W Polsce walczył za wiarę, w USA o niepodległość. Dziś Amerykanie wspominają Kazimierza Pułaskiego

W Polsce walczył za wiarę, w USA o niepodległość. Dziś Amerykanie wspominają Kazimierza Pułaskiego

Śmierć Kazimierza Pułaskiego pod Savannah
Śmierć Kazimierza Pułaskiego pod Savannah / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Dziś w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Pamięci Generała Kazimierza Pułaskiego. W Polsce Pułaski walczył w konfederacji barskiej w obronie szlacheckich praw i przywilejów oraz wiary katolickiej. Po porażce udał się za ocean, by wziąć udział w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Zginął bohaterską śmiercią pod Savannah 11 października 1779 roku.

Przełomowy moment w życiu Pułaskiego, za jaki należy uznać przybycie 23 lipca 1777 roku na ziemie amerykańską (port Marblehead koło Bostonu), poprzedzony został kilkuletnim pobytem na terenie Francji, a także nieudaną próbą wsparcia Turcji w wojnie z Rosją dzięki naprędce zorganizowanemu legionowi polskiemu. Wkrótce, po kilkudniowej aklimatyzacji w nowym miejscu, udał się Pułaski do Jerzego Waszyngtona, naczelnego wodza armii amerykańskiej, pragnąc zadeklarować chęć walki z Anglikami. Szczególnie godnym uwagi jest manifest z 28 lipca, który stanowi podsumowanie dotychczasowych doświadczeń naszego bohatera nabytych podczas walk konfederackich. Próbował wykorzystać je na nowym kontynencie, nieświadomy jeszcze amerykańskich realiów wojennych. Wśród przedłożonych propozycji wspomnieć należy zwłaszcza o werbunku cudzoziemskich oficerów i prostych żołnierzy, blokadzie granicy północnej z Kanadą dla uniknięcia niebezpieczeństwa dywersji Anglików, w końcu rozpoczęcie walki partyzanckiej.

Pierwsze doświadczenia wojenne

Aby móc rozpocząć regularne działania, potrzebna była jeszcze nominacja oficerska, o którą Pułaski zwrócił się najpierw do Waszyngtona (podczas spotkania 20 sierpnia), następnie zaś do kongresu (w memoriale z 24 sierpnia 1777 roku). Amerykańscy parlamentarzyści zwlekali jednak z zatwierdzeniem decyzji. Przybyłemu z Rzeczypospolitej barzaninowi udało się jednak przekonać naczelnego wodza do udzielenia mu dowództwa nad kawalerią.

Pierwszy kontakt z wrogiem miał miejsce 11 września nad rzeczką Brandywine. Same zmagania zbrojne, choć zakończone klęską dla armii trzynastu zbuntowanych kolonii, nie przyniosły większych strat podkomendnym Waszyngtona, m.in. dzięki aktywności Pułaskiego. Jak czytamy w relacji Pawła Benatalou „Pułaski ze zwykłą sobie odwagą i przenikliwością uderzył z nimi [30 kawalerzystami stanowiącymi straż przyboczną, przydzielonymi mu na własną prośbę, przyp. J.G.R.] na nieprzyjaciela, wstrzymując jego postęp, przez co spowodował zwłokę wielce korzystną dla naszej cofającej się armii” (W. Konopczyński, Kazimierz Pułaski…).

Ta bohaterska postawa, zgodnie z prawdą zrelacjonowana przez Waszyngtona, niewątpliwie przekonała ostatecznie amerykańskich parlamentarzystów. 21 września „czcigodnemu Kongresowi podobało się mianować hrabiego Pułaskiego dowódcą amerykańskich lekkich dragonów w randze jenerała brygady” (W. Konopczyński, Kazimierz Pułaski…).

