Kozackie chadzki. Ich łupem padła Synopa, Trapeznut czy Stambuł

Kozackie chadzki. Ich łupem padła Synopa, Trapeznut czy Stambuł

Ilja Repin, Zaporożcy piszą do sułtana tureckiego (1880–1891, domena publiczna)
Kozackie wyprawy łupieskie zwane chadzkami były sporym utrapieniem dla Imperium Osmańskiego. Gdy Kozacy wypływali na pełne morze w swoich łodziach, drżeli nawet mieszkańcy Stambułu. Jak to się stało, że Kozacy stali się postrachem Morza Czarnego? Czy rzeczywiście stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa tureckich portów?
Autorem tego artykułu jest Łukasz Majewski. Tekst "Czarnomorskie wyprawy Kozaków, czyli klęska traktatu w Buszy" ukazał się w serwisie Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Od początku XVII wieku mieszkający na terenach Rzeczpospolitej Kozacy atakowali miasta pod panowaniem tureckim na wybrzeżu Morza Czarnego. Były to: Akerman (Białogród nad Dniestrem), Perekop, a nawet odległa Warna. Jednak po pierwszych sukcesach zwinnych czajek na morzu, apetyt związany z coraz większymi łupami stawał się trudny do poskromienia. Celem kolejnych chadzek kozackich miały stać się miasta leżące na wybrzeżu anatolijskim – Trapezunt oraz Synopa, ale także Mizewna i Archioka – ówczesne porty znajdujące się w okolicach Stambułu. Śmiałość poczynań poddanych Rzeczpospolitej, a także permanentne najazdy Tatarów krymskich i budziackich zaogniły i tak już napiętą sytuację w rejonie Morza Czarnego.

Organizacja chadzek

Kluczem do sukcesu łupieskich wypraw kozackich była świetna organizacja i karność członków załogi. Guillaume le Vasseur de Beauplan, siedemnastowieczny francuski inżynier oraz autor pracy „Opisanie Ukrainy”, podkreślał w swoim dziele, iż chętni do uczestniczenia w chadzkach musieli na czas wyprawy bezwarunkowo podporządkować się dowódcy. Złamanie wcześniej ustalonych zasad najczęściej kończyło się śmiercią. Poza surową dyscypliną, Kozacy musieli posiąść trudną umiejętność budowy łodzi, która wymagała specjalistycznej wiedzy. Czajki powstawały we wcześniej ustalonym miejscu na Dnieprze i jak donosi Beauplan:

"budują [tam] łodzie o rozmiarach około 60 stóp długości i od 10 do 12 stóp szerokości, a głębokie na 12 stóp. Statek taki jest bez stępki [...] posługują się dwoma sterami umieszczonymi na dwóch końcach łodzi [...] czynią tak dlatego, że łodzie będąc zbyt długie, traciłyby za wiele czasu na zwroty, gdy tego potrzebują w czasie odwrotu".

Dodaje także iż:

"Do budowy jednej z nich staje 60 Kozaków, którzy gotowy statek oddają po 15 dniach. Albowiem – jak powiedziałem – znają oni wszystkie zawody. I tak w przeciągu dwóch lub trzech tygodni oddają do użytku 80 lub 100 łodzi [...]. Na każdą z łodzi wchodzi 50 do 70 ludzi, każdy z 2 strzelbami i 1 szablą, każda łódź posiada też 4 do 6 falkonetów".

Jak wynika z powyższego cytatu w przeciągu dwóch tygodni Kozacy byli w stanie zbudować i zwodować flotę złożoną z kilkudziesięciu łodzi. Beauplan twierdził dodatkowo, iż licząc od wypłynięcia floty na pełne morze byli w stanie dotrzeć do anatolijskich wybrzeży, znajdujących się po drugiej stronie Pontus Euxinus, w przeciągu czterdziestu godzin. Wcześniejsze zaalarmowanie miast czarnomorskich o aktywności Kozaków było niemożliwe. Dlatego właśnie tak ważnymi atutami były organizacja, a przede wszystkim szybkość uderzenia oraz zaskoczenie przeciwnika. Stanowiły one o sile i zagrożeniu płynącym z prowadzenia tego typu wypraw.

