„Stary zbereźnik” wychwala maseczki. „Zasłonięte podnieca bardziej”

„Stary zbereźnik” wychwala maseczki. „Zasłonięte podnieca bardziej”

Michał Witkowski
Michał Witkowski / Źródło: Newspix.pl
Nareszcie ludzkość zrozumiała, że najlubieżniejszą częścią ciała jest twarz (a szczególnie usta i noseczek). Kiedy przyjdzie kiedyś zdjąć maseczki, będziemy się czuli na ulicach nago, będziemy się podniecali ustami, jak w XIX wieku kawałkiem nóżki spod spódnicy do ziemi.

Ślicznotki zakwefione są o wiele bardziej sexy od niezakwefionych i chciałby się zerwać ten kir, odrzeć z tajemnicy te trzy wilgotne otwory, te lubieżne szpary... Jest coś w tym zakwefianiu kobiet przez Arabów, ale ja zawsze w Zatoce Perskiej oglądałem się za zakwefionymi Arabami...

Cóż. My, starzy zbereźnicy, wiemy, że to, co ma być odsłonięte, musi najpierw zostać zasłonięte.

Zawsze byłem zwolennikiem zasłaniania i to wcale nie dlatego, że taki ze mnie świętoszek, wręcz przeciwnie - taki ze mnie lubieżnik! Starą zasadę, że zasłonięte podnieca bardziej, a długo zasłonięte czymś eleganckim podnieca do szaleństwa, odkryłem po raz pierwszy na plaży nudystów w Lubiewie.

Artykuł został opublikowany w 34/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także