Zmienne losy polskiego kawalerzysty na obczyźnie

Dalsze plany militarne pokrzyżowało nadejście zimy. Kawalerii polskiego dowódcy przydzielono leża w okolicy doliny Valley Forge. Ciężkie warunki bytowania panujące na miejscu znalazły odbicie w korespondencji między Pułaskim a Waszyngtonem. Wtedy również pojawił się pomysł sformowania pierwszego w dziejach armii amerykańskiej oddziału lansjerów, który cechować miał się większą mobilnością i manewrowością oraz siłą rażenia broni (lancy) niż dotychczasowi dragoni. Pomysł upadł jednak wobec oporu kongresu, liczącego się z ogromnymi wydatkami związanymi z wyekwipowaniem i szkoleniem odpowiedniej liczby podkomendnych Polaka. W styczniu 1778 roku doszło do zmiany miejsca stacjonowania żołnierzy podległych Pułaskiemu. Opuścili Valley Forge i przenieśli się do Trenton.

Tymczasem Anglicy podjęli po zdobyciu Filadelfii (w następstwie opisywanej bitwy pod Brandywine) wyprawy łupieżcze w okolicach New Jersey, aby móc zaopatrywać własne magazyny. Waszyngton zdecydował się zlecić Pułaskiemu zadanie osłaniania za pomocą konnicy piechoty generała Anthony’ego Wayne’a. W związku z powyższym rozkazem miał miejsce burzliwy konflikt pomiędzy polskim dowódcą a naczelnym wodzem. Pułaski, nie przywykły do podporządkowywania się poleceniom osób równych rangą, w dodatku reprezentujących mniej zaszczytne rzemiosło wojenne (nawet jeśli mieli większy staż), poczuł się urażony. Ostatecznie jednak owocem początkowo wymuszonej, później zaś już w pełni dobrowolnej współpracy z generałem Wayne’em stała się wygrana pod Haddonfield nad rzeką Deleware.

Organizacja legionu Pułaskiego

Wyrazem uznania dla podkomendnych generała Wayne’a może być pomysł, który narodził się wkrótce po wspomnianym zwycięstwie, a przedstawiony następnie Waszyngtonowi w Valley Forge. Pułaski poprosił o możliwość sformowania własnego, w pełni samodzielnego oddziału składającego się częściowo z piechoty i częściowo z konnicy. Naczelny wódz nie tylko poparł nowy projekt, lecz również wyekspediował odpowiednie pismo polecające do kongresu. Ostatecznie 28 marca amerykański parlament zezwolił i przeznaczył fundusze na zaciąg 68 kawalerzystów uzbrojonych w lance i 200 piechurów. Na ekwipunek każdego legionisty wyasygnowano po 130 dolarów, suma przyznanych Pułaskiemu środków wyniosła zatem 50 tysięcy dolarów.

Dalsze losy bohatera artykułu związane będą aż do bohaterskiej śmierci pod Savannah ze wspomnianym legionem, którego do końca życia był dowódcą i głównym organizatorem. Na pierwszą kwaterę nowej formacji wybrał miasto Baltimore (stan Maryland), gdzie przybył pod koniec kwietnia 1778 roku. Mimo patriotycznego tonu publikowane w lokalnej prasie ogłoszenia o rekrutacji nie zawsze przynosiły zamierzony skutek, stąd nie dziwi, iż tworzenie legionu trwało w sumie pięć miesięcy, a prócz Amerykanów w jego szeregach znaleźli się Francuzi, Irlandczycy, Polacy oraz Niemcy. Gotowość bojową osiągnięto w sierpniu. Nie od razu jednak żołnierze zostali skierowani na front, sytuacja wojenna była bowiem niepewna. Wynikało to z nieznajomości zamierzeń wojennych Anglików, którzy zrezygnowali z dalszego okupowania Filadelfii i koncentrowali własne siły w okolicach Nowego Yorku. Do wstrzemięźliwości kongresu przyczyniły się także liczne skargi wysyłane przez mieszkańców Baltimore, niezadowolonych z obecności i zachowania podkomendnych Pułaskiego.

Czytaj także

 0