41 lat temu Karol Wojtyła został papieżem. Jan Paweł II szybko stał się problemem dla władz PRL

41 lat temu Karol Wojtyła został papieżem. Jan Paweł II szybko stał się problemem dla władz PRL

Jan Paweł II w 1978 roku
Jan Paweł II w 1978 roku / Źródło: Newspix.pl / Zuma
Władza komunistyczna, która przez lata walczyła z Kościołem w Polsce i robiła wszystko, aby go sobie podporządkować, otrzymała w 1978 roku niespodziewany cios. 16 października 1978 roku na tronie Stolicy Apostolskiej zasiadł Polak, który dla PZPR okazał się nie lada problemem, dla społeczeństwa zaś ogromnym wsparciem.

Po 33 dniach pontyfikatu, 28 września 1978 roku umiera Jan Paweł I. 14 października rozpoczęło się drugie w tym roku konklawe. Po dwóch dniach i ośmiu głosowaniach, 16 października 1978 roku o godzinie 18:18 padło „Habemus Papam”, a światu ukazał się Karol Wojtyła, który przyjął imię Jan Paweł II: „Oto dostojni kardynałowie powołali nowego biskupa Rzymu. Wezwali go z kraju odległego. Odległego, ale zawsze tak bliskiego dzięki wspólnocie wiary i tradycji chrześcijańskiej. Nie wiem, czy będę umiał dobrze wysłowić się w waszym... naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, to mnie poprawcie”.

„Naród nasz przeżył rzadką chwilę oszołomienia, szczęścia i nadziei”. Reakcje Polaków

Wieść zaczęła się rozchodzić. Ksiądz infułat Bronisław Fidelus wspominał:

Ksiądz Jelonek słuchał wiadomości z Rzymu i zadzwonił do mnie. Powiedział mi: „Ojciec święty został wybrany. Poczekaj, za chwilę będzie ogłoszone kto”. I później mi mówi: „Karol Wojtyła”. Wtedy ciarki mi poszły po plecach, spocony byłem, no przerażenie mnie wzięło. No ale co robić? Zadzwoniłem do Kościoła Mariackiego, siostra odebrała, akurat był różaniec. Mówię: „Proszę siostry, proszę podejść do księdza, który prowadzi różaniec. Niech siostra mu powie, żeby powiedział, że módlmy się za nowego Ojca Świętego, którym został wybrany Karol Wojtyła”. Siostra nie odłożyła słuchawki, tylko mi powiedziała: „Niech się ksiądz nie wygłupia!”. Nagle, nie wiadomo skąd, cały Kraków wyległ na rynek, chodzili. No to cóż? Najprościej otworzyć Kościół Mariacki. Tam była pierwsza Msza św. w intencji Ojca Świętego. Dziękczynna za wybór, ale jednocześnie z prośbą o błogosławieństwo boże. Później zaczęły dzwonić dzwony wawelskie.

„Ja wtedy z tej radości jednego z księży wziąłem tak w pół na plecy i tak obleciałem salę telewizyjną z tej radości, że Wojtyła papieżem”, wspominał brat Marian Markiewicz ze zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Siostra Maria Gratia Wargacka opowiadała: „Myśleliśmy, co się będzie działo teraz w Polsce. Panowie od razu dyskutowali na ten temat. Co się będzie teraz działo w Polsce? To się chyba wszystko przewróci do góry nogami”.

Pisarz Marian Brandys zapisał w swoim dzienniku:

Zajęcie przez Wojtyłę tronu papieskiego będzie miało konsekwencje znacznie poważniejsze niż straty wywołane jego odejściem z Polski. Po raz pierwszy zostaje papieżem kapłan prawdziwie postępowy, który jednocześnie zna się doskonale na całym mechanizmie kłamstw czerwonych. Cóż to za niesłychany dziw. Biedny naród polski gnębiony najcięższymi opresjami ze strony wschodniego totalizmu, a jednocześnie dwaj jego przedstawiciele (Wojtyła i Brzeziński) zajmują najwyższe stanowiska w hierarchii Zachodu. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie było. Prasa krajowa i telewizja silą się w tej sprawie na obiektywizm, ale wyczuwa się za tym tłumioną irytację. Wiedzą przecież, jak opiekuńczo i życzliwie odnosił się krakowski metropolita do opozycji demokratycznej.

