Kijowski okrada dzieci. Ujawniamy: Lider KOD ma ponad dwa razy tyle długów, ile podawały media

Kijowski okrada dzieci. Ujawniamy: Lider KOD ma ponad dwa razy tyle długów, ile podawały media

Lider KOD Mateusz Kijowski
Lider KOD Mateusz Kijowski / Źródło: Facebook / /Mateusz Kijowski
Długi alimentacyjne Mateusza Kijowskiego są ponaddwukrotnie wyższe, niż podają media – ustalił „Wprost”. Nawet w czasie, gdy jego firma brała od KOD 15 tys. zł miesięcznie, lider Komitetu znalazł sposób, by nie płacić zasądzonych pieniędzy na swoje dzieci.

– Nie mam sobie w tej sprawie wiele do zarzucenia – tak o swoich alimentacyjnych długach mówił kilka miesięcy temu Mateusz Kijowski. Pod koniec 2015 r. prasa ujawniła, że lider KOD zalega z alimentami na kwotę ponad 80 tys zł. – Sprawa jest na ukończeniu. Myślę, że w ciągu kilku tygodni zostanie ostatecznie zakończona - deklarował Kijowski w czerwcu 2016 r. Tłumaczył, że jego długi wzięły się z trudności życiowych, gdyż przez jakiś czas był bezrobotny. Zapewniał jednak, że wkrótce będzie po problemie. – Oddam cały dług w ciągu kilku tygodni. Stwierdziłem, że trzeba podjąć jakieś działania – zapowiadał w rozmowie z,,Faktem”.

Tak się jednak nie stało. „Wprost” dotarł do dokumentów, z których wynika, że łączne zaległości Mateusza Kijowskiego z tytułu niepłaconych alimentów wynoszą obecnie ponad 220 tys. zł. Z tego ponad 95,5 tys. to zadłużenie wobec dzieci, a ok. 75 tys. to dług wobec funduszu alimentacyjnego. Do tego jeszcze dochodzą m.in. odsetki i opłaty egzekucyjne - na łączną sumę ok. 50 tys. zł.

Długi Kijowskiego ciągle rosną. Bo choć lider KOD mówi, że płaci na swoje dzieci, konsekwentnie unika płacenia całości. – Sprawa Kijowskiego pokazuje, że w naszym społeczeństwie panuje ogromne przyzwolenie na niepłacenie alimentów - mówi Katarzyna Stadnik, wiceprezes Stowarzyszenia Poprawy Spraw Alimentacyjnych Dla Naszych Dzieci. – Skoro nawet polityk z pierwszych stron gazet może nie płacić na swoje dzieci, to co dopiero zwykły Kowalski – dodaje.

Mam zasądzone bardzo wysokie alimenty – narzekał Kijowski w jednym z wywiadów. Ale to nie do końca prawda. W sumie na trójkę dzieci ma do zapłaty 2,1 tys. zł miesięcznie. Wychodzi 700 zł na jedno dziecko. – Średnia wysokość alimentów w Polsce to 600 zł na dziecko. A więc niewiele mniej. Czy to dużo, czy mało, każdy, kto ma dzieci, może sobie odpowiedzieć – mówi komornik Robert Damski, członek zespołu ds. alimentów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich i Rzeczniku Praw Dziecka.

- Trzeba to powiedzieć wprost: każdy alimenciarz okrada własne dzieci: z marzeń, możliwości rozwoju, a często wręcz z podstawowych środków do życia - tłumaczy Katarzyna Stadnik. Jej zdaniem, sytuacja, w której ojciec kupuje sobie drogie telefony, oryginalne ubrania i jeździ w podróże zagraniczne, a jednocześnie twierdzi, że nie stać go na płacenie alimentów, to w Polsce klasyka. Bo z jakiegoś powodu ojcowie uważają, że alimenty to datek na byłą żonę, na jej nową sukienkę czy tipsy. - Ale to bzdura, przecież matka musi mieć za co utrzymać dziecko - wyjaśnia Katarzyna Stadnik.
Okładka tygodnika WPROST: 4/2017
Cały artykuł dostępny jest w 4/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 132
  • Tadek Dziadek IP
    Treść została usunięta
    • Bunia IP
      Ludzie opamiętajcie się.Ojciec pozostawiający swoje dzieci i układa sobie nowe życie powinien ponosić konsekwencje .Dzieci i tak cierpią bo nie mają tego co w kompletnej rodzinie . za błędy trzeba płacić.Alimenty powinny być płacone a nie unikać tego.Wstyd dla faceta dziecioroba który ma to w dupie czy jego dziecko cierpi i czy jest szczęśliwe.,żal odrzucenia pozostanie na zawsze.
      • PiS czyli SyF IP
        No wielka sensacja...media przyłapały media na błędzie. Cóż za wspaniały artykuł...
        • Andrzej IP
          Wyobraźcie sobie, że facet ma 2 dzieci i sąd zasądził po 700 zł miesięcznie na każde. Matka dzieci także dokłada do ich utrzymania po 700 zł na każde. W ten sposób na 2 dzieciaków (np. 3 i 5 lat) matka przeznaczać powinna 2800 zł miesięcznie... Bez przesady! Miałbym problem żeby tyle wydać, bo za komorne, światło i ogrzewanie i tak muszę zapłacić, nawet gdybym mieszkał sam. więc na co 2800 zł? Na jedzenie, ubranie i przedszkole? Może w Warszawie, ale na prowincji to max 1200 zł na  2 dzieci, czyli po 300 zł na dziecko! Chyba, że mamusi nie  chce się pracować i z 2800 + 500+ (na drugie dziecko) + jakiś zasiłek dla bezrobotnej i już jest 4000 zł co miesiąc. Żyjemy w bardzo dziwnym kraju...
          • ppppp IP
            Słowo przeciwko słowu - komu wierzyć? Gdzie te dokumenty do których dotarł Wprost?