75 lat temu upadło Powstanie Warszawskie. Dziś wspominamy szczególną część jego ofiar

75 lat temu upadło Powstanie Warszawskie. Dziś wspominamy szczególną część jego ofiar

Podpisanie „Układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”, kończącego Powstanie Warszawskie
Podpisanie „Układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”, kończącego Powstanie Warszawskie / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
W rocznicę kapitulacji Powstania Warszawskiego od 2015 roku obchodzony jest Dzień Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy. Młode święto ma uczcić cywili, którzy w ogromny sposób pomogli Powstańcom, jak i tych, którzy mimo niezaangażowania w walkę stali się jego ofiarami.

O ustanowieniu 2 października Dniem Pamięci o Cywilnej Ludności Powstania Warszawskiego Sejm zdecydował w 2015 roku. Święto zostało wprowadzone uchwałą i nie ma charakteru powszechnie obowiązującego. Nie przebiło się też do powszechnej świadomości, a warto o nim pamiętać.

Jako datę Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstania Warszawskiego wybrano rocznicę kapitulacji powstania. Rozmowy na temat kapitulacji rozpoczęły się 30 września 1944 roku. W nocy z 2 na 3 października w Ożarowie przedstawiciele Komendy Głównej AK podpisali układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. W zamian za kapitulację Niemcy zapewnili Powstańcom prawa kombatanckie i zagwarantowali humanitarne traktowanie ludności cywilnej.

Po Powstaniu Warszawę musiała opuścić cała ludność cywilna, czyli około 550 tys. Warszawiaków. Przez obóz przejściowy w Pruszkowie (Dulag 121 Pruszków) uchodźcy zostali skierowani do różnych miejscowości na przymusowe roboty do III Rzeszy, do obozów koncentracyjnych, lub w głąb Polski. Części Warszawiaków udało się uciec, cześć przetrwała przymusową „ewakuację”, ale kilka tysięcy zginęło w obozach.

Warszawa po Powstaniu

Warszawa została w ogromnej mierze wyburzona. Niemcy zmienili miasto w strefę zmilitaryzowaną – Festung Warschau i stopniowo grabili stolicę i systematycznie burzyli pozostające w niej budynki. Na skutek planowego wyburzania zniszczeniu uległo ponad 30% zabudowy lewobrzeżnej Warszawy - więcej niż uległo zniszczeniu w czasie dwóch miesięcy powstania.

Mimo nakazu ewakuacji miasta, cześć z mieszkańców pozostała w jego ruinach. Byli to tzw. Robinsonowie, Warszawiacy, którzy nie chcieli opuścić swojej stolicy. Ukrywali się przed Niemcami najczęściej w piwnicach lub na strychach opustoszałych budynków, które zamienili w ufortyfikowane bunkry. Ich największym problemem było poszukiwanie żywności i wody. Schwytanych „robinsonów” Niemcy zazwyczaj zabijali na miejscu.

Według rożnych szacunków powstanie pochłonęło od 150 do 180 tys. ofiar cywilnych. Tuż po wybuchu powstania Hitler wydał nakaz zniszczenia Warszawy i wymordowania wszystkich jej mieszkańców. Rozkaz był skwapliwie realizowany przez niemieckich żołnierzy.

Trudno wyobrazić sobie tak wielką skalę ofiar. Żeby ją sobie lepiej uzmysłowić warto przypomnieć, że ze spalonych zwłok zamordowanych w Rzezi Woli Polaków zebrano 12 ton mężczyzn, kobiet i dzieci, które po wojnie zostały pochowane na Cmentarzu Powstańców Warszawy.

Dzień Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy

„Dzięki ofiarnej i pełnej determinacji postawie mieszkańców Warszawy Powstanie Warszawskie trwało aż 63 dni” – stwierdzili posłowie w uchwale ustanawiającej na 2 października dzień pamięci. – „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa hołd mieszkańcom stolicy: tym, którzy wspierając walczących powstańców złożyli ofiarę życia, oraz tym, którzy po kapitulacji Powstania Warszawskiego zostali wypędzeni z miasta i przeszli gehennę obozów koncentracyjnych, niewolniczej pracy i tułaczki” – dodali.

Posłowie podziękowali też wszystkim Polakom, którzy udzielili wypędzonej ludności powstańczej Warszawy wsparcia i pomocy.

QUIZ:
Jak dobrze znasz historię Powstania Warszawskiego? Sprawdź swoją wiedzę!

