Turek, który przegrał bitwę pod Wiedniem – Kara Mustafa pasza

Turek, który przegrał bitwę pod Wiedniem – Kara Mustafa pasza

Kara Mustafa pasza (fot. domena publiczna)
Kara Mustafa pasza jest najbardziej znanym w Polsce urzędnikiem tureckim. Całe jego życie zostało jednak sprowadzone do jednego wydarzenia: bitwy pod Wiedniem. Tymczasem zarówno w życiu, jak i śmierci Kara Mustafy znalazły odzwierciedlenie głębokie przemiany w osmańskim państwie i społeczeństwie.

Próba przedstawienia sylwetki osmańskiego urzędnika nie jest zadaniem prostym. Po części wynika to ze specyfiki źródeł: elita imperium nie miała skłonności, by przelewać swoje przeżycia na papier. Choć niektórzy jej członkowie niewątpliwie posiadali niezwykły dar opowiadania i nie wahali się z niego korzystać – przykładem może być wspaniały, wielotomowy zapis podróży Ewliji Czelebiego – to w porównaniu z siedemnastowieczną Francją czy Rzeczpospolitą chętnych do pisania wspomnień było niezwykle mało. W związku z tym niewiele mamy okazji, by spojrzeć na życie tureckich dostojników „od kuchni”: w sytuacjach prywatnych czy w nieformalnych relacjach z innymi osobami. Stąd też bierze się częściowo wizja osmańskiej elity jako wiernych – jeśli nie zawsze uczciwych – sług sułtana, których życie wypełniały w całości religia i polityka. Trudno mówić nam o życiu prywatnym, rodzinnym czy emocjonalnym człowieka, którego możemy dostrzec głównie jako urzędnika. Z tego też względu konieczne jest powiązanie jego losów z dziejami państwa, któremu służył.

Permanentny kryzys?

Okres, w którym przyszło żyć Kara Mustafie, przypadł na okres wielkich zmian w strukturze tak i imperium, jak i społeczeństwa. Przez długie dekady w historiografii i orientalistyce pojmowano je w kategoriach stopniowego upadku. Zgodnie z tą wizją osmańska struktura polityczna i administracyjna osiągnęła swój zenit w czasach panowania Sulejmana Wspaniałego (1520–1566), po którym niekompetencja i małoletniość sułtanów oraz ekonomiczne i militarne trudności doprowadziły do stopniowej degeneracji systemu, która trwała od połowy XVI do XIX czy nawet XX wieku. Symbolem tych przemian mieli być janczarzy: dawniej elitarna armia sułtańska, werbowana spośród synów chrześcijańskich mieszkańców Bałkanów, z czasem przemieniła się w tłuszczę niezdolną do prowadzenia kampanii, za to siejącą zamęt w miastach i nie cofającą się przed usunięciem z tronu i zabiciem władców, którzy zagrażali ich interesom.

Choć z takim postrzeganiem przemian XVII wieku można spotkać się także we współczesnych pracach, zdecydowana większość badaczy imperium podkreśla, że społeczeństwo i administracja państwa nie były gorsze niż w poprzedniej epoce. Choć Porta doświadczyła kryzysów militarnych, politycznych, ekonomicznych, a nawet klimatycznych, wiek XVII był przede wszystkim epoką innowacji w strukturze państwa i niezwykłej społecznej mobilności. Jeden z najciekawszych współczesnych badaczy tego okresu, Baki Tezcan, zaproponował nawet ciekawie uargumentowaną tezę, że XVII wiek był epoką formowania się „drugiego imperium osmańskiego”: de facto konstytucyjnej monarchii opartej na umowie społecznej między sułtanem, potężnymi dygnitarzami i szeroką grupą społeczeństwa, która zdołała wejść w skład elity przez korpus janczarski. Choć nazwanie tego systemu „protodemokratycznym” wydaje się nieco ekstrawaganckie, nie ulega wątpliwości, że w odróżnieniu od poprzedniej epoki sułtan nie mógł rządzić bez oglądania się na fakcje w osmańskiej administracji i wojsku. Jak zauważył prawie 40 lat temu Rifa’at Abou-El-Haj, pod koniec XVII wieku większość urzędników imperium była rekrutowana nie przez brankę czy karierę wojskową, lecz przede wszystkim dzięki protekcji najwyższych dygnitarzy.

Pod protekcją Köprülü Mehmeda paszy

Wspomniany mechanizm zadziałał niewątpliwie w przypadku Kara Mustafy. Urodzony w okolicach 1635 roku pod niewielkim anatolijskim miasteczkiem Merzifon, nie miał dużych szans na awans na najwyższe szczeble władzy. Wprawdzie jego ojciec był sipahem, należał zatem do uprzywilejowanej klasy askeri, jednak jak pokazały badania Metina Kunta, w XVI wieku jemu podobni nie mieli szans osiągnąć urzędów w centralnym aparacie imperium. Te ostatnie były zarezerwowane dla ludzi wykształconych i wychowanych w stambulskim pałacu Topkapi, podczas gdy timarioci mogli liczyć co najwyżej na awans w prowincjonalnej administracji.

