30 lat temu zmarł Władysław Gomułka

30 lat temu zmarł Władysław Gomułka

Władysław Gomułka
1 września 1982 roku zmarł Władysław Gomułka, wieloletni szef PPR i PZPR, którego dojście do władzy w 1956 r. znaczna część społeczeństwa powitała z entuzjazmem. W 1970 roku odsunięty od władzy, po tym jak kazał strzelać do robotników na Wybrzeżu.

Przez czternaście lat był szefem PZPR - najdłużej ze wszystkich przywódców partii. Pięć lat stał na czele jej poprzedniczki – PPR. Kierownictwo partii obejmował dwukrotnie bez wiedzy i zgody Moskwy. - Odszedł do historii nie jako stalinowski więzień, bohater Października, reformator socjalizmu, ale jako ograniczony komunistyczny doktryner, autokrata nie rozumiejący własnego zmieniającego się społeczeństwa - ocenia historyk Paweł Machcewicz.

Urodził się w rodzinie robotnika w 1905 r. w Krośnie. Jego szkolna edukacja skończyła się na siedmiu klasach. Miał czternaście lat, gdy zaczął pracować jako robotnik. Związał się z lewicowymi, prokomunistycznymi organizacjami i partiami, a w 1926 przystąpił do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, sekcji Komunistycznej Partii Polski. Pracował w przemyśle naftowym w województwie lwowskim. Był działaczem związkowym. Podczas aresztowania w 1932 r., został postrzelony w nogę. Skazany został na 5 lat więzienia za działalność komunistyczną. Podczas urlopu zdrowotnego wyjechał do Moskwy. Był tam słuchaczem szkoły partyjnej. Wrócił do Polski i w 1936 został skazany na siedem lat więzienia.

W latach 1940-1941 przebywał na terenach okupowanych sowieckiej. Wstąpił wtedy do WKP(b). W 1942 r. przyjechał do Warszawy. Jego kariera doznała niespodziewanego zwrotu: po śmierci kolejnych sekretarzy PPR, Marcelego Nowotki i Pawła Findera, stanął na czele tej partii.

Po 1945 roku nie chciał ślepo kopiować wzorów sowieckich, np. wykazywał rezerwę wobec planów kolektywizacji rolnictwa. Jednocześnie zdominowane przez jego partię władze Polski ludowej brutalnie rozprawiały się z podziemiem niepodległościowym. Przez swoich przeciwników w PPR, komunistycznych dogmatyków, uległych wobec Stalina, został usunięty ze stanowiska szefa PPR w 1948 roku. Zajmował marginalne stanowiska, zanim w 1951 r. został aresztowany i usunięty z partii.

Nowa ekipa na czele z Bolesławem Bierutem przygotowywała proces Gomułki. W śledztwie wykazał silny charakter, nie zamierzał przyznać się do sfabrykowanych zarzutów. Nie osądzony, lecz pozostający w areszcie, odzyskał wolność w 1954 roku. W dwa lata później na fali destalinizacji, stanął w październiku 1956 roku na czele PZPR. Szybko zawiódł nadzieję na liberalizację systemu komunistycznego. Lata rządów jego poprzednika Bieruta zostały określone oficjalnie jako „okres błędów i wypaczeń”. Odpowiedzialność za represje tego okresu ponieśli pomniejsi sprawcy.

Kościół katolicki Gomułka uważał za reakcyjną organizację. Nauka religii, po 1956 r. na krótko wprowadzona do szkół, została z nich usunięta. Nie zgodził się na przyjazd papieża Pawła VI do Polski w 1966 roku na tysiąclecie chrztu Polski. Jego gniew i antykościelną kampanię propagandową wywołał list polskich biskupów do niemieckich w którym znalazły się słowa „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Uznał list za wtrącanie się Kościoła w politykę zagraniczną.

Miał antyinteligencki kompleks; źle przyjął list 34 wybitych intelektualistów protestujących przeciw cenzurze i domagających się wolności słowa. Walczył z rewizjonizmem, czyli tendencjami do demokratyzacji ustroju socjalistycznego. Był odpowiedzialny za brutalne stłumienie studenckich protestów w 1968 r. Choć nie zainicjował wówczas kampanii antysemickiej, to jednak się w nią włączył. Przemawiając 19 marca 1968 r. w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie Gomułka obłudnie zapewniał, że walka z "syjonizmem" nie ma nic wspólnego z antysemityzmem.