Powstanie Warszawskie. 25 rzeczy, które warto wiedzieć

Miasto ruin
Podczas dwóch miesięcy walk zniszczeniu uległo 25 proc. zabudowy lewobrzeżnej Warszawy. Stare Miasto zostało niemal w 100 proc. zrównane z ziemią. W okresie popowstaniowym na skutek systematycznego i planowego wyburzania zniszczeniu uległo ponad 30% zabudowy lewobrzeżnej Warszawy - to więcej niż uległo zniszczeniu w czasie dwóch miesięcy powstania. Przybliżona ilość gruzów pokrywających Warszawę w 1945 oszacowana została na 20 milionów metrów sześciennych. Łącznie zniszczonych zostało 72 proc. zabudowy mieszkalnej, 90 proc. zabudowy przemysłowej oraz 90 proc. obiektów zabytkowych i 100 proc. mostów. W ruinach miasta, mimo nakazu ewakuacji miasta ukrywali się tzw. Robinsonowie, Warszawiacy, którzy nie chcieli opuścić swojej stolicy.

Ofiary
150-180 tys. - szacunkowo tyle ofiar cywilnych pochłonęło powstanie. 12 ton popiołów podchodzących ze spalonych zwłok zamordowanych Polaków zebrano na Woli. Wśród życie w walkach o stolicę straciło ok. 16 tys. osób. Rannych zostało 25 tys., w tym 6,5 tys. ciężko rannych. Po przeciwnej stronie zginęło 10 tys. hitlerowców tłumiących powstanie.

Kapitulacja Powstania Warszawskiego
Dowódca AK, generał Tadeusz „Bór” Komorowski zdecydował o kapitulacji powstania pod koniec września. W nocy z 2 na 3 października w Ożarowie zostaje podpisany układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Warszawę muszą opuścić wszyscy Powstańcy, którzy oddadzą się do niewoli niemieckiej, ale zostaną uznane ich prawa kombatanckie. W niewoli znalazło się ponad 17 tys. powstańców, z gen. Tadeuszem Komorowskim „Borem” i gen. Antonim Chruścielem „Monterem”. Dodatkowo Warszawę musiała opuścić cała ludność cywilna, czyli około 550 tys. Warszawiaków. Zostają oni skierowani na przymusowe roboty do III Rzeszy, do obozów koncentracyjnych, lub w głąb Polski. Części udało się uciec.

Szpitale i sanitariuszki
Powstańcze szpitale ratowały rannych i udzielały pomocy chorym, których nie dało się ewakuować z miasta. Powstańcy wykorzystywali cywilne szpitale i organizowali liczne szpitale polowe. Sanitariuszki, którymi zwykle były młode dziewczyny, pracowały nie tylko w szpitalach, ale także na linii frontu. Wiele z nich zostało zamordowanych przez Niemców, wbrew obowiązującym konwencjom humanitarnym.

Harcerska poczta
Harcerska poczta polowa wystartowała 6 sierpnia i wkrótce objęła swoim zasięgiem całe miasto. W każdej dzielnicy zostało umieszczonych kilka skrzynek pocztowych z orłem i harcerską lilijką. Listy zawierające do 25 słów i podlegające cenzurze wojskowej można było nadawać bezpłatnie. W pierwszym okresie Powstania młodzi harcerze dziennie roznosili ich około 3,7 tysięcy, a w ciągu całych 63 dni walk poczta miała dostarczyć od 140 tys. do 200 tys. przesyłek. Wielu łączników zginęło lub zostało rannych.

Aprowizacja i głód
Spichlerzem dla Warszawy okazały się magazyny Browaru Haberbuscha i Schielego, w których przechowywane były duże ilości zboża. Po zapasy przybywali mieszkańcy wszystkich dzielnic. Im dłużej trwało powstanie, tym potrzebujących było więcej. Z jęczmienia gotowano tak zwaną pluj-zupę, której nazwa pochodzi od tego, że w trakcie jej jedzenia trzeba było wypluwać łupiny z niełuskanego zboża. „Spichlerz” udało się utrzymać do końca walk. Z powodu ogólnie panującego głodu mieszkańcy miasta zjadali konie, koty i psy. Woda była zapewniona przez studnie, kopane doraźnie na podwórkach kamienic.

