Reprywatyzacja w Warszawie. Były urzędnik: Decyzje w sprawie Chmielnej 70 były wydawane pod przymusem

Reprywatyzacja w Warszawie. Były urzędnik: Decyzje w sprawie Chmielnej 70 były wydawane pod przymusem

Komisja weryfikacyjna
Komisja weryfikacyjna / Źródło: Newspix.pl / fot. Damian Burzykowski
Były pracownik Biura Gospodarki Nieruchmościami Krzysztof Śledziewski zeznał, że były wicedyrektor BNG Jakub R. kazał napisać pozytywną decyzję reprywatyzacyjną w sprawie działki przy Chmielnej 70.

Komisja Weryfikacyjna przesłuchała dzisiaj Krzysztofa Śledziewskiego, byłego pracownika BGN. Były urzędnik zeznawał w sprawie reprywatyzacji działki przy Chmielnej 70. „Gazeta Wyborcza” ustaliła, że ratusz oddał niesłusznie grunt przy Chmielnej 70 w prywatne ręce w 2012 roku. Wartość działki położonej w prestiżowej części Warszawy, tuż przy Pałacu Kultury, jest szacowana na blisko 100 tysięcy złotych. Przedwojennym właścicielem gruntu był Duńczyk Jan Holger Martin, któremu w latach 50. wypłacono odszkodowanie za zabrane przez Polskę Ludową mienie.

Podczas przesłuchania Śledziewski stwierdził, że jest kozłem ofiarnym, którego ratusz chce obarczyć odpowiedzialnością za nieprawidłowości, do których dochodziło przy reprywatyzacji. Urzędnik stwierdził, że decyzje w sprawie działki przy Chmielnej 70 były wydawane pod przymusem.
– Przygotowanie decyzji o użytkowaniu wieczystym Chmielnej 70. polecił mi we wrześniu 2012 r. Jakub R.; nie wiedziałem wtedy, że z końcem roku odchodzi on z Biura Gospodarki Nieruchomościami. Taka była konkluzja, że skoro nie wszczęto postępowania mimo wiedzy, można wydać decyzję. Polecenie wydane przez Jakuba R. dotyczyło stricte oczekiwanego rozstrzygnięcia. Chodziło o wydanie pozytywnej decyzji na Chmielną 70. W tym tonie było całe postępowanie. Po to robi się podział nieruchomości, żeby wydzielić działki do zwrotu – tłumaczył Śledziewski.

Prezydent stolicy twierdzi, że została oszukana

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz w czwartek podczas konferencji prasowej poinformowała, że w sprawie nieruchomości przy Chmielnej 70 została wprowadzona w błąd przez ówczesnych pracowników Biura Gospodarki Nieruchomościami, gdyż poinformowano ją, że zarówno dyrektor BGN jak i pracownik Krzysztof Śledziewski przygotowujący decyzję, nie mają wiedzy o spłacie nieruchomości. Prezydent stolicy podkreśliła, że ma na to świadków.

Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że „zrobiła to, co do niej należało”. - Zwolniłam pracowników dyscyplinarnie, ponieważ zaczęli tuszować dokumenty, na to są oczywiście dowody (...) wprowadzili mnie w błąd bądź nie wykazali się niektórzy odpowiednim nadzorem nad pracownikami jak choćby dyrektor BGN-u - dodała.Tłumaczyła, że teraz zeznania jednego z nich są dla komisji źródłem informacji i są wykorzystywane w walce politycznej.

Czytaj także

 0

Czytaj także