Szczęśliwie dla przyszłej kariery Kara Mustafy, zasady się zmieniły. Coraz większą rolę odgrywał patronat osmańskich dygnitarzy, którzy tworzyli wokół siebie grupy klientów, których następnie forsowali na stanowiska w imperialnej administracji. Tak jak w przypadku Radziwiłłów czy Sapiehów na Litwie można mówić o „klienteli możnego sąsiada”, podobne zjawisko miało miejsce w XVII Imperium Osmańskim. Nie inaczej było w przypadku Kara Mustafy paszy, dla którego kluczowa w wydostaniu się z prowincjonalnego miasteczka w Anatolii była znajomość jego ojca z Köprülü Mehmedem paszą, przyszłym wielkim wezyrem. W przeciwieństwie do swojego protegowanego, Köprülü był produktem szesnastowiecznego systemu rekrutacji: pochodzący z okolic miast Ruznik w dzisiejszej Macedonii, trafił do służby sułtańskiej w ramach branki do janczarów (devșirme). Później jednak jego kariera przebiegała ze zmiennym szczęściem. Krótkie okresy, kiedy pełnił wyższe urzędy w Porcie, kończyły się wraz z upadkiem jego patronów i w konsekwencji odstawieniem samego Mehmeda na boczny tor. Takim zesłaniem było niewątpliwie Köprü, niewielka mieścina w północnej Anatolii, gdzie Mehmed pasza przybył w latach 20. jako sandżakbej.

Mimo peryferyjności okolicy i niewątpliwej frustracji z powodu faktycznego zesłania, Köprülü zaaklimatyzował się w swoim nowym domu, ożenił się z córką miejscowego timarioty i utrzymywał kontakty z lokalną elitą, w tym ojcem Kara Mustafy paszy z pobliskiego Merzifonu. W ten sposób zawiązała się więź między Kara Mustafą a rodem Köprülü, którego stał się niemal integralną częścią. Köprülü ponad wszelką wątpliwość wziął obowiązek opieki nad młodym Mustafą na poważnie, dbając o jego wykształcenie i wychowanie na równi z jego własnym synem, Ahmedem. Równocześnie zaczął powierzać mu stanowiska w swojej własnej administracji. Dalszy rozwój kariery Mustafy zależał bezpośrednio od powrotu Köprülü Mehmeda paszy na arenę polityki imperium.

Bliżej władzy

Okazja nadarzyła się wkrótce, w związku z kryzysem połowy XVII wieku, który dotknął Imperium. Fatalna sytuacja w wojnie z Wenecją, wzrost purytańskich ruchów islamskich (tzw. Kadizadeli), małoletniość sułtana Mehmeda IV i fakcyjne walki na dworze spowodowały, że w latach 1648–1656 żaden z wielkich wezyrów nie był w stanie utrzymać się na dłużej u władzy. W ramach tej karuzeli nominacji i dymisji szczęście uśmiechnęło się do Köprülü, kiedy jeden z jego dawnych politycznych przyjaciół otrzymał godność wielkiego wezyra w 1654 roku i wezwał starego już dygnitarza do Stambułu. W stolicy okazało się jednak, że radość była krótkotrwała: próbując zadowolić swoich popleczników, wielki wezyr popadł w konflikt z janczarami i został przez nich stracony już w maju następnego roku. Nowa ekipa u władzy zdecydowała się wysłać wszystkich potencjalnych przeciwników możliwie daleko; Köprülü otrzymał stanowisko w Libanie. W tych wszystkich podróżach towarzyszył mu jako zaufany doradca nieco ponad dwudziestoletni Kara Mustafa.

Ani Köprülü ani Kara Mustafa ostatecznie nie wyjechali do libańskiego Trypolisu; w wyniku kolejnego zwrotu w wojnie i polityce dworu urząd wielkiego wezyra wraz z dużym kredytem zaufania otrzymał Köprülü Mehmed pasza, który błyskawicznie i brutalnie rozprawił się tak z religijną, jak i janczarską opozycją. Jednocześnie dla umocnienia swojej pozycji natychmiast przystąpił do czystki wśród urzędników Porty i obsadził wolne stanowiska ludźmi ze swojego otoczenia. W nowym rozdaniu Kara Mustafa dostał ważną rolę posłańca pośredniczącego w korespondencji między sułtanem a wielkim wezyrem; w ten sposób wszedł w najwyższe kręgi władzy.

Czytaj także

 11
  • Patriota IP
    Nalezaloby rowniez pokazac druga czesc 'parady zwyciestwa nad nazistami w moskwie' w 1945 roku, kiedy to 'bohaterscy sowieccy zwyciescy nad faszyzmem' ruszyli do gulagow z imieniem stalina na ustach, prosto z placu czerwonego ...Jak mozna miec jakikolwiek szacunek dla tych skosnookich, mongolsko-ruskich riabow???
    • Patriota IP
      W czasie 'obchodow zwyciestwa nad faszyzmem w moskwie' cala Europa powinna pokazac dokumentarne filmy BBC, napasc rusko-mongolskich barbarzyncow na Polske i usciski i pocalunki nazistow z bolszewickimi barbarzyncami... Trzeba pokazac PRAWDE..
      • bez-nazwy IP
        Bardzo nam potrzeba rzetelnych i ciekawych publikacji.
        • bez-nazwy IP
          Bardzo nam potrzeba rzetelnych i ciekawych publikacji.
          • Tępy Krzyżowiec IP
            W histori Polski szkoda tylko że nie zrobiliśmy dwóch rzeczy :
            -Potopu Rosji do spółki ze Szwedami, i
            -Dżihadu na Habsburgach do spółki z Turkami
            No cóż byiśmy na to zbyt mało wredni ...Teraz juz niestety pozostało iść drogą tępego Krzyżowca...