Powstańcza Kronika Filmowa
W trakcie całego powstania polowi Sprawozdawcy Wojenni Biura Informacji i Propagandy KG AK nakręca ponad 30 tys. metrów taśmy filmowej reportaży z powstańczych walk. Wszystko to składało się na Powstańczą Kronikę Filmową. Reportaże pod wspólnym tytułem „Warszawa walczy” były czasie powstania wyświetlane w kinie „Palladium” na ul. Złotej.

Dzieci w powstaniu
Trudno ustalić dokładną liczbę dzieci, które brały udział w Powstaniu Warszawskim. Najmłodsi pomagali przy budowie barykad, roznosili powstańcze gazetki, listy, dostarczali żołnierzom środki sanitarne. Nieco starszym dzieciom powierzano bardziej odpowiedzialne i trudniejsze zadania. W powstańczych działaniach uczestniczyli nie tylko chłopcy, ale również dziewczęta. Często słyszy się zarzuty o wykorzystaniu przez powstańców małych dzieci do walki z bronią w ręku. Są one w większości nieprawdziwe i opierają się na pozowanych zdjęciach. Oczywiście, zdarzały się przypadki, kiedy mali powstańcy zawyżali swój wiek, tylko po to, żeby móc wziąć udział w walce, ale zwykle znajdowano dla nich inne zajęcia. Wielu z młodocianych żołnierzy oddało w powstaniu życie.

Broń i mundury powstańców
Powstańcy dysponowali bardzo ograniczonymi zasobami, zwłaszcza jeśli chodzi o uzbrojenie. Dlatego samodzielnie produkowali broń: własne granaty – „filipinki”, „sidolówki” i „karbidówki” oraz miotacze płomieni, granatniki, wyrzutnie butelek i miny. W powstańczych rusznikarniach składany jest pistolet maszynowy „Błyskawica”, wzorowany na angielskim stenie. Materiały wybuchowe do wyrobu broni były pozyskiwane ze zrzucanych na miasto niewypałów. „Mundury” powstańców to zwykłe cywilne ubrania, zdobyczne niemieckie stroje, lub, u niewielu, polskie mundury z września 1939 r. Wszystkie łączy jeden element – noszone na prawym ramieniu biało-czerwone opaski z odbitą pieczęcią orła i literami WP oznaczającymi Wojsko Polskie.

Alianckie zrzuty
Od 4 sierpnia Alianci organizowali nad Warszawą zrzuty zaopatrzenia. Lotnicy startowali z baz we Włoszech z amunicją bronią, lekarstwami i żywnością. Alianci odbyli nad Warszawa około 200 lotów i zrzucili około 230 ton zasobów, z czego 50 ton trafiło do Polaków. Do 10 września Stalin nie pozwalał korzystać z zajętych przez siebie lotnisk, co wykluczało dostarczanie pomocy przez Amerykanów. 18 września 107 amerykańskich „latających fortec”, startujących z Anglii, dokonało największego jednorazowego zrzutu – 80 ton uzbrojenia oraz 20 ton żywności i lekarstw. Tylko ok. 20 procent zasobników trafia w ręce Powstańców. W sumie Alianci, wliczając w to amerykańską operację, wysłali nad Warszawę ok. 300 lotów i stracili ok. 40 samolotów. Życie straciło ponad 200 pilotów, Polaków, Brytyjczyków, Południowo-afrykańczyków i Amerykanów.

Eksplozja tzw. „czołgu pułapki” na Kilińskiego
Wokół wybuchu na ulicy Kilińskiego w Warszawie, do którego doszło 13 sierpnia, narosło mnóstwo mitów. Mówiło się o tym, że odnaleziony pojazd był tak naprawdę niemiecką pułapką z ustawionym zapalnikiem czasowym. Z kolei Lucjan Fajer błędnie podawał, że  zdobycznym pojazdem była samobieżna mina „Goliath”. Obecnie historycy są zgodni, że zdobytym przez powstańców pojazdem nie był czołg, a ciężki nosiciel ładunków Borgward B IV. Pojazd był wykorzystywany przez Niemców jako samobieżny stawiacz min, służący do niszczenia umocnień, takich jak powstańcze barykady. Zdobyty przez powstańców pojazd przewoził 500 kg ładunków wybuchowych. Najbardziej prawdopodobne jest to, ze w czasie pokonywania małej barykady ładunek się obluzował i upadł, co spowodowało masakrę. W wybuchu zginęło 300 osób, które chciały obejrzeć zdobyty „czołg”, w tym wielu powstańców. Szczątki zabitych znajdowano na dachach, gzymsach i sąsiednich ulicach.

