Resort środowiska chce zezwolić na odstrzał łosi. Moratorium obowiązywało od 2001 roku

Resort środowiska chce zezwolić na odstrzał łosi. Moratorium obowiązywało od 2001 roku

Łosie w Białowieskim Parku Narodowym, zdj. ilustracyjne
Łosie w Białowieskim Parku Narodowym, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / marcinmaslowski
Ministerstwo środowiska rozważa umożliwienie odstrzału łosi – tak wynika z wypowiedzi wiceministra Andrzeja Koniecznego podczas konferencji prasowej w Białymstoku.

Od 2001 roku obowiązuje w Polsce moratorium na odstrzał łosi. Wprowadzono go na wniosek Polskiego Związku Łowieckiego, który alarmował, że ich liczebność w tamtym czasie zagrażała przetrwaniu gatunku. W całym kraju było wówczas zaledwie 1700 sztuk tych zwierząt.

W czwartek podczas konferencji w Białymstoku wiceminister środowiska Andrzej Konieczny poinformował jednak, że resort rozważa rezygnację z całorocznej ochrony łosi. Jego wypowiedź przytacza portal www.bialystokonline.pl. – W sytuacji, gdy mamy minimum 5 sztuk łosia na 1000 ha powierzchni leśnej i bagiennej, można rozpocząć racjonalne użytkowanie łosia, czyli mówiąc inaczej, można rozpocząć polowania na ten gatunek – mówił Konieczny. Jak zaznaczył, napływające do resortu informacje o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa ludziom, „zobowiązują władz publiczne do podjęcia działań”. Na razie to jednak tylko zapowiedzi, ministerstwo środowiska nie przygotowało jeszcze projektu rozporządzenia. Gdy dokument powstanie, zostanie poddany konsultacjom.

Z informacji policji wynika, że w 2016 roku w rejonie samego Białegostoku doszło do 800 wypadków z udziałem łosi. Na zwierzęta narzekają też rolnicy i leśnicy. – Szkody, które w lesie robi łoś to połamane pędy wierzchołkowe na 20% sadzonek. Można powiedzieć, że 3,5 tys. ha zostało kompletnie zniszczonych przez ten gatunek. Szkody są makabryczne – mówił w trakcie konferencji Andrzej Gołembiewski – zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. Wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski poinformował z kolei, że łosie powodują znaczne szkody w uprawach rolnych, co z kolei wiąże się z koniecznością wypłat odszkodowań. – W zeszłym roku wypłaciliśmy 1 mln 300 tys. zł. W 2015 r. ta kwota sięgała prawie 2 mln 300 tys. zł – zaznaczył wojewoda.

Czytaj także

 0