Polacy ruszają na Marsa

Polacy ruszają na Marsa

Łazik na Marsie
Łazik na Marsie / Źródło: Shutterstock / Triff
Już w 2022 r. wyruszy pierwsza na świecie naukowa wyprawa na Marsa. Będzie to polska misja – zapowiadają Artur Chmielewski i Mariusz Sawiński, którzy razem z uczelniami oraz polskimi firmami kosmicznymi przygotowują Polski Program Marsjański.

Dlaczego właściwie wyprawa na Marsa?

A.C.: Mars jest fascynujący. Miał kiedyś rzeki, jeziora, atmosferę, a dziś tej wody nie widzimy na powierzchni, powstaje więc pytanie, co się stało. Są różne teorie, ale żadna nie jest w 100 proc. udokumentowana. Warto przyglądać się planetom podobnym do Ziemi, żeby wyciągać wnioski z tego, co się na nich dzieje, a tym samym zabezpieczać się na przyszłość i dbać o to, żeby nasza planeta wciąż nadawała się do zamieszkania. M.S.: Na Marsie prawdopodobnie wydziela się metan, a metan w większości przypadków jest dowodem życia. Nasza misja mogłaby np. sprawdzić, gdzie ten metan się wydziela.

A czemu od razu nie wyruszyć na poszukiwania dowodów życia na Marsie?

A.C.: To oczywiste, że Polska nie ma środków ani możliwości takich jak NASA. Ale za to ma ogromny potencjał intelektualny – mamy niesamowicie zdolnych naukowców, programistów, konstruktorów. Chcemy wykorzystać ten potencjał do stworzenia pierwszej na świecie misji naukowej na Marsa z użyciem małych satelitów. Chcemy, by nasze misje, bo w swoim założeniu nasz program marsjański zakłada trzy wyprawy, były wsparciem dla dużych programów prowadzonych na Marsie przez NASA. M.S.: Chodzi o to, żeby znaleźć takie miejsce w obszarze badań prowadzonych przez czołowe agencje kosmiczne świata, żeby zidentyfikować tam potrzeby badawcze, których zaspokojenie będzie podstawą do opracowania programu polskich misji.

To wymaga współpracy z NASA.

A.C.: NASA jest bardzo zainteresowana takimi działaniami. Ich program marsjański jest jak rozpędzony pociąg – nie da się zboczyć z trasy, zbadać czegoś przy okazji. Nasze małe misje na to pozwalają. Już dziś np. Amerykanie zbadali, że może poza czapami lodowymi ani tuż pod powierzchnią nie ma wody na powierzchni Marsa. Ale nasz mały statek kosmiczny może zbadać, czy nie ma jej kilometr pod powierzchnią. M.S.: Chcemy, żeby nasze działania były komplementarne z tym, nad czym pracują Amerykanie. Dlatego już dziś planujemy wspólne spotkania polskich naukowców i specjalistów od programu marsjańskiego NASA. Ich efektem ma być wypracowanie szczegółowych celów badawczych każdej misji.

Kiedy Polacy podbiją Marsa?

A.C.: Pragniemy, żeby misja była gotowa na 2022 r. Satelity na Marsa można wystrzeliwać co dwa lata. Nasz program zakłada trzy etapy. Oczywiście liczymy na sukces już pierwszej misji, ale podobnie jak Amerykanie z NASA przygotowani jesteśmy także na porażki. Nawet jeśli pierwsza misja nie zrealizuje wszystkich zamierzonych celów, to sam fakt, że do niej dojdzie, będzie dla nas lekcją na kolejne. M.S.: Cały nasz program realizujemy w metodyce NASA, a to oznacza m.in. zupełnie nietypowe, jak na polskie warunki, podejście do budowania zespołu naukowego. To będzie ogromna liczba naukowców pracujących w różnych ośrodkach, które będą musiały ze sobą ściśle współpracować. Misja na Marsa będzie jak Amazonka – ona powstaje z milionów strumyczków ukrytych w dżungli, które łączą się w potoki, by dopiero potem stać się wielką rzeką. Nasza misja jest właśnie tą rzeką.

Ale po co właściwie Polsce taka wyprawa?

A.C.: Amerykanie wydają miliony dolarów na programy kosmiczne nie tylko po to, żeby budować dumę narodową z faktu, że potrafią podbijać kosmos. Innowacje i technologie z programów kosmicznych wykorzystują w codziennym życiu. Wystarczy spojrzeć na iPhone’a, który ma w sobie osiem technologii, bez których by nie istniał, a sześć z nich powstało przy okazji programów kosmicznych. Tak samo może być w Polsce – nasz program będzie przyczynkiem do rozwoju polskiej myśli technologicznej, a co za tym idzie, stanie się także przyczynkiem do przekładania innowacyjnych rozwiązań na codzienne zastosowania. M.S.: Realizacja takiej misji na Marsa wpłynie na wizerunek Polski. Już dziś myślę z dumą o tym, że ktoś na świecie powie, wybieram ten produkt, bo jest z Polski, a tam mają doskonałe technologie, w końcu nawet polecieli na Marsa. A.C.: Już dziś widzę pierwsze efekty programu marsjańskiego. Widzę miłość. I może to brzmi zabawnie, ale naprawdę zmieniło się podejście polskich naukowców i specjalistów od kosmosu. Kiedy rozmawiałem z nimi dwa lata temu, chwalili się swoimi sukcesami, ale o konkurencji mówili niezbyt dobrze. Dziś program marsjański sprawił, że wszyscy są podekscytowani i chcą ze sobą współpracować. Więc mogę powiedzieć, że już czuję miłość w polskim kosmosie.

Magda Kozińska – szefowa działu Projekty specjalne

Okładka tygodnika WPROST: 43/2019
Więcej możesz przeczytać w 43/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0