Kanały
Kanały w trakcie Powstania Warszawskiego były wykorzystywane do łączności oraz transportu broni, amunicji i środków opatrunkowych. Później bardzo często służyły często jako jedyna droga ucieczki i ewakuacji rannych. Istniało kilka tras kanałowych łączących dzielnice miasta. Powstańcze trasy kanałowe liczyły w sumie blisko 25 km. Z początku Niemcy nie zdawali sobie sprawy, jak wielka wagę dla powstańców mają kanały, ale zmieniło się to po ucieczce obrońców Starego Miasta. Podróż kanałami była ekstremalnie trudna ze względu na ciemność, wrzucane do kanałów przez Niemców granaty i chemikalia. Wielu ludzi nie wytrzymywało jej fizycznie, a zwłaszcza psychicznie. Ginęli samotnie z wycieczenia, popełniali samobójstwa lub byli tratowani przez tłum uciekających. Kolejni przechodzący tamtędy powstańcy musieli mijać ciała poległych towarzyszy broni, a często wpadali w nie po ciemku, co potęgowało przerażenie.

Upadek Starówki
Już 6 sierpnia Niemcy odcięli Stare Miasto od Śródmieścia, a 13 zamknęli pierścień wojsk wokół całego Starego Miasta. Krwawe walki trwały do 2 września, kiedy ostatnie powstańcze odziały się ewakuowały. Płk. Karol Ziemski „Wachnowski” wyprowadził kanałami 4,5 tys. powstańców, w tym 1,5 tys. uzbrojonych. W tym czasie siły niemieckie, podległe gen. Reinefarthowi, pacyfikują dzielnicę, w której pozostało ok. 40 tys. mieszkańców, mordując ich masowo i wywożąc.

Zdobyte pojazdy
W ataku na UW wziął również udział inny transporter opancerzony – „Jaś” znany wcześniej jako „Wiking”, a po śmierci swojego dowódcy ochrzczony jego pseudonimem jako „Szary Wilk”. To jeden z pojazdów zdobytych przez powstańców. Żołnierze batalionu „Zośka” zdobyli także dwa czołgi typu „Panther”, które uczestniczyły w akcjach bojowych. Powstańcy mieli zdobyć też niemiecki czołg „Tygrys”, który jeden z młodych żołnierzy miał niemal natychmiast uszkodzić przy próbie uruchomienia. Opowieść powstańców jest o tyle nieprawdopodobna, że „Tygrysy” nie brały udziału w walkach w Powstaniu. Jednak parę sztuk wyjątkowo uczestniczyło w konwoju przewożącym rannych żołnierzy, i w okolicy Placu Narutowicza miały wpaść w powstańczą zasadzkę.

„Kubuś”
Najważniejszą akcją, w której wziął udział powstańczy wóz bojowy „Kubuś”, był kilkukrotny atak zgrupowania „Krybar” na Uniwersytet Warszawski, w którym znajdował się niemiecki bastion. „Kubuś” został zbudowany w 13 dni na bazie podwozia z ciężarowego Chevroleta. Powstał w warsztacie samochodowym na rogu ulic Tamka i Topiel. Był prowizorycznym transporterem opancerzonym skonstruowanym przez obłożenie podwozia stalowymi płytami, uzbrojonym w karabin maszynowy i miotacz ognia. Niestety, żaden z ataków na UW się nie powiódł, a Kubuś został unieruchomiony 6 września. Zachowany oryginał można oglądać w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Zdobycie PAST-y
W nocy z 19 na 20 sierpnia Powstańcom batalionu „Kiliński” udało się zdobyć ośmiopiętrowy gmach PAST-y, czyli wieżowiec Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej. Był to ważny punkt, z którego Niemcy prowadzili ostrzał. Powstańcy zdobyli w gmachu duże ilości broni. W wyniku szturmu zginęło 38 Niemców, a 121 dostało się do niewoli. Powstańcy stracili przynajmniej 17 żołnierzy.

