Nie żyje Karol Tendera. Prezydent: Więzień czasów wojny, Bohater naszych czasów

Nie żyje Karol Tendera. Prezydent: Więzień czasów wojny, Bohater naszych czasów

znicz, świeczka (fot. gudrun/ Fotolia.pl)
W wieku 98 lat zmarł Karol Tendera, były więzień niemieckiego obozu Auschwitz, który w ostatnich latach toczył batalię sądową ze stacją ZDF o użycie określenia „polskie obozy zagłady”.

O śmierci Karola Tendery poinformował konsul generalny Niemiec Michael Groß, prosząc o minutę ciszy na oficjalnych krakowskich obchodach Dnia Jedności Niemiec. Tendera był wieziony w obozie w Auschwitz, dokąd trafił po aresztowaniu w Krakowie. Przeprowadzano na nim pseudomedyczne eksperymenty. W ostatnich latach głośno było o jego procesie z niemiecką stacją ZDF, którą Tendera pozwał za użycie sformułowania „polskie obozy zagłady”.

Karola Tenderę pożegnał na Twitterze prezydent Andrzej Duda. „Był więźniem niemieckiego obozu Auschwitz o numerze 100430. Do ostatnich chwil swojego życia niezłomnie walczył o prawdę historyczną i zwyciężał. Więzień czasów wojny, Bohater naszych czasów. Cześć Jego pamięci!” – napisał polityk.

Źródło: Radio Kraków

Czytaj także

 2
  • Kolejna strata dla Polski.
    • Mamy do czynienia z kolejnym przypadkiem ordynarnego, niemieckiego KICZU(!) rzekomego pojednania.

      Państwowa stacja telewizyjna ZDF (odpowiednik TVP2) najpierw świadomie i z premedytacją używała w swoich materiałach kłamliwego sformułowania "polskie obozy", prowadząc jawnie oszczerczą i wrogą Polsce politykę historyczną, a później mimo kolejno przegrywanych procesów (przed polskimi i niemieckimi sądami) nie wykonywała wyroków, nakazujących przeproszenie dziś już śp. Karola Tendery. ZDF odwoływała się w nieskończoność, wyraźnie licząc na śmierć powoda (98 lat).

      Można tu powiedzieć, że pozwany ma prawo do wyczerpania drogi sądowej i wykorzystywania wszelkich "kruczków", przecież "nikogo nie krzywdzi ten, kto korzysta ze swego prawa". Ale rozmyślne nie wykonywanie wyroków kolejnych sądów przez NIEMIECKĄ PAŃSTWOWĄ STACJĘ TELEWIZYJNĄ było z jednej strony ewidentnym odwlekaniem tego, co i nieuniknione i etycznie oczywiste, a z drugiej było wyrazem typowo niemieckiej buty i pogardy.

      Rzygam takim pojednaniem! Czy o takim "stanięciu w prawdzie" mówił 1-go września w Warszawie prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier? Czy to jest wzięcie odpowiedzialności za swoją przeszłość? Rzygam na państwo niemieckie, które z jednej strony zapewnia o dobrych stosunkach, przyjaźni itp. a z drugiej od lat konsekwentnie forsuje kłamliwą narrację, oszczerczą politykę historyczną, licząc na rozmycie odpowiedzialności za zło II wojny światowej...

      Niemcy wyraźnie liczą, że realizując goebbelsowską sztuczkę, jakoby "kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą", wdrukują w świadomość współczesnych ludzi swoją "prawdę", że wojnę wywołali nie Niemcy, tylko "naziści", obozy były nie niemieckie, tylko "polskie", że reparacje zostały wypłacone itd.

      Niemcy, jako naród, mają jakąś obrzydliwą skazę moralną, która ujawnia się w dziejach w każdym pokoleniu.