Czechy zaostrzają zasady w trakcie pandemii. Największe zmiany dotyczą certyfikatów

Czechy zaostrzają zasady w trakcie pandemii. Największe zmiany dotyczą certyfikatów

Pandemia koronawirusa w Czechach
Pandemia koronawirusa w Czechach Źródło:Shutterstock / Gonzalo Bell
Czechy to kolejne europejskie państwo, które sięga po nowe obostrzenia w trakcie pandemii. Od 1 listopada wprowadzono obowiązek sprawdzania certyfikatów covidowych, a w niektórych przypadkach klienci nie są obsługiwani.

Od poniedziałku 1 listopada w Czechach obowiązują nowe zasady związane z pandemią koronawirusa. W szkołach ośmiu powiatów prowadzone są obowiązkowe testy pod kątem obecności koronawirusa. Obejmą one 165 tys. uczniów.

Resort zdrowia zarządził, że obowiązkowe testy będą przeprowadzane, jeżeli w regionie jest ponad 300 przypadków zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu 7 dni. Taki wskaźnik zanotowano w sobotę w 31 z 77 czeskich powiatów.

Jeżeli uczniowie lub ich rodzice odmówią poddania się testom, a nie są zaszczepieni lub nie są ozdrowieńcami, będą musieli podczas całego pobytu w szkole nosić maskę ochronną klasy FFP2, a także nie będą mogli uczestniczyć w zajęciach WF. Na stołówkach osoby te będą musiały utrzymywać półtorametrowy dystans od innych uczniów.

Zmiany w obostrzeniach w Czechach. Restauracje sprawdzają certyfikaty

O poniedziałku skrócony został czas ważności testów na obecność koronawirusa. Test antygenowy ma czas ważności 24 godziny, PCR 72 godziny. Ograniczony także jest krąg osób, które mogą skorzystać z bezpłatnych testów, finansowanych przez kasy chorych. Będą przysługiwać one tylko osobom skierowanym przez lekarzy, dzieciom i młodzieży do 18 roku życia oraz tym, których stan zdrowia wyklucza podanie szczepionki przeciwko COVID-19. Wszyscy pozostali muszą za testy płacić.

Najwięcej kontrowersji wzbudza wprowadzony 1 listopada obowiązek sprawdzania certyfikatów covidowych przez pracowników i właścicieli restauracji. Klienci nie powinni zostać obsłużeni, jeżeli nie mają potwierdzenia o szczepieniu, ważnego testu lub zaświadczenia o przebytej w ciągu 180 dni chorobie.

Część restauratorów zapowiedziała, że nie będzie respektować zarządzenia, co może dla nich oznaczać karę do trzech milionów koron, czyli około pół miliona złotych.