Ciągły ostrzał Warszawy
W trakcie powstania Warszawa była ostrzeliwana przez 124-tonowy moździerz kalibru 600 mm Karl-Gerät 040 nazywany „Ziu” od imienia jednego z nordyckich bóstw. Moździerz wystrzelił kilkadziesiąt pocisków o wadze przekraczającej 2 tony. Jego maksymalny zasięg wynosił prawie 7 kilometrów. Jeden z nich trafił 18 sierpnia w budynek, w którym znajdowała się restauracja „Adria” i przebił się do piwnicy, ale nie eksplodował. Inny trafił w warszawski wieżowiec Prudential. Warszawa była też ostrzeliwana z mniejszych moździerzy i z niemieckich bombowców Junkers Ju 87 Stuka nazywanych powszechnie sztukasami.

Rzeź Ochoty
Na Ochocie broniły się dwie powstańcze reduty: kaliska i wawelska obsadzone przez oddziały złożone z niedobitków różnych powstańczych jednostek. Jednak już do połowy sierpnia obrona upada pod naporem hitlerowców. Pozbawieni jakiejkolwiek ochrony byli mieszkańcy Ochoty, którzy padli ofiarą przemocy członków kolaboracyjnego pułku szturmowego SS RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Narodowa). Jednostką dowodził Bronisław Kamiński, urodzony w Witebsku w 1899 r. pół-Polak, pół-Niemiec uważający się za Rosjanina. Po opuszczeniu Warszawy Kaminski został w tajemnicy przed swoimi ludźmi skazany przez Niemców na śmierć za niesubordynację. 4 sierpnia żołnierze RONA zaczęli gwałcić, rabować i mordować cywilów na Ochocie. Do szczególnie brutalnych scen dochodziło na ochockim Zieleniaku, który stał się przejściowym obozem dla ludności cywilnej. Zwłoki zamordowanych i zmarłych więźniów obozu były palone w sali gimnastycznej Liceum im. Hugona Kołłątaja. Ogółem śmierć w powstaniu poniosło ok. 10 tysięcy mieszkańców Ochoty, w tym około 1000 na terenie Zieleniaka.

Rzeź Woli
Od tzw. czarnej soboty 5 sierpnia do 7 sierpnia na Woli zamordowano od 30 tys. do 65 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Była to prawdopodobnie największa jednorazowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej. Rzezią dowodził SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth, nazwany później katem Woli. Ciała ofiar były palone, a osoby, których nie zamordowano trafiły do obozów koncentracyjnych. Rzezi Woli dokonali w dużej mierze żołnierze z dywizji Dirlewangera, złożonej z wyciągniętych z więzień i obozów niemieckich kryminalistów. Oddział już wcześniej „zasłynął” niebywałym okrucieństwem wobec ludności cywilnej. Sam Reinefarth nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

Radiostacja Błyskawica
8 sierpnia w walczącej Warszawie uruchomiona zostaje radiostacja „Błyskawica”. Codzienny program w sierpniu składa się z dziennika, reportaży z walk, komentarzy, głosów prasy powstańczej, programu artystycznego. „Błyskawica” nadawała do 4 października. Przed zniszczeniem radiostacji na antenie została puszczona „Warszawianka”.

Przejście przez Aleje Jerozolimskie
Umocnione wykopem i barykadami przejście przez Aleje Jerozolimskie było jednym z ważnych pod względem strategicznym miejsc na mapie powstańczej Warszawy. Umożliwiało utrzymanie łączności i przejście oddziałów między północną i południową częścią miasta. Nocą korzystali z niego także cywile. Mimo ciągłych niemieckich ataków utrzymało się do końca powstania.

Dowódca powstania: Antoni Chruściel ps. „Monter”
Antoni Chruściel ps. „Monter” dowodził całością sił powstańczych. Jego sztab znajdował się w gmachu PKO w Śródmieściu. W pierwszych dniach powstania uważał, że Niemcy wkrótce wycofają się z Warszawy, dlatego należy tak organizować działania, żeby im tego nie utrudniać. Nawet w ostatnich dniach walk sprzeciwiał się rozmowom kapitulacyjnym. Po upadku powstania „Monter” znalazł się w niewoli niemieckiej. Po zakończeniu II wojny światowej udał się na emigrację.

Powstańcy przeciwko Niemcom – rozkład sił
Siły AK w Warszawie liczyły około 45 tys. żołnierzy, z czego 1 sierpnia udało się zmobilizować ok. 35 tys. Byli bardzo słabo uzbrojeni. W dniu powstania broni palnej miało wystarczyć jedynie dla 3,5 tys. żołnierzy, czyli ok. 10 proc. wszystkich żołnierzy. W powstaniu walczyło także 2,5 tys. żołnierzy z innych organizacji, czyli z Narodowych Sił Zbrojnych, Korpusu Bezpieczeństwa, Polskiej Armii Ludowej oraz Armii Ludowej. Po przeciwnej stronie walczyło 16 tys. Niemców z garnizonu Warszawy, którzy byli wspomagani przez przebywających w okolicy żołnierzy zmierzających na wschodni front oraz grupy wysłane specjalnie w celu stłumienia powstania. Łącznie w różnych okresach powstania z Polakami walczyło ok. 50 tys. Niemców.

