PiS znów wycofuje się z prac nad Prawem wodnym, ale Sejm zajmie się sędziami

PiS znów wycofuje się z prac nad Prawem wodnym, ale Sejm zajmie się sędziami

Posłowie PiS w Sejmie
Posłowie PiS w Sejmie / Źródło: Flickr / Sejm RP/Krzysztof Białoskórski
Posłowie zdecydowali, że zajmą się nowelizacją Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która wygasza kadencje obecnych członków Rady. Równocześnie po raz kolejny wycofano z obrad ustawę Prawo wodne. Posłowie przesunęli również podejmowanie decyzji ws. wniosku o wotum nieufności wobec ministra rolnictwa.

Pierwotnie posłowie mieli zajmować się ostatniego dnia posiedzeniu Sejmu m.in. debatą nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela i głosowaniem nad nim. Decyzją Sejmu ten punkt obrad został przeniesiony na pierwszy dzień kolejnego posiedzenia, to jest na 18 lipca.

Ponadto z porządku obrad po raz kolejny zniknęła debata i głosowanie nad ustawą Prawo wodne, która wdraża unijne regulacje dotyczący odpłatności za pobór wody, a zarazem nakłada na obywateli obowiązek płatności, które szacuje się łącznie na około 4 mld złotych rocznie. Najbardziej z tego powodu ucierpieć miałyby duże gospodarstwa rolne oraz zakłady przemysłowe wykorzystujące do produkcji wodę, przede wszystkim browary. Po raz pierwszy projekt został wycofany z porządku obrad poprzedniego posiedzenia Sejmu na wniosek premier Beaty Szydło. Co ciekawe, w sprawie tej samej ustawy PiS z powodu złamania dyscypliny przez posłów tej formacji, przegrało głosowanie 25 maja bieżącego roku.

Czytaj także:
9 posłów złamało dyscyplinę i PiS przegrało głosowanie w Sejmie

Równocześnie do porządku obrad wprowadzono III czytanie projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która wygasza mandaty wszystkim członkom tego organu oraz wprowadza nowe zasady wyboru ich następców. Zdaniem opozycji, ustawa ma na celu podporządkowanie KRS Ministerstwu Sprawiedliwości, podczas gdy rządzący twierdzą, iż wprowadza ona zasady pluralizmu.

Czytaj także

 1
  •  
    Powszechny w demokracjach wynik wyborczy, czyli wszystko pomiedzy A) 66 do 34 procent a B) 51 do 49 procent daje wieczna wladze sadokracjom, bo rzadzacy nie maja wiekszosci "konstytucyjnej" czyli 67 procent, a sady i sedziowie sa dozywotnio. Co na to "demokracja"? Rzady maja sie zajmowac smieciami przez 4 lata i apelowac aby jednak dalo sie cos zmienic w miedzyczasie?? 34% obywateli (przeliczone na glosy sejmowe) blokuje "wszystko" dzieki starym repom sedziowskim. A byc moze taka "wsciekla" mniejszosc 15% jest w stanie wziac za gardlo spokojne 85%!!!??? Patrz Adolf Pierwszy.

    Czytaj także