Obywatel Austrii zmarł na komisariacie w Częstochowie. Policja zaprzecza, że funkcjonariusze zachowali się nieetycznie

Obywatel Austrii zmarł na komisariacie w Częstochowie. Policja zaprzecza, że funkcjonariusze zachowali się nieetycznie

Policja, zdjęcie ilustracyjne
Policja, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. Anton Gvozdikov
Śląska policja wydała oświadczenie w związku z pojawiającymi się w mediach informacjami o śmierci obywatela Austrii na komisariacie w Częstochowie.

Policja zaprzeczyla jakoby na komisariacie doszło do śmierci mężczyzny oraz nieetycznego zachowania policjantów. W komunikacie, który pojawił się na oficjalnej stronie śląskiej policji przedstawiono nieco inną wersję wydarzeń, niż tą, którą wcześniej publikowały media.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że pomiędzy pracownikiem ochrony a mężczyzną, który chciał wejść na teren imprezy masowej wraz z towarzyszącą mu kobietą, doszło do nieporozumienia i szarpaniny. Pracownik ochrony oświadczył, że został zaatakowany przez mężczyznę, którym okazał się 63-letni obywatel Austrii. Pokrzywdzony został uderzony w twarz i w związku z tym złożył zawiadomienie o naruszeniu swojej nietykalności cielesnej.

Policjanci z Komisariatu I Policji w Częstochowie podjęli decyzję o doprowadzeniu obywatela Austrii, któremu towarzyszyła żona, do jednostki policji. Doprowadzenie miało na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia i wykonania stosownych czynności procesowych, w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, wyrazili chęć wyjaśnienia sprawy w jednostce policji i zgodzili się na przewiezienie ich radiowozem do komisariatu. W obecności policjantów zachowywali się spokojnie i współpracowali z policjantami, wykonując ich polecenia. Żona ujętego mężczyzny, znająca dobrze język polski, na bieżąco tłumaczyła pytania i polecenia mundurowych. Wobec małżeństwa nie zastosowano żadnych środków przymusu bezpośredniego. W trakcie wykonywania czynności mężczyzna nie uskarżał się na żadne dolegliwości zdrowotne. Kobieta poinformowała jedynie, że jej mąż leczy się kardiologicznie i przyjmuje leki.

Funkcjonariusze tłumaczą, że na komisariacie policjanci przystąpili do wykonywania czynności służbowych. W pierwszej kolejności parę poddano badaniom na zawartość alkoholu w organizmie. Wyniki badań potwierdziły, że oboje znajdują się pod wpływem alkoholu. Po zbadaniu stanu trzeźwości mężczyzny policjant zauważył, że 63-latek źle się poczuł. W związku z tym policjant natychmiast podjął decyzję o wezwaniu karetki. Po kilku minutach na miejsce przyjechali ratownicy medyczni, którzy natychmiast podjęli czynności ratownicze wobec 63-letniego obywatela Austrii. Pomimo wysiłków policjantów i służb medycznych, mężczyzny nie udało się uratować. Należy podkreślić, że wszystkie wskazane wyżej czynności były prowadzone w obecności małżonki obywatela Austrii.

Z policyjengo komunikatu wynika, że pełniący obowiązki Komendanta Miejskiego Policji w Częstochowie mł. insp. Dariusz Atłasik polecił natychmiast wdrożyć czynności wyjaśniające, mające na celu wszechstronne wyjaśnienie okoliczności tej interwencji. Niezależnie od czynności policji, sprawę również wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Lublińcu.

Śmierć Austriaka na komisariacie

Jak informuje dziennik „Fakt” w swoim internetowym wydaniu doszło do kolejnej śmierci na polskim komisariacie. 27 maja na jednej z częstochowskich komend zmarł obywatel Austrii Herbert Moravec.Mężczyzna przyjechał do Polski ze swoją żoną Marią Heiderer na pogrzeb jej ojca. Kiedy małżeństwo wracało do hotelu, przechodzili obok miejsca, w którym odbywał się koncert.Tam kobieta miała zostać zaczepiona przez ochroniarza, który zażądał przeszukania torebki kobiety. Herbert Moravec, który nie znał języka polskiego, widząc agresywną mowę ciała mężczyzny, stanął w obronie swojej żony. Po chwili leżał już na ziemi, przygnieciony przez pracowników ochrony. Policja zatrzymała małżonków na 48 godzin. W drodze na komisariat kobieta informowała funkcjonariuszy, że jej mąż jest po zawale, jednak ci mieli to zbagatelizować. Mężczyzna źle się poczuł, jednak policja na to nie reagowała. Kiedy na komendę w końcu został wezwany lekarz, mężczyzna już nie żył.

Czytaj także

 4
  •  
    Co za bydle z tego Austriaka. Nie dość, że pronił swej kobiety, to sam się rzucił na ziemię. Sam się skuł i jeszcze wepchał się do radiowozu (fe, co skomunizowana nazwa!) wypychając z niego skruszonego już wyrzutami sumienia ochroniarza, a potem umarł przed przyjazdem lekarza wezwanego do stwierdzenia zgonu. Nigdy nie lubiłem Austriaków...!
    •  
      Co za bydle z tego Austriaka. Nie dość, że pronił swej kobiety, to sam się rzucił na ziemię. Sam się skuł i jeszcze wepchał się do radiowozu (fe, co skomunizowana nazwa!) wypychając z niego skruszonego już wyrzutami sumienia ochroniarza, a potem umarł przed przyjazdem lekarza wezwanego do stwierdzenia zgonu. Nigdy nie lubiłem Austriaków...!
      •  
        co nie  chcial robic konfetti?
        • Chamy poturbowały gościa....Świeć Panie nad jego duszą...

          Czytaj także