Awantura na antenie Radia Szczecin, goście wyszli ze studia. „Jesteś skończonym łajdakiem”

Awantura na antenie Radia Szczecin, goście wyszli ze studia. „Jesteś skończonym łajdakiem”

Andrzej Milczanowski
Andrzej Milczanowski / Źródło: Newspix.pl / MARIUSZ KRUCZEK
Były minister spraw wewnętrznych i działacz opozycji w PRL Andrzej Milczanowski oraz członek kolegium IPN i działacz antykomunistycznego podziemia Krzysztof Wyszkowski byli gośćmi audycji w Radiu Szczecin. Na antenie doszło do awantury i ostrej wymiany zdań.

Milczanowski na antenie Radia Szczecin uznał, że porozumienie „Okrągłego Stołu” z 1989 roku było najważniejszym momentem w najnowszej historii Polski, z którego powinniśmy być dumni. Z tą opinią nie zgodził się jednak Wyszkowski, który przekonywał, że było to rozwiązanie przygotowane przez funkcjonariuszy PRL.

– Jeżeli ktoś mówi o tym, że trzeba było radykalniej, to ja powiem tak: Gdzie wyście byli w 1988 roku w sierpniu? Ilu było tych ludzi strajkujących? – pytał Milczanowski. Wyszkowski odparł, że „podminowana była cała Polska”. Dalej dyskusja przerodziła się już w awanturę. – Przede wszystkim nie przerywaj. Zachowuj się – odpowiadał Milczanowski. – Przestań kłamać. Znasz te dane – wypalił z kolei Wyszkowski.

Milczanowski powiedział w końcu, aby drugi z gości zaproszonych do udziału w audycji przestał „opowiadać bzdury”. – Ja ci przypomnę co ty powiedziałeś, że ci łajdacy okrągłostołowi: Milczanowski, Wałęsa, Geremek, Mazowiecki i Michnik. Ja ci wtedy odpowiedziałem, że to ty jesteś łajdakiem. I powiem ci jedno: jesteś łajdakiem skończonym – głośno stwierdził.

W związku z ostrą wymianą zdań studio postanowił opuścić publicysta Piotr Semka. Po nim podobną decyzję podjął Wyszkowski oraz były radny i były wiceprezydent Szczecina Leszek Duklanowski.

Czytaj także:
Autor słynnej listy agentów krytykowany przez byłych kolegów. Opozycjoniści wytykają mu działanie w KOD

Czytaj także

 2
  • Prawdę rzekł. Po co owijać w bawełnę. Jak ktoś jest łajdakiem to jest łajdakiem. A Piotr Semka jak coś opuszcza to wyświadcza uprzejmość opuszczanym.
    • Andrzej Milczanowski i Lech Wałęsa przyjaźnili się przez lata.
      Milczanowski: Nigdy już nie odezwę się do Wałęsy! Nie mam najmniejszego zamiaru kiedykolwiek z nim rozmawiać, kiedykolwiek się z nim spotkać. To jest rozdział zamknięty. To mleko się już rozlało. To jest koniec naszej znajomości". A stało się to po tym kiedy Milczanowski w 1995 roku szef MSW z nadania Wałęsy z sejmowej mównicy oskarżył Oleksego, ówczesnego premiera, o współpracę z KGB.
      Oleksy podał się wówczas do dymisji. A Wałęsa po śmierci Oleksego: Oleksy jednak nie był szpiegiem.
      Chciałem go przeprosić za tę agenturalność rosyjską. Ale pech chciał, że złamałem nogę i nie zdążyłem tego zrobić. A więc dziś publicznie go przepraszam i proszę o wybaczenie - stwierdził.
      Bo Pan Milczanowski spartaczył sprawę tzw. Olina i zawodła metoda "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie, nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle podsłuchani" i biedny zleceniodawca konfident TW Bolek poczuł wyrzuty sumienia że tak niegodziwie postąpił. A Pan Milczanowski to nikczemnik bez skrupułów jakby mógł toby przeciwnika politycznego "w łyżce wody utopił". A dzisiaj były minister Milczanowski, kiedyś wielki zuch w tępieniu wszystkiego co 'czerwone', radzi byłym esbekom:
      "Nie wszyscy z państwa zdają sobie sprawę do końca, co nastąpi, co ich dotknie w miesiącu październiku tego roku. Dotknie was rzeczywistość, w sytuacji powiedzmy 3-3,5 tys emerytury lub renty do siedmiuset kilkudziesięciu powiedzmy/dopis. .bujać was a nie nas Milczanowski/ a w najlepszym
      przypadku do tysiąca sześciuset kilkudziesięciu złotych. Czy wy musicie się z tym godzić? Na pewno nie! Różne mogą być pomocnicze działania manifestacji, oprócz demonstracji ulicznych, takie jak np. głodówka, ale nie tylko. Okupacja? Też. (…) Jesteście ludźmi jakby szczególnie predysponowanymi z racji wykonywanych funkcji uprzednio, ja w jakiś sposób też, aby znaleźć ten wybryk, żeby te władze nacisnąć. Dotkliwie. Wy państwo nie macie dwóch-trzech lat! Państwo macie siedem miesięcy czasu! I do tego czasu, wóz albo przewóz! A może Panie Milczanowski jakiś arsenalik z bronią i wojenka i toby
      może prowodyrze Milczanowski zaspokoiło pańskie marzenia.