Wyższe ceny, mniejsza dostępność leków. „Apteka dla aptekarza” niepokoi ekspertów

Wyższe ceny, mniejsza dostępność leków. „Apteka dla aptekarza” niepokoi ekspertów

Apteka
Apteka / Źródło: Fotolia / Tyler Olson
Przyjęcie przez Sejm poselskiego projektu nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne, do której na ostatnim etapie procesu legislacyjnego przywrócono zasadę „apteki dla aptekarza”, ogranicza wolność gospodarczą. Wejście ustawy w tym brzmieniu prawdopodobnie doprowadzi do znaczącego zmniejszenia liczby aptek, a co za tym idzie zmniejszenia dostępu do leków oraz wzrostu ich cen – wynika z analizy Instytutu Biznesu.

„>>Apteka dla aptekarza<< to koncepcja, o którą samorząd aptekarski walczy od 1992 r. Warto przypomnieć, że wówczas Trybunał Konstytucyjny uznał niekonstytucyjność takiego rozwiązania z powodu nieuzasadnionego ograniczenia swobody działalności gospodarczej. W marcu 2017 r. sejmowa Komisja Nadzwyczajna ds. deregulacji opowiedziała się za tym, by prawo prowadzenia aptek mieli nie tylko farmaceuci z prawem do wykonywania zawodu, ale także osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność oraz spółki prawa handlowego niemające osobowości prawnej” – napisał przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu Juliusz Bolek w stanowisku organizacji.

Ostatecznie posłowie zadecydowali, że nowe apteki będą mogli zakładać wyłącznie farmaceuci, a jedna osoba będzie mogła mieć nie więcej niż cztery placówki. Przyjęta przez Sejm regulacja przewiduje także wprowadzenie kryterium geograficzno-demograficznego.

„Uchwalona ustawa to wersja najbardziej radykalna. Jej skutkiem będzie w pierwszej kolejności drastyczne ograniczenie rozwoju sieci aptecznych, a w perspektywie kilku lat doprowadzi do likwidacji części z nich. Stanie się tak, ponieważ osoby niebędące farmaceutami nie tylko nie będą mogły uzyskać nowego zezwolenia na prowadzenie apteki, lecz posiadane obecnie placówki będą mogły jedynie stracić. Wpłynie to niewątpliwie na wycenę wartości prowadzonego przez nich przedsiębiorstwa oraz doprowadzi to do faktycznego wywłaszczenia przedsiębiorców niebędących farmaceutami” – czytamy dalej.

Kto zyska?

Według Instytutu Biznesu, ograniczenia geograficzne i demograficzne dla powstawania nowych aptek oraz zakaz posiadania przez jeden podmiot właścicielski więcej niż czterech aptek doprowadzą do rozdrobnienia rynku i znacznego wzmocnienia pozycji hurtowni oraz producentów. Nowelizacja całkowicie odbiera możliwość otwierania aptek w wielu ważnych, korzystnych dla pacjentów lokalizacjach. Apteki nie powstaną już w centrach polskich miast, przy ważnych węzłach komunikacyjnych, w nowo otwieranych wielkopowierzchniowych obiektach handlowych czy w okolicach szpitali i przychodni.

Zagrożenia

„Przyjęte rozwiązania będą zagrażać płynności finansowej aptek, wzrosną koszty utrzymania wielu placówek, a podjęte inwestycje - w przypadku wejścia ustawy w życie - zakończą się olbrzymimi stratami. Wielu polskich przedsiębiorców rozpoczęło już przygotowania do otworzenia apteki, a z powodów formalnych nie mogło złożyć wniosku do Głównego Inspektora Farmaceutycznego o wydanie zezwolenia na jej prowadzenie. Jeżeli takiego zezwolenia nie otrzymają - bo zacznie obowiązywać nowe prawo - będą musieli liczyć się z karami i stratami finansowymi. Prawdopodobnie istnieją też podpisane przez przedsiębiorców, nie będących farmaceutami, długoterminowe umowy najmu z deweloperami galerii handlowych, które jeszcze nie zostały wybudowane. W przypadku wprowadzenia nowelizacji ustawy realizacja tych umów stanie się niemożliwa. Wówczas przedsiębiorcy mogą mieć uzasadnione roszczenia wobec Skarbu Państwa” – napisano także.

Kwestia lokali

Bolek zwrócił też uwagę, że przyjęte rozwiązania, w szczególności ograniczenia wynikające z kryteriów demograficzno-geograficznych, oznaczać będą skazanie aptek na łaskę właścicieli lokali. „Wynajmujący, wiedząc o ograniczeniach dotyczących zmiany lokalizacji, szczególnie aptek prowadzonych przez podmioty niebędące farmaceutą, będą mogli narzucać ogromne kwoty cen najmu, mając świadomość, że wypowiedzenie umowy będzie jednoznaczne z likwidacją apteki, ponieważ polskie prawo nie zna instytucji przeniesienia apteki. Likwidacja apteki z powodu wypowiedzenia umowy najmu oznacza konieczność ubiegania się o nowe pozwolenie, nawet jeśli właściciel chce prowadzić aptekę w sąsiednim lokalu” – czytamy dalej w stanowisku.

