Gaz na fali

Gaz na fali

Metanowiec Clean Ocean dostarczył do Polski pierwszy w historii ładunek LNG z USA w 2017 roku
Metanowiec Clean Ocean dostarczył do Polski pierwszy w historii ładunek LNG z USA w 2017 roku / Źródło: PGNiG
Po morzach i oceanach świata pływa ich już ponad pół tysiąca. Metanowce – morskie giganty służące do transportu płynnego gazu ziemnego. Już wkrótce PGNiG Supply & Trading wyczarteruje dwa takie statki, które przez 10 lat będą dostarczać LNG do terminalu w Świnoujściu.

Dla Polski import skroplonego gazu ziemnego (liquefied natural gas – LNG) jest sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego poprzez dywersyfikację dostaw błękitnego paliwa. Obecnie LNG staje się alternatywą dla surowca importowanego z kierunku wschodniego. Wszystko za sprawą terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i aktywności GK PGNiG na globalnym rynku LNG – w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy ub. roku PGNIG sprowadziło do Świnoujścia prawie 3 mld m sześc. gazu, czyli więcej niż 25 proc. importu spółki.

Apetyt na gaz

Dodatkowe źródło importu gazu ziemnego ma tym większe znaczenie, że z roku na rok zapotrzebowanie na ten surowiec rośnie. W ciągu trzech kwartałów 2020 r. Grupa Kapitałowa PGNIG sprzedała krajowym odbiorcom 6 proc. gazu więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Popyt na gaz zwiększył się mimo generalnie obniżonego zapotrzebowania na surowce energetyczne w czasie pandemii, lockdownu i ciepłej zimy. Trend wzrostowy jest dostrzegalny od kilku lat – podczas gdy pięć lat temu popyt na ten surowiec energetyczny wynosił ponad 15 mld m sześc., w ubiegłym roku sięgnął już niemal 19 mld m sześc. Według prognoz krajowe zapotrzebowanie będzie nadal rosło, m.in. ze względu na transformację energetyczną i konieczność obniżania poziomu emisji dwutlenku węgla w krajowej energetyce.

Jak jednak zaspokajać wzmożone zapotrzebowanie na paliwo? Skąd pozyskiwać gaz ziemny? Ograniczone krajowe zasoby gazu nie pozwalają na zwiększenie krajowego wydobycia. Rozwiązaniem jest import, który po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego z końcem przyszłego roku, PGNiG chce oprzeć przede wszystkim na gazie (transportowanym do kraju gazociągiem Baltic Pipe) z Morza Północnego i Norweskiego Szelfu Kontynentalnego oraz właśnie na LNG.

Dostawy zza oceanu

Nie tylko do Świnoujścia przypływa coraz więcej płynnego paliwa – udział skroplonego gazu ziemnego w światowym handlu gazem z roku na rok rośnie. Podczas gdy w roku 1964 – pierwszym roku handlu tym paliwem – przetransportowano 80 tys. ton LNG, w ciągu prawie 60 lat ta liczba wzrosła do 355 mln ton (dane za 2019 r.), co stanowi ponad 38 proc. handlu gazem ziemnym. Znaczna część handlu LNG odbywa drogą morską. Importerami ciekłego gazu ziemnego są 42 państwa świata.

Do Polski duża część paliwa importowanego będzie przypływać z USA. PGNiG podpisało z amerykańskimi firmami cztery długoterminowe kontrakty na sprzedaż gazu opiewające docelowo na 9 mld m sześć. gazu rocznie. Dostawy w ramach jednej z tych umów już się odbywają, a realizacja kolejnej rozpocznie się za około dwa lata. Trzy z tych kontraktów oparte są o formułę dostawy Free on Board (FOB), co oznacza, że to kupujący powinien zabezpieczyć statek odbierający ładunek od dostawcy.

Dotychczas kontrakty podpisywane przez PGNiG przewidywały transport gazu przez sprzedającego. Mimo że kontrakty FOB nakładają dodatkowy obowiązek transportu na kupującego, to stwarzają również dodatkowe możliwości np. decydowania, do którego terminalu wysłać ładunek – nie tylko o Świnoujścia, ale też dowolnego miejsca na świecie.

– Dążymy do zbudowania jak najbardziej elastycznego portfela dostaw gazu. Kontrakty typu FOB taką elastyczność zapewniają. Możliwość swobodnego dysponowania posiadanym gazem pozwoli nam maksymalizować rentowność naszej działalności handlowej – podkreśla Paweł Majewski, prezes zarządu PGNiG SA.

PGNiG musi w związku z tym dysponować specjalistycznymi statkami do przewozu skroplonego gazu. W listopadzie tego roku PGNiG Supply & Trading (PST) z GK PGNiG ogłosiło, że wyczarteruje dwa nowoczesne tankowce LNG, które pozostaną do dyspozycji spółki przez 10 lat, począwszy od 2023 roku.

Gazowe giganty

Metanowce, które będzie czarterować PGNiG, zostaną zbudowane w Korei Południowej, w stoczni Hyundai Heavy Industries. To jedna z niewielu, które produkują te niezwykle zaawansowanie technologicznie statki. Priorytetem jest bezpieczeństwo transportu LNG, które przez cały czas musi być utrzymywane w temperaturze około –160 st. Celsjusza. Między innymi z uwagi na bardzo wysokie standardy bezpieczeństwa to bardzo drogie statki: koszt budowy konwencjonalnego statku wynosi ok. 190 mln, ale cena zawsze zależy od specyfikacji.

Po morzach i oceanach pływa obecnie ponad pół tysiąca statków przewożących LNG, których pojemość wynosi nawet 267 tys. m sześć. Większość metanowców może przewieźć od 125 tys. do 175 tys. m. sześć LNG. Typowy, nowoczesny metanowiec ma około 300 m długości (czyli jest o ok. 70 m dłuższy od Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie), 43 m szerokości i 12-metrowe zanurzenie. Po otwartych wodach może płynąć z prędkością 19 węzłów.

Porównanie z „Methane Pioneer” pierwszą jednostką, która przewiozła LNG przez Atlantyk z USA do Wielkiej Brytanii w 1959 r., pokazuje, jak zmienił się handel LNG. Rejs tego statku, który miał 100 m długości i mógł zabrać zaledwie 5 tys. m sześc. skroplonego gazu, trwał miesiąc.

Źródło: PGNiG
 0

Czytaj także