Elektryzujące możliwości

Elektryzujące możliwości

Elektryzujące możliwości
Elektryzujące możliwości
Perspektywa dynamicznego rozwoju elektromobilności w naszym kraju powoduje, że wiele polskich firm testuje swoje rozwiązania i szuka korzyści biznesowych.

Elektromobilność, lub inaczej „elektromotoryzacja”, to jeden z tych obszarów, z którymi rynek energii elektrycznej wiąże wyjątkowo duże nadzieje. Stawką jest poprawa jakości powietrza w Polsce, większe bezpieczeństwo energetyczne, wzrost innowacyjności energetyki i mocny impuls do jej rozwoju. Nic więc dziwnego, że w obszar ten inwestują najwięksi polscy gracze tego rynku – PGE Polska Grupa Energetyczna, Energa, Enea oraz Tauron Polska Energia. Pod koniec października ub.r. powołały one spółkę ElectroMobility Poland i zapowiadają, że jej działalność przyczyni się do powstania systemu elektromobilności w Polsce. Z pierwotnych planów – produkcji samochodów elektrycznych – na razie zrezygnowano na rzecz rozwoju infrastruktury. Obecnie spółka jest w fazie organizacji, ale jak zapowiada rzeczniczka firmy Aleksandra Baldys, jeszcze w lutym br. ElectroMobility Poland ogłosi swoje plany na specjalnej konferencji prasowej.

Trójmiasto i Łódź

Tak ukierunkowana spółka to tylko element zaangażowania koncernów w elektromobilność. Grupa Energa już kilka lat temu weszła na ten rynek w roli operatora infrastruktury ładowania i sprzedawcy usługi ładowania samochodów elektrycznych. Firma uruchomiław Trójmieście pilotażową sieć punktów ładowania Energa, na którą składa się sześć terminali. Operatorem tej sieci jest należąca do Grupy spółka Enspirion. Podobne plany ma PGE, które jeszcze w 2017 r. chce zbudować sześć stacji ładowania samochodów elektrycznych w Łodzi. Planuje również uruchomienie kolejnego pilotażu w Rzeszowie. – PGE będzie zarządzać infrastrukturą ładowania, świadczyć usługę szybkiego ładowania oraz sukcesywnie powiększać skalę biznesu i udoskonalać ofertę dla klientów – mówi Paweł Śliwa, wiceprezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej ds. innowacji.

W ramach pilotażu PGE opracuje system zachęt dla posiadaczy samochodów elektrycznych, m.in. preferencyjne stawki za sesje ładowania na publicznych stacjach. PGE chce także rozszerzyć ofertę o usługi dodatkowe opracowane wspólnie z producentami samochodów elektrycznych i firmami leasingowymi. – Dla planowanego rozwoju rynku motoryzacji elektrycznej w Polsce konieczne jest opracowanie i wdrożenie opłacalnego dla głównych uczestników tego rynku modelu biznesowego. Jako największy koncern energetyczny w kraju jesteśmy na dobrej drodze, by taki model, przy współpracy z administracją publiczną, wypracować – twierdzi Henryk Baranowski, prezes Grupy PGE. Nowe możliwości związane z elektromobilnością testuje także Tauron Dystrybucja. Razem z Przedsiębiorstwem Komunikacji Miejskiej w Jaworznie prowadzi testy pojazdu elektrycznego oraz infrastruktury ładowania w warunkach normalnej eksploatacji. W Jaworznie jeździ już autobus elektryczny Taurona z systemem wymiennych baterii, na który koncern ma wyłączność w Europie. – To na razie pilotaż, ale z tym produktem chcemy wejść na szeroki rynek. W Tauronie Dystrybucji jeżdżą też samochody elektryczne w ramach naszej floty i testujemy infrastrukturę ładowania. Zakładamy, że niezależnie od projektu elektromobilności będziemy chcieli podjąć szerszą współpracę z samorządami dotyczącą przygotowania infrastruktury czy obsługi pojazdów elektrycznych – informuje Dawid Iwan z zespołu prasowego Tauron Polska Energia.

