Zamknięto największą w Polsce „fabrykę zwierząt”. „Makabryczne warunki, koty umierały leżąc w odchodach”

Zamknięto największą w Polsce „fabrykę zwierząt”. „Makabryczne warunki, koty umierały leżąc w odchodach”

Zlikwidowana pseudohodowla zwierząt
Zlikwidowana pseudohodowla zwierząt / Źródło: Facebook / /Pogotowie dla zwierząt
Bydgoscy policjanci oraz członkowie stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt” odebrali blisko 170 psów i kotów z pseudohodowli w Dobrczu. Zwierzęta żyły w bardzo złych warunkach. Małżeństwo, które prowadziło hodowlę, zasiadało we władzach instytucji zajmującej się rozmnażaniem czworonogów. Za każdego sprzedanego szczeniaka (w cenie blisko 1500 zł) właściciele wystawiali certyfikaty rasowe.

W minioną sobotę do Stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt” zgłosili się świadkowie, którzy potwierdzili znęcanie się nad psami w jednym z jednorodzinnych domów w Dobrczu. Osoby, które zamieszkiwały na terenie gospodarstwa, prowadziły stowarzyszenie, zajmujące się sprzedażą psów i kotów rasowych. Cena za każdego szczeniaka zwierzę wynosiło około 1500 zł. Zwierzęta żyły w bardzo złych warunkach. Właściciele pseudohodowli trzymali je w ciasnych klatkach i kartonach. Miesiącami nie wychodziły na dwór i nikt im nie sprzątał. – Osoby, które zgłosiły się do Pogotowia kupiły od małżeństwa psy chore, wychudzone, całe oklejone odchodami – tłumaczył Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt”.

Lekarze weterynarii, do których trafiły zakupione psy, potwierdzili brak leczenia zwierząt i wady rozwoju. Osobną kwestią był zły stan psychiczny psów. – Złożyliśmy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i wraz z policją udaliśmy się na teren posesji. To, co tam zastaliśmy, niestety potwierdziło nasze obawy. W trzech pomieszczeniach właściciele hodowli ukrywali 170 psów i kotów. Te psy miesiącami nie wychodziły na podwórko, siedziały w ciemności, we własnych odchodach – mówi Krystyna Kukawska, prezes Stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt”. – Byłem w wielu hodowlach, zabierałem wiele zwierząt z jednego miejsca, ale tak makabrycznych warunków nie widziałem nigdy. Psami nikt się nie zajmował. Kotami także, niektóre umierały leżąc w odchodach, odwodnione, bez pomocy lekarskiej – podkreślił Bielawski. Z ustaleń działaczy na rzecz zwierząt wynika, iż to największa likwidacja hodowli psów rasowych w Polsce, jaką do tej pory udało się odkryć.

Adam Lis z Prokuratury Bydgoszcz-Północ poinformował w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że w sprawie osób, które prowadziły nielegalną hodowlę zwierząt wszczęto śledztwo. – W najbliższych dniach osoby, które miały się opiekować zwierzętami zostaną przesłuchane. Nie wykluczamy, że usłyszą zarzut znęcania się nad zwierzętami. Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności – podkreślił.

Jak można pomóc?

Obecnie prowadzona jest diagnostyka chorych psów i kotów, udzielana jest im niezbędna pomoc weterynaryjna. Rozpoczęła się także zbiórka środków na ich leczenie. Po tych czynnościach zwierzęta trafią do domów tymczasowych, gdzie będą przebywać do zakończenia sprawy karnej i wyroku. Na leczenie psów i ich transport z hodowli potrzebne są środki finansowe.

Wpłaty można kierować na nr konta bankowego Stowarzyszenia „Pogotowie dla Zwierząt”, Pl. Pocztowy 4/6, 64-980 Trzcianka: 87 1020 3844 0000 1702 0048 1093, z dopiskiem „likwidacja fabryk psów”.
PAYPAL biuro@pogotowiedlazwierzat.pl
YetiPay biuro@pogotowiedlazwierzat.pl
IBAN: PL87 1020 3844 0000 1702 0048 1093
SWIFT: BPKOPLPW

Poszukiwane są także domy tymczasowe dla psów odebranych z interwencji. W sprawie adopcji chętni mogą pisać na adres: adopcja@pogotowiedlazwierzat.pl

Galeria:
Zlikwidowana pseudohodowla zwierząt

Źródło: Facebook / /Pogotowie dla zwierząt, Gazeta Wyborcza
 27

Czytaj także