna.

17 czerwca tłumy szlachty zniecierpliwione przedłużaniem się sejmu elekcyjnego ostrzelały tzw. szopę senatorską, czyli pomieszczenie, w którym obradowali senatorzy. Następnego dnia, mimo częściowego uspokojenia emocji, nie doszło do wyboru króla. W tamtym czasie wydawało się, że głosy szlachty rozłożą się między Neuburga i Lotaryńczyka. Groziło to rozdwojeniem elekcji. Zaistniałą sytuację wykorzystał biskup chełmiński, podkanclerzy koronny Andrzej Olszowski, który w odpowiedzi na pojawiające się postulaty wyboru „Piasta”, czyli kandydata narodowego, zaproponował osobę księcia Michała Korybuta Wiśniowieckiego.

Nie wszyscy, którzy 19 czerwca głosowali na „Piasta”, opowiadali się za wyborem Wiśniowieckiego. Część szlachty myślała, że chodzi o porucznika chorągwi pancernej Aleksandra Polanowskiego. Tak zrelacjonował to Jan Chryzostom Pasek w Pamiętnikach: „Skoczę ja znowu do swoich i powiedam: «Mości Panowie, już w kilku województwach zanosi się na Piasta». Spyta mię pan krakowski: «A na któregoż?» – Powiedam, że «na Polanowskiego, a tu na Wiśniowieckiego». A tymczasem hukną w Sandomierskiem: «Vivat Piast!» – Dębicki, podkomorzy; ciska czapkę do góry, wrzeszczy na wszystek głos: «Vivat Piast! Vivat rex Michael!» A tu też nasi Krakowianie: «Vivat Piast!» – 

Rozbieży się nas kilka między województwa insze z musztułukiem, wołając «Vivat Piast!» Łęczycanie i Kujawianie rozumiejąc, że na ich Polanowskiego poczęli zaraz też wołać; insze województwa toż”.

Nowo wybrany król był synem wojewody ruskiego Jeremiego Wiśniowieckiego i Gryzeldy Konstancji Zamoyskiej. Swoją popularność zawdzięczał ojcu, dowódcy obrony Zbaraża i zwycięzcy spod Beresteczka. Po jego śmierci jedenastoletni Michał znalazł się pod opieką biskupa wrocławskiego i płockiego królewicza Karola Ferdynanda Wazy. Początkowo przebywał w Broku, rezydencji biskupów płockich, potem na dworze królewskim. W czasie wojen szwedzkich towarzyszył parze królewskiej w drodze do Głogówka na Śląsku, żeby stamtąd udać się do Nysy, do tamtejszego Kolegium Jezuickiego. Od 1656 roku kontynuował naukę na uniwersytecie w Pradze, odwiedzał także dwory w Dreźnie i w Wiedniu. W 1660 roku powrócił do kraju, a trzy lata później wziął udział w nieudanej wyprawie wojennej na Ukrainę przeciw Rosji, podczas której niczym się nie wyróżnił.

Opinie o nowym władcy były podzielone. Nuncjusz apostolski w Polsce Galeazzo Marescotti tak pisał do papieża Klemensa X o młodym królu: „ozdobiony szczególnemi przymioty, roztropny, pobożny i uczony, umiejący kilka języków, godny zaiste aby w skutku dziwnej opatrzności Boga przez blisko sto tysięcy szlachty był obrany i jednogłośnie okrzykniony królem. Jest to pan pełen gorliwości dla religii katolickiej, na dobro której nie tylko sam daje ciągłe baczenie, ale oprócz tego rad słucha przestróg i napomnień ministra apostolskiego”. Inni, szczególnie przedstawiciele stronnictwa francuskiego (prymas Mikołaj Prażmowski, Jan Sobieski), mieli o Wiśniowieckim mniej pochlebną opinię, wskazywali na jego brak doświadczenia politycznego i już w listopadzie 1669 roku planowali jego detronizację.

Jest paradoksem, że to właśnie przywódca opozycji, prymas Prażmowski, 29 września w katedrze na Wawelu koronował nowego władcę, a służbę marszałkowską podczas uroczystości pełnił marszałek i hetman wielki koronny Jan Sobieski.

Tak opisał koronację w Pamiętniku dzieje Polski zawierającym 1648–1679 Mikołaj Jemiołowski: „My ten rok potrosze wszystkim spokojny skończając i dalsze w tymże roku rzeczy zaczniemy, a to od szczęśliwej koronacji króla Michała na ś. Michał w Krakowie odprawionej dnia 28 września, na którą gdy król Michał z niektórymi tylko senatorami zjechał i do Krakowa wjechał z wielkim obywatelów tamtecznych aplauzem i posłów koronnych i senatorów powinszowaniem, nazajutrz zwykłym sposobem król Michał w asystencji do kościoła Stanisława ś. poszedł i tam swoje i królestwa całego potrzeby patronowi swojemu poleciwszy, do zamku znowu powrócił i w sam dzień Michała ś. nazajutrz od arcybiskupa gnieźnieńskiego Prażmowskiego koronowany jest. Przy koronacji podane zwyczajne dawnym królom polskim pacta conventa i wolności szlacheckie poprzysiągł, to tylko przydawszy, aby nowy król kamieniecką fortecę fortyfikował i onej bronił, także i lwowską. Druga, aby krewnym swoim oprócz zasłużonych Rzeczypospolitej, żadnych dygnitarstw i starostw nie rozdawał”.

Jan Antoni Chrapowicki w swoim Diariuszu zanotował takie szczegóły uroczystości: „w tym ścisku lubo do bram nie puszczano trudne było przejście, i przy samym Królu Jmści tak dalece, że mało X. Arcybiskupa nie przebito szefelinem, arcendo naciskających się do kościoła. PP. Senatorowie nie mogli mieć miejsc należnych w formach kościelnych, bo różni pozajmowali, siła było w nierządzie wszytkim niewczasu. – W zamku potem bankietował Król JM, gdzie były i panie z Królem JM, pod baldekinem siedziała Xżna Matka Królewska, tamże legat papieski z posłem cesarskim Szauffgociem, potem per importunitatem wlazła żona tego Posła do Króla, lubo miejsce swoje naznaczone miała; PP. Senatorowie i damy u inszych stołów siedziały cum summo disordine, nemine quasi curam horum habente że PP. Kasztelani upadli z ławami na ziemię, niemal i tak siedzieć musieli niewcześnie; ten bankiet w nocy i aż późno się odprawował. – Dzień pogodny ciepły”.

Artykuł zatytułowany Koronacja Michała Korybuta Wiśniowieckiegozostał pierwotnie opublikowany na stronie Muzeum Historii Polski. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

QUIZ:
Potrafisz rozpoznać polskich królów? Sprawdź się w naszym quizie!
Czytaj także:
Strzelanina wśród senatorów. Sejm elekcyjny Michała Korybuta Wiśniowieckiego

Czytaj także

 0