Niedźwiedź, który brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Niezwykła historia kaprala Wojtka

Niedźwiedź, który brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Niezwykła historia kaprala Wojtka

Niedźwiedź Wojtek
Niedźwiedź Wojtek / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Niedźwiedź Wojtek, kupiony w Iranie przez polskich żołnierzy z Armii Andersa, przeszedł szlak bojowy od Bliskiego Wschodu po Monte Cassino. Był nie tylko maskotką wojskowych, ale też pełnoprawnym żołnierzem – być może najbardziej niezwykłym w czasie całej II wojny światowej. W końcu 15 listopada 1947 roku trafił do ZOO w Edynburgu, gdzie dożył do końca swoich dni.

Choć Wojtek był pod względem gatunkowym (brunatnym) niedźwiedziem syryjskim, to jego historia rozpoczęła się w Iranie. Maszerujący przez ów kraj żołnierze armii gen. Andersa odkupili go za kilka drobnych przedmiotów od miejscowego chłopaka i młody wówczas niedźwiadek znalazł się „na stanie” 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii będącej częścią 2 Korpusu Polskiego. Na zdjęciu Wojtek w Iranie – żołnierze nie znali jeszcze jego prawdziwej natury...

Pamięć o dzielnym niedźwiedziu
Dziś wiedza o historii misia jest coraz bardziej powszechna, stał się on nawet do pewnego stopnia bohaterem polskiej popkultury. Wojtek jest również coraz chętniej upamiętniany, został on m.in. patronem Przedszkola nr 99 w Warszawie. Na zdjęciu pomnik niedźwiedzia przed ową placówką.

Śmierć Wojtka
Niedźwiedź Wojtek, dzielny polski żołnierz pochodzenia perskiego zmarł w 1963 r. przeżywszy 22 lata. Członek 22 Kompanii był być może najbardziej niezwykłym wojakiem wszystkich frontów II wojny światowej. Na fotografii pomnik Wojtka w krakowskim Parku Jordana, który został odsłonięty w 70. rocznicę bitwy o Monte Cassino

Plany przeprowadzki
W 1958 r. podjęte został próby przeniesienia Wojtka do Polski, konkretnie do zoo w Gdańsku. Plan jednak spalił na panewce, a miś już wtedy znajdował się w kiepskiej formie fizycznej i psychicznej...

Do życia w cywilu ciężko się przystosować
Wojtek, według niektórych relacji, był trzymany w klatce o powierzchni 10 m², ciężko mu było też „dogadać się” z innymi niedźwiedziami mieszkającymi w ogrodzie zoologicznym – od zawsze przecież żył w towarzystwie ludzi.

Emerytura misia
Oddział dzielnego niedźwiedzia został ostatecznie zdemobilizowany, powstał więc problem, co dalej zrobić z Wojtkiem. Zapadła decyzja, że trafi on do zoo w stolicy Szkocji, Edynburgu. W ciągu kolejnych lat Wojtek był odwiedzany przez przyjaciół z Kompanii, jednak ciężko powiedzieć, że był to dla niego dobry okres.

Po wojnie
Choć wojna to oczywiście straszny czas, to można rzec, że była ona jednak najlepszym okresem w życiu niedźwiadka. Po zakończeniu walk oddział Wojtka został przeniesiony do Szkocji, gdzie stacjonował w Winfield Park. Miś szybko został lokalną gwiazdą. Na zdjęciu Wojtek odpoczywający już na szkockiej ziemi.

Wojtek jako symbol Kompanii
Tu z kolei przedstawienie Wojtka na proporcu Kompanii, także znajdującym się w zbiorach Imperial War Museum

Wojtek jako symbol Kompanii
Niedźwiedź niosący pocisk w łapach stał się więc symbolem 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii. Tu widoczny eksponat z Imperial War Museum w Londynie...

Wojtek i bitwa o Monte Cassino
Na zdjęciu ruiny klasztoru klasztoru na Monte Cassino. W tym słynnym boju Polaków miał brać udział również i Wojtek, który wedle relacji swoich towarzyszy nosił skrzynie z amunicją, wywiązując się ze swoich zadań w bardzo sprawny sposób

Niedźwiedź Żołnierzem
Pod komendą Andersa Wojtek przeszedł przez cały Bliski Wschód, oprócz Iranu znalazł się też w Iraku, Syrii, Palestynie i Egipcie. Największa bitwa była wciąż jeszcze przed nim.

Rozrywki Wojtka
Miś lubował się w kilku rozrywkach, m.in. uwielbiał zapasy z żołnierzami. Także i tu wykazywał się łagodnością, a całość była utrzymana w formie zabawy. Lubił też jeździć ciężarówkami wojskowymi, zdarzało mu się nawet zasiadać w szoferce.

Miś szybko rósł
Z biegiem czasu zaczęto go traktować jak żołnierza (od stopnia szeregowego dosłużył się ostatecznie stopnia kaprala). Otrzymywał też specyficzny żołd, na który składały się lubiane przez zwierzaka smakołyki takie jak miód, marmolada czy nawet... piwo.

Wojtek wśród żołnierzy
Natura zwierzęcia była niezwykle łagodna. Żołnierze nie mieli do czynienia z groźnym, dzikim niedźwiedziem, tylko raczej z przyjaźnie usposobionym misiem, który lubił towarzystwo ludzi i obchodził się z nimi łagodnie. Od małego sypiał też tuż obok żołnierzy i szybko stał się maskotką całej jednostki. Na zdjęciu „konfrontacja” z psem należącym do jednego z żołnierzy.

Autorem tekstu Niedźwiedź Wojtek – wyjątkowy polski żołnierz jest Paweł Czechowski. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj także:
Tajemnica Nilu odkryta. Rzeka jest starsza niż przypuszczali naukowcy

Źródło: Histmag.org

Czytaj także

 0