Gen. Karol Świerczewski zginął z rąk UPA. Propaganda PRL z miernego dowódcy uczyniła bohatera

Gen. Karol Świerczewski zginął z rąk UPA. Propaganda PRL z miernego dowódcy uczyniła bohatera

Grób Karola Świerczewskiego
Grób Karola Świerczewskiego / Źródło: Wikimedia Commons / CC BY 3.0 / Shalom
28 marca 1947 roku w zasadzce zorganizowanej przez UPA zginął gen. Karol Świerczewski – działacz komunistyczny, generał Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Jego śmierć stała się pożywką dla PRL-owskiej propagandy, która z miernego dowódcy uczyniła niemal bohatera narodowego.

Bieszczady. Wieś Jabłonki w powiecie leskim, dzień 28 marca 1947 roku, około godziny 10 rano. Kolumna samochodów wojskowych podąża od strony Baligrodu w kierunku Cisnej. Nagle padają strzały, świszczą kule, słychać nawoływania w języku ukraińskim. To oddziały dwóch sotni UPA – „Chrina” i „Stacha” urządziły zasadzkę na konwój, którym wedle uzyskanej informacji ma podążać „ktoś ważny”. Ukraińcy nie wiedzą jeszcze, że tym kimś jest generał LWP i wiceminister obrony narodowej, Karol Świerczewski, ps. „Walter”.

Trwa krótka wymiana ognia, generał otrzymawszy trzy kule: jedną w brzuch i dwie w plecy, osuwa się ciężko ranny na ziemię. Umiera w ciągu godziny, nie doczekawszy przyjścia pomocy. Wraz z nim ginie jeszcze dwóch członków jego obstawy: ppor. Krysiński i kapral Strzelczyk.

Czy ukraińscy sotnicy zdawali sobie sprawę ze skutków strzałów pod Jabłonkami? Ich akcja przyspieszyła bowiem wdrożenie przez władze komunistyczne akcji „Wisła”, czyli przymusowego wysiedlenia na tzw. „Ziemie Odzyskane” niemal całej zamieszkującej te tereny ludności ukraińskiej, odcinając tym samym UPA od jego zaplecza, lecz jednocześnie budując kolejny mur niechęci i uprzedzeń między Polakami a Ukraińcami. Mur, który z takim trudem trzeba po latach kruszyć.

Karol Świerczewski był ostatnim polskim generałem, poległym w walkach, choć w sposób niewątpliwie przez niego niezamierzony. Niejasne okoliczności tego zdarzenia powodują też, że wokół potyczki pod Jabłonkami narastały i wciąż narastają legendy, teorie spiskowe i niedomówienia.

Tragiczna śmierć generała stała również pożywką dla PRL-owskiej propagandy, czyniącej z tego zatwardziałego bolszewika i dawnego oficera Armii Czerwonej (walczącego zresztą w 1920 roku przeciwko własnym rodakom), niemal bohatera narodowego, „człowieka, który się kulom nie kłaniał”.

Przemilczano celowo również inne ciemne strony jego biografii – mierny talent dowódczy, działania skutkujące niepotrzebnymi stratami wśród dowodzonych żołnierzy, czystki i egzekucje wśród podwładnych i jeńców, dokonywane zarówno w czasie wojny domowej w Hiszpanii, jak i operacjach II wojny światowej, czynny udział w stalinowskich represjach w Polsce powojennej, pociąg do alkoholu i konfliktowość. Stawiano mu w PRL-u pomniki, nazywano jego nazwiskiem ulice i zakłady pracy, pisano na jego temat książki i wiersze, a nawet wybijano monety i drukowano banknoty z jego wizerunkiem.

Na próżno. Tworzona z takim trudem propagandowa legenda runęła wraz z PRL-em jak domek z kart. Nikt już dziś prawie nie wspomina rzeczywistych i wydumanych dokonań generała „Waltera”, poza garstką nieprzejednanych, organizujących się corocznie przy miejscu jego śmierci w Jabłonkach.

Tekst Śmierć generała Karola Świerczewskiego został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj także:
Dawne epidemie miały ogromy wpływ na dzieje świata. Nie omijały także terytorium Polski

Czytaj także

 1
  • to dziadek cioty czaprackiej nadal evity z Rumi ....