Natomiast brak stosowania sukcesji uniwersalnej będzie oznaczać, że jeżeli spółka prowadząca apteki zdecyduje się połączyć z inną spółką, podzielić apteki pomiędzy spółki lub zbyć aptekę innemu podmiotowi, to nie dojdzie to automatycznego przejścia zezwolenia na nabywcę (następcę prawnego). Nabywca pozostanie więc z majątkiem koniecznym do prowadzenia apteki, zaś sam – z uwagi na kryterium demograficzno-geograficzne, wymóg posiadania wykształcenia farmaceutycznego lub limit posiadanych aptek – nie będzie mógł ponownie uzyskać zezwolenia dla tej apteki, wskazano również.

Zastrzeżenia

„Z powyższego powodu koncepcja >>apteka dla aptekarza << z jednej strony doprowadzi do ograniczenia powstawania nowych aptek i zmniejszania liczby już istniejących. W efekcie doprowadzi to też do zmniejszenia liczby miejsc pracy. Ustawa będzie skutkować rozdrobnieniem polskiego rynku farmaceutycznego. W efekcie czego wzrośnie dominacja dużych międzynarodowych koncernów – produkcyjnych i hurtowych, które będą mogły łatwiej narzucać odpowiednio wysoki poziom cen, nawet monopol. Powyższe działanie w naturalny sposób doprowadzi do wzrostu cen leków” – podsumował Bolek.

Nowelizacja znacznie osłabi sieci apteczne, ograniczy konkurencję i sprawi, że polscy przedsiębiorcy nie będą mogli się rozwijać. Jest to sprzeczne zarówno z założeniami „Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” wicepremiera Mateusza Morawieckiego, opracowanej w 2016 roku, jak i fundamentalnymi zasadami przedsiębiorczości oraz wolnością obywatela do dysponowania własnym majątkiem. Ustawa pozbawiona jest również oceny skutków regulacji, a negatywne opinie na jej temat wyraziło wiele podmiotów i autorytetów (w tym: Ministerstwo Rozwoju, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, renomowane instytuty badawcze takie jak Fundacja Republikańska, Instytut Staszica, i dział analiz PKO BP, organizacje pacjentów, liczni konstytucjonaliści, m.in. prof. dr. hab. B. Banaszak).

W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął w trzecim czytaniu poselski projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne (tzw. apteka dla aptekarza). Projekt trafi teraz pod obrady Senatu.

Czytaj także

 15
  • PfPfPf IP
    Bardzo dobre rozwiązanie, ale trochę spóźnione, ratujmy jednak, co się da. Kowalski nie założy apteki w Niemczech ani Francji (bo nie jest farmaceutą), ani nawet w Polsce w obecnej sytuacji (bo rynek aptek jest nasycony i zdominowany przez duże podmioty). Prawo UE i polska konstytucja dają nam możliwość regulacji rynku aptek w taki sposób. Czemu z tej możliwości nie skorzystać, tak jak to zrobiło większość państw starej UE? Rynek aptek nie musi podlegać globalizacji. A jeśli zasada apteka dla aptekarza nie wejdzie w życie, to na pewno polskie sieci aptek zostaną przejęte przez międzynarodowe, i ostatecznie zostaną nam do wyboru apteki tylko np. czterech sieci. Zakładam, że to będą sieci amer., izr., kan. i lit., bo ambasadorzy tych krajów byli najbardziej przeciwni. Ta nowelizacja ma wiele plusów. Przede wszystkim zapobiega przejęciu dzisiejszych polskich sieci aptek i aptek indywidualnych przez duże podmioty, a tym samym gwarantuje, że dzisiejszy duży poziom konkurencji i duży wybór aptek różnych podmiotów zostanie zachowany. Nie widzę szkody dla społeczeństwa w tej nowelizacji.
    • bubek IP
      I jeszcze niech sie zabiora za suplementy diety. To kolejne dziadostwo na ktorym apteki i firmy farmaceutyczne bija fortune.
      • internautka IP
        No ale wytropilibyście, kto za to wziął w łapę od lobbystów? W artykule nie znajduję informacji (albo przegapiłam), kto projekt tej ustawy zgłosił.
        • internautka IP
          Jarosław Gowin to nie autorytet, więc to chyba ten wymieniony jeszcze w tym zdaniu podmiot.
          • cyjanek IP
            Rozumiem, że właścicielem biura podróży powinien być tylko pilot lub kierowca autobusu? Taka jest logika niektórych farmaceutów.