Opozycja zareagowała równie entuzjastycznie. Dysydenci czuli, że w pewnej mierze i oni, swoim oporem wobec komunizmu przyczynili się do tego wyboru. W wywiadzie dla włoskiego radia Jacek Kuroń mówił: „Od 30 lat jesteśmy upokarzani, bo musimy uznawać obcy nam porządek, narzucony i utrzymywany przemocą. W tych warunkach walka społeczeństwa polskiego o Kościół jest walką o godność ludzką, o wolność sumienia, o sprawiedliwość. […] Decyzja ostatniego konklawe jest uznaniem dla tej walki, jest uznaniem dla całego społeczeństwa”. KSS „KOR” wysłał do Jana Pawła II depeszę, w której wyrażał swoją cześć i radość, a wszystkie gazety korowskie rozpisywały się na temat nowego papieża i nadziei, jakie z nim wiązały. Przypuszczenia były różne, jednak wszyscy czuli to samo – od tego momentu są mniej samotni i mniej bezbronni. Adam Michnik ocenił tę sytuację z większym dystansem i łagodził oczekiwania wobec Wojtyły. Określił go jako przyjaciela i opiekuna, ale jednocześnie zaznaczył, że jego pontyfikat nie zmieni sytuacji w kraju z dnia na dzień.

Świat zwrócił swoją uwagę na Polskę. Wydarzenie to było ważne nie tylko pod względem religijnym – pierwszy od 455 lat papież nie-Włoch – ale także politycznym, gdyż papież pochodził z kraju komunistycznego, w którym władza walczyła z religią od kilkudziesięciu lat.

Stefan Kisielewski 3 grudnia 1978 roku tak wspominał wybór papieża:

„Niesłychane posunięcie ze strony kardynałów, a jakież mądre, jakie nowe otwiera perspektywy! Przez kraj przeszedł dreszcz, absolutny, autentyczny wstrząs – historia ruszyła przecież naprzód w tym sowieckim grajdołku. I znowu głupota władz – ileż intryg robili ostatnio właśnie przeciw Wojtyle! I żadnych z tego nie wyciągną konsekwencji, nie wyrzucą nawet tego głupiego Kąkola! [kierownika Urzędu ds. Wyznań – przyp. redakcji]”

„Wielkie to wydarzenie dla narodu polskiego i duże komplikacje dla nas”. Reakcja władzy

Piotr Jaroszewicz, premier PRL w latach 70. (fot. Bert Verhoeff/Anefo, ze zbiorów National Archief, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Holandia).Władza była zszokowana. Ciężko było jej przewidzieć, jakie skutki przyniesie wybór Wojtyły. Premier Jaroszewicz mówił o spisku, który zacieśnia się wokół kraju, a członek Biura Politycznego Jan Szydlak stwierdził, że woli mieć do czynienia z innym narodem. Na pierwszej naradzie w Komitecie Centralnym wieczorem 16 października towarzysze ratowali się, czym mogli – nawet wnioskiem, że lepiej, by Wojtyła był papieżem tam, niż prymasem tu. „Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności” umieściły na pierwszej stronie informacje o wyborze Jana Pawła II, ale były to krótkie wzmianki, obok znacznie ważniejszych wiadomości o wykopkach ziemniaków prowadzonych przez kółka rolnicze.

Ekipa Gierka oficjalnie wyraziła duże zadowolenie i gratulacje. Brak pewności i pełnej kontroli nad sytuacją wytrącały ją jednak z równowagi. Fala strachu i desperacji uderzyła bardzo szybko, gdy pojawiły się pierwsze wzmianki o papieskich planach pielgrzymki do Polski.

Czytaj także

 0