Co wydarzyło się na komendzie w Miliczu? Prokuratura bada sprawę 22-latka z krwiakiem mózgu

Co wydarzyło się na komendzie w Miliczu? Prokuratura bada sprawę 22-latka z krwiakiem mózgu

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Rynek w Miliczu
Rynek w Miliczu / Źródło: Wikimedia Commons / Barbara Wrzesińska
Niewyjaśniona sprawa krwiaka mózgu Krystiana S. doprowadziła do zamieszek pod komendą policji w Miliczu. Prokuratura zbada, co faktycznie przytrafiło się 22-latkowi, który omal nie stracił życia.

16 września na komisariat w Miliczu przyprowadzono 22-letniego Krystiana S., który według anonimowego zgłoszenia "pił alkohol w miejscu publicznym, przeklinał i śmiecił". Według relacji policji pijany młody człowiek podczas rozmowy z dyżurującym w okienku funkcjonariuszem przewrócił się i uderzył w głowę. Po krótkiej wizycie w szpitalu miał zostać odesłany do domu, gdzie przekazano go pod opiekę rodziny. W nocy stan Krystiana znacząco się pogorszył, odebrało go pogotowie, które oceniło, że jest w stanie krytycznym.

Bliscy chłopaka nie wierzą w wersję policji. – To cud, że Krystian żyje – opowiadają. – Lekarze mówili, że operowali trupa – dodaje jego siostra. Opowiada, jak policjanci wnieśli jej brata do domu, położyli na łóżku, powiedzieli ojcu, że jest pijany i musi wytrzeźwieć. – Odjechali, a on był na wpół martwy. Ciocia, która tam była z naszym ojcem, zauważyła, że Krystian jakiś dziwny jest. Wezwała pogotowie. Było około 2 w nocy – opowiada. Trzy godziny później mężczyzna przeszedł operację.

Sprawą zajęła się już dolnośląska prokuratura.

Zamieszki w Miliczu

We wtorek 4 października po godzinie 19 przed komendą policji w Miliczu na Dolnym Śląsku zgromadziło się ponad 300 osób, które przyszły zamanifestować swoje niezadowolenie z powodu obrażeń, jakich na komisariacie doznał 22-letni mieszkaniec miasta. Podczas protestu sytuacja szybko się zaostrzyła, zgromadzony tłum miotał w stronę stróżów prawa kamienie, butelki i zapalone petardy.  – Gdy najbardziej agresywni uczestnicy nie reagowali, policjanci użyli broni gładkolufowej. Dopiero wtedy udało się przywrócić porządek – poinformował Łukasz Dutkowiak z biura prasowego KWP we Wrocławiu.

W starciach pod komendą rannych zostało 7 osób, w tym 4 policjantów. Do tej pory zatrzymano 9 osób. Policja zapowiedziała, że to nie koniec. – Prowadzimy działania zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom i zatrzymania najbardziej agresywnych uczestników zgromadzenia – powiedział Onetowi Łukasz Dutkowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
 3

Czytaj także