Synopa w ogniu

Apogeum łupieżczych wypraw przypadało na drugie dziesięciolecie siedemnastego wieku. Kozacy stali się wtedy prawdziwym postrachem tureckiego wybrzeża. Według włoskiego podróżnika Pietro della Valle, który przebywał ówcześnie w Imperium Osmańskim:

"już nie ma miejsca dookoła Morza Czarnego, które by nie zostało zdobyte i splądrowane. Synopa, wśród miast największa oraz rozsławiona przez starożytnego Mitrydadesa, poczuła ich gniew. Kaffa, będąca siedzibą chana Tatarów europejskich, nie mogła wyswobodzić się z ich rąk oraz Trebizonda, która była najczęściej w niebezpieczeństwie".

Szczególne miejsce w dziejach kozackich chadzek miały wydarzenia z roku 1614, kiedy to przybysze znad Dniepru zdobyli znajdującą się na wybrzeżu anatolijskim Synopę. Według osmańskiego kronikarza Naima „opanowawszy ten starożytny zamek, wycięli załogę, zrabowali i zpustoszyli domy rodzin muzumańskich, i nakoniec samo miasto spalili do tego stopnia, iż ów cudowny i zachwycaiący pobyt w smutną obrócili pustynią”. Mimo, iż w trakcie powrotu z łupieskiej wyprawy, w okolicach Oczakowa, Kozacy wpadli w zasadzkę, to i tak z samej eskapady wynieśli wielkie korzyści. Ich brawurowa akcja obnażyła słabość sił, którymi dysponowało Imperium na Morzu Czarnym. Okazało się, że forteca w Oczakowie oraz okręty tureckie mające osłaniać przed niebezpieczeństwem porty oraz morskie szlaki handlowe nie spełniały swoich funkcji. Często floty kozackich czajek przedostawały się na Dniepr pod osłoną nocy, omijając tureckie patrole. Natomiast po powrocie z wypraw chcąc przedostać się na rzekę, Kozacy wyciągali swoje łodzie i transportowali je wraz ze wszystkimi łupami drogą lądową aż do wód Dniepru. W ten sposób omijali zagrożenie ze strony okrętów osmańskich czekających u ujścia rzeki. Będąc już na wodach śródlądowych stawali się z kolei praktycznie nieosiągalni dla wojsk tureckich. Zdając sobie sprawę z przewagi jaką osiągnęli nad Turkami, postanowili iść o krok dalej. Synopa czy Trapezunt były dla Kozaków tylko preludium do dalszych wypraw.

U bram Stambułu

Aby opisać dokonania Kozaków w 1615 roku należałoby oddać głos w tej sprawie Stanisławowi Żółkiewskiemu, który na Sejmie Wielkim (1618 rok) miał stwierdzić:

"Przyszedł rok 1615, zaraz Kozacy do 80 czołnów wybrali się na morze, uderzyli blisko Konstantynopola między Misewną i Archioką; Cesarz tam był blisko na myślistwie, widział z pokoiu swego dymy, bo Kozacy te dwa Porty spalili, a Cesarz uszedłszy urażony bardzo wyprawił armatę. Kozacy bezpiecznemi będąc, nie uchodzili, ale łupili".

Było to ważne wydarzenie, ponieważ bezpośrednio zagroziło bezpieczeństwu stolicy Imperium Osmańskiego. Mało tego – ówczesny sułtan stał się bezpośrednim świadkiem łupieskiej działalności Kozaków. Ważnym było również to, iż napastnicy „nie uchodzili, ale łupili”, co dobitnie wskazuje, że nie obawiali się szybkiej interwencji wojska osmańskiego. Rezultatem tej śmiałej wyprawy było rozbudzenie nadziei, że jest to pierwszy krok do wyparcia Turków z Półwyspu Bałkańskiego, a nawet odzyskania przez chrześcijan władzy w Konstantynopolu. W świetle tych faktów nie dziwi opinia autora mołdawskiego kronikarza Mirona Costina, iż „całe Morze Czarne stało dla nich [Kozaków] otworem”.

I rzeczywiście, przybysze z Zaporoża zdobyli w 1606 roku Warnę, w 1614 roku Synopę i Trapezunt, a w kolejnych latach wcześniej wspomniane Mizewnę i Archiokę i ponownie Trapezunt. Grabili miasta, łupili statki, a ich zwinne czajki świetnie omijały pułapki zastawione przez flotę osmańską.

Konsekwencje?

