Wypadek w stoczni w Gdyni. Chemikaliowiec zaczął tonąć, ale udało się go zabezpieczyć

Wypadek w stoczni w Gdyni. Chemikaliowiec zaczął tonąć, ale udało się go zabezpieczyć

W Stoczni Remontowej Nauta w Gdyni doszło do groźnego wypadku. Pływający dok, na którym znajdował się norweski statek Hordafor, przechylił się i wpadł do wody – informuje portal trojmiasto.pl. Na szczęście strażakom udało się ustabilizować zarówno dok, jak i statek.

Chemikaliowiec Hordafor V trafił do stoczni Nauta w Gdyni, należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, na gruntowny remont. Wczesnym popołudniem, w czwartek, pływający dok, na którym znajdował się statek, zaczął się przechylać – ostatecznie zaczął tonąć zarówno dok, jak i chemikaliowiec. Na szczęście strażakom udało się ustabilizować zarówno dok, jak i statek, choć na pokład chemikaliowca wdarła się woda.

W rozmowie z TVP Info st. kpt. Łukasz Płusa z gdańskiej straży pożarnej, poinformował, że w akcji brało udziało dziewięć zastępów straży. Portowa straż pożarna rozłożyła na miejscu zdarzenia zapory, by nie doszło do ewentualnego wycieku z doku lub statku. Jednocześnie zapewniono, że nie ma zagrożenia ekologicznego (statek ma na pokładzie ok. 30 ton paliwa).

Władze Stoczni Remontowej Nauta w Gdyni po godz. 15 poinformowały w oficjalnym oświadczeniu, że w zdarzeniu nikomu nic się nie stało, a do przechylenia doku pływającego doszło około godziny 13.30. „Zadziałały procedury bezpieczeństwa i natychmiast zostały podjęte działania związane z ewakuacją załogi oraz zabezpieczeniem mienia. W działania ratownicze została zaangażowana Portowa Straż Pożarna Portu Gdynia, która rozstawia zapory w celu zabezpieczenia ewentualnego wycieku ze statku, oraz zespół nurków, dokonujący inspekcji na miejscu zdarzenia” – czytamy w oświadczeniu.

Jak zapewnia stocznia, pozostaje w kontakcie z armatorem chemikaliowca, który był remontowany. Zapowiedziano też powołanie komisji, która zajmie się wyjaśnianiem przyczyn całego zdarzenia.

Czytaj także

 24
  • Radunio IP
    Oto wykladnia polskiej wiedzy technicznej
    • Gucio IP
      Pracowałem swego czasu w załodze tego doku. Z tego co widać na fotkach, to dokowano dłuższy statek niż pokład roboczy doku. Rufa statku jest niemal na styk z pomostem do komunikacji pomiędzy basztami doku (burtami), a dziób statku wystaje dość znacznie poza lewą, widoczną nad wodą basztę. Ktoś przekombinował. Wzięto statek odwrotnie niż to się zazwyczaj robi, prawdopodobnie dlatego bo miał maszynownię na rufie, która była cięższa niż dziobowa część statku. Z fizycznego punktu widzenia to było poprawne rozumowanie, ale nie wolno tak dokować jednostek, ponieważ wystająca poza dok część kadłuba nie jest podparta na kilblokach (podporach pod dnem statku), powoduje to naprężenia w konstrukcji statku, a wystająca poza dok część kadłuba przeciąża konstrukcję doku.
      Ale to moej przypuszczenie tylko!
      • Zezowaty Putin IP
        Jakiś tępy ruski troll podpisuje się Amerykanin i nadaje na Polaków myśląc że nas poróżni z Ameryką. Tylko ruski kacap może być tak głupi i liczyć że nikt go nie przejrzy. Zezowaty Putin
        • nieglupi Jasko IP
          Czy mozna zatopic dok w porcie, przy dobrej pogodzie? Oczywiscie, jesli otworzy sie komory powietrza w zbiornikach I zacznie napemniac je woda. To sie samo nie stalo, ani przez przypadek, ani przez wiatr. Ktos zrobil to celowo, zeby wykonczyc opinie o Stoczni Remontowej i zadluzyc ja. NO TO WIECIE JUZ KIM JEST BENEFICJENT TEJ OPERACJI ??
          • niepolaczek IP
            Treść została usunięta

            Czytaj także