Jedna z największych wojen w historii Europy rozpoczęła się od wyrzucenia urzędników przez okno

Jedna z największych wojen w historii Europy rozpoczęła się od wyrzucenia urzędników przez okno

Defenestracja praska (1618) na obrazie Karela Svobody
Defenestracja praska (1618) na obrazie Karela Svobody / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
23 maja 1618 roku przez okno zamku na Hradczanach Czesi wyrzucili cesarskich namiestników. Wydarzenie to przeszło do historii jako II defenestracja praska (łac. de fenestra – przez okno) i zapoczątkowało bunt przeciwko panowaniu Habsburgów w Czechach. Uznaje się je również za bezpośrednią przyczynę wybuchu wojny trzydziestoletniej, jednego z największych konfliktów w historii Europy.

Reformacja sprawiła, że w początkach XVII wieku Królestwo Czech, w którym nadal żywe były echa husyckich tumultów, nie było niespokojnym regionem imperium Habsburgów (habsburski cesarz był jednocześnie królem Czech). Przez lata panujący starali się łagodzić protestantów poprzez zasypywanie ich przywilejami i obietnicami (m.in. List majestatyczny z 1609 roku gwarantujący swobodę wyznaniową), często trudnymi bądź niemożliwymi do realizacji (katolicy uniemożliwiali innowiercom korzystanie z przywilejów, nadal traktowali ich jako heretyków). Następca względnie tolerancyjnego cesarza Macieja, Ferdynand Styryjski (król Czech od 1617 roku, cesarz od roku 1619), popierany m.in. przez Rzym, nie zdecydował się na potwierdzenie Listu majestatycznego. Zakazano odprawiania protestanckich nabożeństw, różnowiercy byli usuwani ze stanowisk urzędniczych, drukowane w Pradze książki poddano cenzurze. Utworzono także nowy urząd – Radę Regencyjną.

Działania nowego króla Czech tylko nasiliły antagonizm między katolikami i protestantami. Ci pierwsi mogli już swobodnie lekceważyć postanowienia Listu majestatycznego, np. poprzez zakazywanie chowania protestantów na katolickich cmentarzach, usuwanie innowierców z katolickich miast, przeszkadzanie w budowaniu zborów. Protestanci nie pozostawali dłużni i zagarniali dobra kościelne. Antykatolicka i antyhabsburska zarazem opozycja rosła w siłę, a na jej przywódcę wyrósł hrabia Henryk Matthias von Thurn und Valsassima (1567–1641), doświadczony wojskowy, pochodzący z północnej Italii.

Wybuch powstania i pierwsze sukcesy (1618)

23 maja 1618 roku na praski zamek na Hradczanach, gdzie rezydowali katoliccy namiestnicy cesarza, udała się grupa protestanckich przedstawicieli pod przywództwem Thurna. Tam po ostrej kłótni wyrzucono przez okno dwóch znienawidzonych urzędników. Byli to Jaroslav Borita z Martinic i Vilem Slavata z Chlumu. Przez okno został wypchnięty także sekretarz Philip Fabricius, który próbował pomóc namiestnikom. Wszyscy trzej przeżyli, ponieważ upadli na leżące w fosie worki z nawozem. Wydarzenie to nosi nazwę drugiej defenestracji praskiej i uznaje się je za początek powstania czeskiego, a w dalszej perspektywie również wojny trzydziestoletniej.

Zaraz po wypowiedzeniu posłuszeństwa cesarzowi protestancka opozycja usunęła Radę Regencyjną, a w jej miejsce powołała rząd trzydziestu dyrektorów pod przewodnictwem Vaclava Vilema z Roupova. Thurn został mianowany naczelnym wodzem powstańczej armii. Od razu zaczęła się konfiskata dóbr katolickich. Praktycznie całe Czechy przyłączyły się do powstania, wyjątkiem były: Pilzno, Czeskie Budziejowice i Czeski Krumlov, w których katolików było więcej niż protestantów. Od razu pojawił się problem zaciągu wojsk, na który brakowało pieniędzy. Dyrektorzy powstania oczekiwali wsparcia z Moraw i Śląska, jednak lokalne stany odmówiły na razie pomocy.

