Szef MON rozmawiał z Trumpem o Smoleńsku. „Miałem wrażenie, że prezydent był lekko zszokowany”

Szef MON rozmawiał z Trumpem o Smoleńsku. „Miałem wrażenie, że prezydent był lekko zszokowany”

Wrak tupolewa w Smoleńsku
Wrak tupolewa w Smoleńsku / Źródło: Newspix.pl / fot. Paweł Ciecierski
Antoni Macierewicz potwierdził w rozmowie z Gazetą Polską, że podczas wizyty prezydenta USA w Polsce poruszył temat katastrofy smoleńskiej.

Szef MON przyznał, że „Polsce zależy przede wszystkim na tym, by administracja USA udostępniła komisji smoleńskiej materiały, jakie są w posiadaniu National Transportation Safety Board, czyli odpowiednika polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych”. – Ta instytucja posiada dane będące wynikiem badania amerykańskich urządzeń nawigacyjnych znajdujących się w tym samolocie. Były analizowane w USA i tam pozostała część informacji, dotychczas nieudostępniona ani stronie rosyjskiej, ani komisji Millera – tłumaczył polityk PiS. Macierewicz stwierdził ponadto, że „miał wrażenie, że prezydent USA był lekko zszokowany, gdy dowiedział się, że przedstawiciele poprzedniej administracji nie udostępnili Polsce tych informacji”.

Minister obrony narodowej odniósł się także do ostatniego oświadczenia podkomisji badającej przyczyny tragedii smoleńskiej. Eksperci Antoniego Macierewicza ustalili, że zniszczenie lewego skrzydła TU 154 M nie zostało zainicjowane zderzeniem z brzozą na działce Bodina. W ich opinii destrukcja skrzydła rozpoczęła się przed brzozą. Podczas posiedzenia ustalono również, że liczne zniszczenia lewego skrzydła samolotu TU 154 M noszą ślady wybuchu. – Naukowcy po całej serii analiz, doświadczeń, badań etc. uzgodnili, iż nie mają wątpliwości, że rozpad tej części rozpoczął się, zanim samolot dotarł do miejsca, w którym rosła brzoza – stwierdził Antoni Macierewicz w rozmowie z „Gazetą Polską”.

– Eksperci potwierdzili obecność śladów eksplozji na bardzo wielu częściach tego skrzydła. W ten sposób ostatecznie zostało odrzucone kłamstwo smoleńskie, które przez wiele lat było fundamentem dezinformacji polskiej i międzynarodowej opinii publicznej. Jak pamiętamy, ta brzoza urosła do rangi symbolu niefrasobliwości Polaków, brawury i głupoty, które miały doprowadzić do katastrofy. Na tej brzozie opierał się cały system fałszu i antypolonizmu, rozwijany przez ostatnie siedem lat przez Rosjan i wspierające ich ośrodki w Polsce i za granicą. Jest jasne, że ta brzoza nie odegrała żadnej istotnej roli w dramacie, jakim była katastrofa smoleńska – zaznaczył polityk PiS.

Czytaj także

 2

Czytaj także