Milion aut na 2025 rok

Zainicjowane przez koncerny energetyczne programy emobilności wpisują się w ich nowe strategie, ale i w cel strategiczny Ministerstwa Energii, którym jest milion samochodów elektrycznych na polskich drogach w 2025 r. Resort pracuje nad tym projektem w ramach Planu Rozwoju Elektromobilności, którego założenia przedstawiono w czerwcu ub.r. Z szacunków resortu wynika, że w naszym kraju jest ok. 305 punktów ładowania (z czego najwięcej w Warszawie, przede wszystkim publicznych). Koszt budowy tzw. normalnego punktu wynosi od 16 do 70 tys. zł, a w przypadku tzw. szybkiego punktu ładowania jest to już od 60 tys. do 200 tys. zł. Jak podał resort, choć w polskim transporcie publicznym pojawiają się pojazdy o napędzie elektrycznym, to jednak nadal są to ilości znikome. Plan na rzecz elektromobilności ma to zmienić. Przy okazji na czerwcowej konferencji zaprezentowano polski samochód elektryczny z wodorowym magazynem energii – Hydrocar Premier. To prototyp dwuosobowego sportowego samochodu typu roadster, wyposażonego w napęd elektryczny. Auto ma dwa rodzaje akumulatorów oraz specjalnie zaprojektowany magazyn wodoru. Projekt zrealizowały wspólnie Riot Technologies – firma spin-off Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Wojskowej Akademii Technicznej. Autorzy projektu mają nadzieję, że prototyp będzie początkiem nowej ery „odważnych interdyscyplinarnych projektów inżynierskich”. Na razie nie myślą jednak o masowej produkcji, traktując pojazd jako auto testowe, którego rozwiązania być może zainspirują przemysł motoryzacyjny. A ten tkwi już mocno jedną nogą w elektromobilnej przyszłości. Auta elektryczne w swojej ofercie mają już nie tylko marki Premium (np. Tesla model S), ale także popularne, jak: Nissan (Leaf), Renault (zoe, kangoo), Smart (fortwo coupe electric) czy BMW i3. Na razie – jak wynika z opracowania resortu energii – cena elektrycznego samochodu w Polsce jest dużo wyższa niż auta o napędzie tradycyjnym – waha się od 80 do 220 tys. zł, a koszt przejechania nim 100 km wynosi ok. 10 zł, przy założeniu, że będzie on zużywał 20 kWh energii na 100 km.

Wielkie plany

O tym, jak wiele polskich firm wiąże swoje plany z elektromobilnością, świadczy duże zainteresowanie w trakcie konsultacji społecznych Planu Rozwoju Elektromobilności. Ministerstwo Energii zdecydowało się uwzględnić część uwag, na przykład te zgłoszone przez firmę Greenway Infrastructure Poland, która w latach 2016-2018 chce wybudować w Polsce sieć 75 punktów szybkiego ładowania samochodów elektrycznych. Wskazała ona na potrzebę zapewnienia stabilności i przewidywalności regulacji ze względu na długookresowy charakter inwestycji. Resort przychyla się też do postulowanego przez Polskie Sieci Energetyczne odpowiedniego przygotowania infrastruktury: zmiany konfiguracji sieci, rozbudowy sieci przesyłowej i dystrybucyjnej oraz zmiany przepisów prawnych. Zaproponowany przez Ministerstwo Energii plan ma być realizowany w trzech etapach. Do 2018 r., aby przekonać społeczeństwo do elektromobilności, wdrożone zostaną programy pilotażowe. W tym czasie powstaną też prawne warunki do jej rozwoju. W latach 2019-2020 w wybranych aglomeracjach i wzdłuż Transeuropejskiej Sieci Transportowej powstanie infrastruktura do ładowania pojazdów elektrycznych. W tym czasie pojawią się też zachęty do kupowania pojazdów elektrycznych: ułatwienia podatkowe czy uzależnienie opłaty rejestracyjnej od emisyjności i ceny. Na lata 2020-2025 resort przewiduje modę na pojazdy napędzane prądem. Polska sieć energetyczna ma być już wtedy przygotowana na dostarczenie energii dla około miliona elektrycznych pojazdów. Niewykluczone, że część z nich będzie rodzimej produkcji – resort energii myśli bowiem o polskim osobowym aucie elektrycznym. Od dawna Polska ma zaplecze intelektualne, aby je stworzyć, czego dowodem jest wspomniany Hydrocar Premier. Swojego czasu głośno też było o ELV001, które z braku inwestora nie wyszło z etapu prototypowania. Czas pokaże, czy urzędnikom starczy determinacji, aby polskie elektryki jeździły po naszych drogach.

Okładka tygodnika WPROST: 8/2017
Więcej możesz przeczytać w 8/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0