W zaistniałej sytuacji żadna ze stron nie była do końca gotowa do zbrojnego rozstrzygnięcia konfliktu. Stany czeskie musiały uchwalić zaciągi i zdobyć na nie pieniądze, ale również Habsburgowie nie dysponowali zbyt wielkimi siłami, które mogłyby szybko rozprawić się z niewiernymi Czechami. Hrabiemu von Thurnowi udało się jednak zdobyć do czerwca 4 500 żołnierzy (w tym około 3 000 piechoty), dzięki czemu mógł przystąpić do działań wojennych w południowych Czechach. Do końca sierpnia stany czeskie uchwaliły 12 000 żołnierzy, jednak ich faktyczna liczba była znacznie mniejsza. Austriacy w tym samym czasie utworzyli armię o tej samej wielkości i w tym przypadku liczby na papierze zgadzały się z realnymi. Naczelnym wodzem armii cesarskiej został mianowany Charles Bonaventura de Longeval, hrabia Bucquoy.

Jako pierwsza, 12 sierpnia 1618 roku, wkroczyła do Czech armia Henri’ego de Dampierre’a, licząca 3 000 żołnierzy. Niedługo potem omal nie została unicestwiona nieopodal miasta Jindřichův Hradec, gdzie pociągnęła cała armia Thurna (4,5 tys. żołnierzy), jednakże udało jej się uciec z pułapki zastawionej przez niedoświadczonych Czechów. 28 sierpnia do Czech wkroczyła od wschodu druga armia, Bucquoya, tymczasowo dowodzona przez Johanna Eusebiusa Khuena, (ok. 8 000 żołnierzy). Thurn otrzymał z Pragi rozkaz jej przechwycenia. Pod Časlavem powstańcom dowodzonym przez Thurna udało się powstrzymać ofensywę cesarskich. Ich sytuacja była wówczas kiepska: wielu żołnierzy zmarło w wyniku ciężkich chorób (m. in. Rote Ruhr – krwawej biegunki, czyli czerwonki). Czesi zaś uzyskali zaopatrzenie z Pragi, m.in. żywność oraz zimową odzież. Oprócz tego elektor Palatynatu Fryderyk V wysłał powstańcom 2600 piechurów, 9 kompanii rajtarów i 6 dział pod dowództwem Ernsta von Mansfelda-Friedeburga.

Bucquoy postanowił się wycofać. Czesi deptali jego wojskom po piętach, w wyniku czego 9 listopada doszło pod Lomnicami do walnej bitwy, w której zwyciężyli powstańcy. Tym samym prysł czar Bucquoya jako wyśmienitego dowódcy.

21 listopada, kiedy Mansfeld zdobył na czele 8 000 żołnierzy (do jego wojsk dołączyło około 4 000 „ziemskiej hotovosti”) Pilzno, zachodnie Czechy znalazły się w całości w rękach powstańców. Thurn z kolei kontynuował jeszcze przez pewien czas działania wojenne poprzez nękanie cesarskich podjazdami. Chciał wyruszyć na Wiedeń, jednak zimowa pora nie sprzyjała tym planom i powstańcy zdecydowali się rozłożyć leża zimowe na południu Czech.

Kryzys sudecki 1618 roku?

Jawnie wspierał powstańców czeskich jedynie protestancki elektor Palatynatu Fryderyk V. Liczył on, iż sytuacja w Czechach sprowokuje pozostałych członków Unii Protestanckiej (założona w 1608, skupiała większość protestanckich książąt Rzeszy) do udzielenia pomocy buntownikom, jednak przeliczył się. Nikt nie kwapił się do łożenia na posiłkową armię Mansfelda. Nie wyrażono także zgody na przyjęcie Czech do Unii, żeby nie drażnić cesarza.

Pomoc zagraniczna również nie doszła do skutku. Jedynie z Niderlandów napłynęła pożyczka w wysokości 50 000 guldenów oraz dwa regimenty piechoty i jeden jazdy. Pozostałe protestanckie kraje odmówiły jakiegokolwiek wsparcia, argumentując to najczęściej względami politycznymi. Ostatecznie w Anglii zebrano pieniądze, za które wynajęto dla Czechów pułk pieszych najemników. Szwecja i Dania nie interesowały się kwestią powstania aż do 1620 roku, jednak i wtedy nie podjęły żadnych decyzji w sprawie ewentualnej pomocy.

Czytaj także

 0

Czytaj także