W wyniku kampanii antysemickiej latach 1968-1969 z Polski wyemigrowało ponad 15 tys. Żydów bądź osób pochodzenia żydowskiego. Wśród nich było m.in. ok. 500 pracowników naukowych, ok. 1000 studentów, a także dziennikarze, filmowcy, pisarze i aktorzy. W tym czasie wyjechało również ok. 200 byłych pracowników bezpieczeństwa i informacji wojskowej, odpowiedzialnych za zbrodnie stalinowskie.

W tym samym 1968 roku wrogo zareagował na „praską wiosnę” - dążenie do liberalizacji ustroju komunistycznego. Uznał sytuację za kontrrewolucyjną. Polskie wojsko, razem z armiami innych państw Układu Warszawskiego, wzięło udział w zbrojnej interwencji w Czechosłowacji. Niezależnie od komunistycznych przekonań uważał pozostawanie w bloku sowieckim za polską rację stanu, ze względu na to, że Moskwa gwarantowała zachodnią granicę Polski. Jego zdaniem w istniejących realiach Polska nie miała szansy na to, by być krajem niezależnym.

Partią rządził apodyktycznie, marginalizował rolę Biura Politycznego. Był ascetą i uważał, że społeczeństwo na dorobku powinno żyć skromnie. Nie miał zrozumienia dla konsumpcyjnych aspiracji społeczeństwa. Uważał również, że Polakom żyje się i tak znacznie lepiej niż przed wojną, więc nie powinni mieć powodu do narzekań.

Osobistym sukcesem Gomułki było zawarcie w grudniu 1970 roku układu między Polską a Republiką Federalną Niemiec, w którym RFN zaakceptował granicę na Odrze i Nysie. W tym samym miesiącu drastyczne podwyżki cen żywności doprowadziły do masowych protestów na Wybrzeżu. Gomułka uznał je za kontrrewolucję i anarchię. Kazał użyć broni wobec demonstrujących. W rezultacie został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska I sekretarza PZPR.

Władysław Gomułka zmarł w 1982 roku.

ja, PAP

Czytaj także

 1
  • kiedy poznamy pelna prawde o znajomych bau IP
    Według dokumentu MSW z 1969 roku, opublikowanego we fragmentach przez Krzysztofa Lesiakowskiego (K. Lesiakowski, "Emigracja osób pochodzenia żydowskiego z Polski w latach 1968-1969", w: "Dzieje Najnowsze", nr 2/1993), w okresie od stycznia 1968 r. do sierpnia 1969 r. wyjechało z Polski 11 tys. 185 osób, w tym 9570 osób dorosłych. Wśród nich było m.in.:
    525 osób piastujących kierownicze stanowiska w ministerstwach; 200 osób z prasy i instytucji wydawniczych; 217 pracowników naukowych; 61 osób z Komitetu "Polskie Radio i Telewizja"; 176 osób z resortu spraw wewnętrznych (b. MBP) - z tego 12 osób to byli dyrektorzy departamentów, szefowie WUBP; 28 osób z sądownictwa, prokuratury i więziennictwa; 55 osób z MON i LWP; 998 rencistów, w tym 204 osoby pobierające renty z tytułu "szczególnych zasług dla PRL".
    Nie są to informacje ścisłe, albowiem podawano na ogół ostatnie miejsce zatrudnienia, więc np. stalinowski sędzia kpt. Stefan Michnik mieścił się w kategorii "instytucje wydawnicze", a wielu byłych funkcjonariuszy MBP to późniejsi pracownicy naukowi czy "renciści specjalni". Krzysztof Lesiakowski pominął z powyższego dokumentu imienne wykazy osób emigrujących, arbitralnie uznając, że "ta część jest mniej ważna z naukowego punktu widzenia, dlatego zrezygnowano z jej publikacji". A szkoda, bo zawód, stanowisko i miejsce pracy w tym przypadku - do oceny całości wydarzeń - mogłyby być przydatne. Podziały nie były wówczas tak jednoznaczne, że można sprawę postawić jasno: "Polacy wypędzili Żydów". W wielu żydowskich rodzinach część osób wyjechała, część zaś została i nadal robiła w PRL karierę.