Wybuch Powstania Warszawskiego
1 sierpnia o godz. 17.00 jednostki Okręgu Warszawskiego AK oraz oddziały dyspozycyjne KG AK zaatakowały niemieckie obiekty we wszystkich dzielnicach okupowanej Warszawy. W dużej mierze polskie natarcie zakończyło się niepowodzeniem. Co prawda zdobyto kilka strategicznych punktów w Warszawie, w tym gmach „Prudentialu” przy pl. Napoleona, czyli najwyższy budynek w mieście, jednak szturm na większość obiektów zakończył się klęską. Powstańcom nie udało się zdobyć lotniska na Okęciu, żadnego z mostów, jak również żadnego z warszawskich dworców kolejowych. Udało im się za to wzbudzić nadzieje w sercach Warszawiaków, którzy entuzjastycznie zaczęli uczestniczyć w budowie barykad i umocnienia zdobytych pozycji. Na budynkach pojawiają się biało-czerwone flagi, a z ulicznych głośników można usłyszeć patriotyczne pieśni.

Przed Godziną „W”
Pierwsze strzały w Powstaniu Warszawskim zostały oddane przed godz. 14 na Żoliborzu, gdzie żołnierze drużyny Zdzisława Sierpińskiego transportujący broń dla oddziału Zgrupowania „Żniwiarz” wdali się w potyczkę z niemieckim patrolem. Również w innych dzielnicach walki miały miejsce jeszcze przed godziną „W”. Na Woli i Śródmieściu Północnym rozpoczęły się ok. 16. Dzięki temu i dzięki meldunkom konfidentów, Niemcy mogli trochę wcześniej ogłosić alarm (o godz. 16:30) i przygotować się na uderzenie powstańców. Jednak nie byli już w stanie zapobiec wybuchowi powstania.

Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 7
  • Skutki Powstania Warszawskiego były zupełnie odwrotne od oczekiwanych. Zamiast osłabić komunę wzmocniły ją, zamiast wzmocnić prawicę mocno ją osłabiły. A oprócz tego ponad 200 tysięcy śmiertelnych ofiar miasta i całe dzielnice obrócone w ruinę. Nie ma co celebrować, raczej płakać trzeba.
    • Cześć i chwała bohaterom, wieczna pamięć poległym.
      • Wojsko jest po to by bronić cywili. Ani w czasie Rzezi Wołyńskiej ani w czasie Powstania Warszawskiego Armia Krajowa i inne ugrupowania powstańcze typu NSZ, AL, BCH itp nie sprawdziły się w tej roli.

        W Warszawie zginęło najwięcej cywili.

        Wybuch Powstania na niewłaściwym brzegu stolicy oraz nieuchwycenie mostów na Wiśle przez powstańców doprowadził do takiej samej klęski jaką poniósł Montgomery pod Arnhem. Ze strony Ludowego Wojska Polskiego zginęło w ciągu 6 dni około 2000 żołnierzy Berlinga...a gdyby wybuchło na Pradze być może AK wchłonęło by spora część Berlingowców...

        "W nocy z 16 na 17.09 1944 moja kompania otrzymała rozkaz przeprawienia się łodziami przez Wisłę. Nie otrzymaliśmy własnej osłony artyleryjskiej ani bombowców. Tylko kilka rosyjskich samolotów zrzuciło na brzegu parę rakiet. Moja łódź, w której znajdowało się ok. 25 ludzi, dotarła do zachodniego brzegu bez niemieckiego ostrzału. [...] Jakiś cywil zaprowadził nas od razu do domów, z ludnością cywilną nie wolno nam było rozmawiać. Słyszeliśmy już wcześniej od żydowskich politruków, że w Warszawie wybuchło powstanie na rozkaz polskiego rządu emigracyjnego w Londynie. Powstanie oceniano jako szaleństwo wywołane bez zgody Sowietów." ...tez warto o nich pamiętać bo to 10% strat w Powstaniu.