Układ w Kiejdanach – zdrada czy szansa na uratowanie Litwy?

Układ w Kiejdanach – zdrada czy szansa na uratowanie Litwy?

Józef Brandt, Pochód Szwedów do Kiejdan
Józef Brandt, Pochód Szwedów do Kiejdan / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Potop szwedzki spowodował, że duża część szlachty przeszła na stronę króla szwedzkiego, Karola X Gustawa. Litwini nie świecili pozytywnym przykładem. Jednak dlaczego ich postawa i podpisany 20 października 1655 roku układ w Kiejdanach jest tak negatywnie przedstawiana przez historię?

W 1655 r. król szwedzki Karol X Gustaw zdecydował się na wypowiedzenie wojny Polsce. Rzeczpospolita była wówczas w ciężkim położeniu. Od 1648 r. tłumiła powstanie kozackie. Widząc słabość sąsiada, do wojny w 1653 r. zaangażowała się Moskwa. Wojna rozszerzyła się na dwa fronty. W tak ciężkim okresie dla Rzeczypospolitej na wojnę z nią zdecydował się również król szwedzki.

Koniec rozejmu

Jak powiedział w 1636 r. kanclerz królestwa szwedzkiego i prawa ręka Gustawa Adolfa Axel Oxenstierna Szwecja nie może długo nie prowadzić wojny, a to z powodu stanu i położenia królestwa (Z. Wójcik, Jan Kazimierz Waza, str. 121). Cytat ten był swego rodzaju przepowiednią, którą powinni polscy decydenci potraktować poważnie. Wiadomym było, że prędzej czy później dojdzie do wojny pomiędzy krajami mającymi dostęp do Bałtyku.

Istniały dwie główne przyczyny, które pchnęły Karola Gustawa i Szwedów do wojny z Rzeczypospolitą. Pierwsza to Dominus Maris Baltici, czyli chęć panowania przez Szwecję nad Morzem Bałtyckim. Drugą przyczyną było zrzeczenie się przez polską linię Wazów swoich pretensji do tronu szwedzkiego i zaprzestania tytułowania się w oficjalnych dokumentach tytułem króla Szwecji.

Wojna wisiała w powietrzu. W 1655 r. Polacy wysłali poselstwo, na którego czele stał Jan Andrzej Morsztyn. Jego głównym celem było pokazanie, że pokój pomiędzy Polską, a Szwecją jest możliwy. Jeżeli Szwedzi nie chcieliby rozpocząć rozmów pokojowych, to Morsztyn powinien spróbować przeciągnąć Szwedów na stronę Polską w wojnie z Moskwą. Poselstwo poniosło klęskę z powodu tytulatury Jana Kazimierza użytej w listach do Szwedów. Następne poselstwo wysłane w 1655 r. przybyło już w momencie kiedy Szwedzi wsiadali na okręty i wyruszali na wojnę z Polską. Warto zaznaczyć, że oba poselstwa nie miały szans na sukces, bo decyzja o wojnie była podjęta wcześniej.

„Dyplomacja kapitulantów”

To określeniem, które przytacza w biografii króla Jana Kazimierza Zbigniew Wójcik, opisuje najlepiej to, co działo się na początku wojny ze Szwedami. Szlachta polska miała się zebrać nad Notecią, Ujściem i Wieluniem. Dowództwo powierzono wojewodzie poznańskiemu Krzysztofowi Opalińskiemu i wojewodzie kaliskiemu Andrzejowi Grudzińskiemu. Atak szwedzki na Wielkopolskę przeprowadzał Arvid Wittenberg, a radą służył mu Hieronim Radziejowski. Wojewodowie 25 lipca 1655 r. podpisali akt kapitulacji w momencie, kiedy oskrzydliła ich armia szwedzka. Dużą rolę mediacyjną odegrał Hieronim Radziejowski, były podkanclerzy, który po konflikcie z królem musiał uciekać z kraju.

Później kapitulowali magnaci. Szlachta, dostając salwagardie, które miały zapewniać ich o nietykalności majątkowej, a także zachowaniu ich praw szlacheckich, a w zamian mieli popierać króla szwedzkiego. Jednak głównym powodem podpisywania tych „lojalek” był strach o własny majątek, wsie i dobytek.

Widząc bierność szlachty i nieskuteczne działania króla w głowach Szwedów narodził się nowy plan nazywany przez historyków „wariantem południowym”. W odróżnieniu od początkowych założeń, czyli opanowania Prus Królewskich zakładał on zajęcie Warszawy, a także Krakowa. Warszawa skapitulowała 8 września, Kraków 19 września, a sam król Jan Kazimierz uciekł z kraju na Śląsk.

Okrążenie Litwy

W tym momencie warto nieco się cofnąć. Sytuacja na Litwie w momencie wkroczenia wojsk szwedzkich na tereny Rzeczypospolitej była zła. Wojna toczyła się wówczas na dwóch frontach: z Moskwą i Kozakami. W 1654 r. skapitulował Smoleńsk i Witebsk. Kampania zimowa, którą zarządził król Jan Kazimierz nie powiodła się, a tylko spowodowała zbytnie zmęczenie wojska litewskiego, a także wyczerpanie zasobów pieniężnych.

Wojsko litewskie nie było opłacane od 1654 r. Powołano komisję, która miała zająć się sprawą zaległego żołdu. Należnej sumy dla żołnierzy nie udało się zebrać. Część chorągwi w takim wypadku stwierdziła, że bez pieniędzy nie będzie służyć i opuściła obóz. Jan Kazimierz odwołał również posiłki koronne, które przerzucił do Prus Królewskich. Sytuację pogarszał fakt zapowiedzi walki na trzy fronty, gdyż 1 lipca Szwedzi pomimo obowiązującego rozejmu zajęli Dynenburg, który strzegł przeprawy przez Dźwinę. Jak stwierdził dobrze poinformowany pruski rezydent w Warszawie, Johan Hoverbeck, Litwa była gotowa oddać się każdemu, kto jej pomoże w walce z Moskwą.

Czytaj także

 0