Kary wymierzone pojmanym grabieżcom przez Turków zawsze kończyły się okrutną śmiercią. Należy wspomnieć chociażby o losie dwudziestu Kozaków odpowiedzialnych za złupienie Synopy, których pochwycono w trakcie powrotu. Przetransportowano ich następnie do Stambułu, gdzie „wydano [ich] zemście posłańców przybyłych z Synopy z żałobą na dopełnione przez Kozaków bezprawia”. Wymierzanie kar z całą ich surowością oraz duże ryzyko w trakcie wypraw nie były jednak w stanie zniechęcić Kozaków. W takiej sytuacji Imperium Osmańskie musiało przedsięwziąć inne, zaradcze kroki. Turcy wkroczyli na ścieżkę dyplomacji.

Samuel Maskiewicz opisując w swoim pamiętniku pertraktacje między Rzeczpospolitą a Imperium Osmańskim z roku 1617 dopatrywał się ich przyczyny w czarnomorskich chadzkach:

"Skinder basza z wojskiem Cesarza Tureckiego za Dunaj przeprawiwszy się, w Podole zmierzał, za pobudką Kozaków Zaporozkich naszych, którzy im wielkie szkody poczynili, czajkami wpadłszy morzem, miast kilka wysiekli, i korzyść wyłupili".

Obopólne rozmowy z 1617 roku zostały zakończone porozumieniem pomiędzy dwoma zwaśnionymi stronami. Obu państwom nie po drodze było rozpoczynać nowy konflikt, zważywszy iż znajdowały się w stanie wojny. Posłowie Rzeczypospolitej oraz przedstawiciele Imperium Osmańskiego oficjalnie zadeklarowali, iż wszelkie „wycieczki” Kozaków nad Morze Czarne miały zostać zaniechane. Zostało to także potwierdzone w oficjalnym liście wysłanym przez Kozaków Zaporoskich do Stanisława Żółkiewskiego, w którym stwierdzili iż:

"Cesarza Tureckiego, bez woli i rozkazu J.K.M. [Jaśnie Królewskiej Mości] i wszystkiey Rplitey [Rzeczpospolitej] najeżdżać [nie będziemy] [...] i na Czarne Morze wchodzenia z Dniepru zaniechamy".

Deklaracje pokojowe zostały spisane. Złożono podpisy oficjalnych przedstawicieli, a posłowie i wojska mogły wyruszyć w swoją stronę, prowadzić inne, ważniejsze wojny oraz gry dyplomatyczne. Obydwie strony mogły stwierdzić, iż zapobiegły eskalacji konfliktu i nie doprowadziły do wybuchu wojny, której żadna ze stron nie chciała. Jednak czy przez zawarcie porozumienia problem korsarskiej działalności Kozaków został rozwiązany? Niedoczekanie!

Dalsze losy

Zdanie, aby „król Polski łotrostwo kozackie, mocno zatrzymawszy i zahamowawszy z Dniepra na Czarne Morze” wielokrotnie pojawiało się w oficjalnych listach posłów. Jednak mimo zawarcia porozumienia dotyczącego kozackich chadzek, nadal zdarzały się sytuacje grabieży miast czarnomorskich. Chociażby w 1624 roku przybysze znad Dniepru ponownie dotarli w okolice Stambułu. Bezwzględnymi grabieżami wywołali trwogę w całym mieście. W końcu „sułtan nawet udał się na brzegi morza”, aby zobaczyć zuchwalców. W następnym roku po tej niezwykle śmiałej wyprawie nad Bosfor, Kozacy dotarli po raz kolejny pod Trapezunt z zamiarem obrabowania okolicznych osad.

Postanowienia i ustalenia dyplomatów Imperium Osmańskiego oraz Rzeczypospolitej pozostały na papierze. Żadne z dwóch państw nie było w stanie wyegzekwować postanowień traktatu z Buszy i zatrzymać niszczącą siłę chadzek. Żywioł kozacki pozostał nadal swawolny. Na niewiele zdały się działania militarne floty osmańskiej czy aktywna działalność Stanisława Żółkiewskiego. Okrutne tortury stosowane przez Turków również nie odstraszały śmiałków przed wybraniem się na morze. Chęć zdobycia łupów i bogactw była większa niż strach przed śmiercią.

Autorem tego artykułu jest Łukasz Majewski. Tekst "Czarnomorskie wyprawy Kozaków, czyli klęska traktatu w Buszy" ukazał się w serwisie Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Czytaj także

 0