Były pracownik SB zapowiada „kontratak” za ustawę dezubekizacyjną. „Skompromitujemy tę bandę mściwych oszołomów”

Były pracownik SB zapowiada „kontratak” za ustawę dezubekizacyjną. „Skompromitujemy tę bandę mściwych oszołomów”

Archiwum w dawnej siedzibie IPN przy ul. Towarowej 28 (zdjęcie archiwalne)
Archiwum w dawnej siedzibie IPN przy ul. Towarowej 28 (zdjęcie archiwalne) / Źródło: Wikimedia Commons / By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl]
W rozmowie z Wirtualną Polską, były pracownik Służby Bezpieczeństwa i policji, zapowiedział, że dawni agenci zamierzają „skompromitować tę bandę mściwych oszołomów”.

Od czasu wejścia w życie ustawy dezubekizacyjnej, która obniży emerytury tysiącom osób, będących w przeszłości pracownikami byłych służb Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, co rusz pojawiają się wypowiedzi i apele, by posłowie wycofali te przepisy. W niektórych przypadkach jest to uzasadnione, jak w sprawie 95-letniego powstańca warszawskiego, który w czasach PRL pracował jako lekarz w szpitalu MSW (szef MSWiA Mariusz Błaszczak już zapowiedział, że ustawa go nie obejmie).

Wirtualna Polska rozmawiała z byłym pracownikiem Służby Bezpieczeństwa, podając jedynie jego imię: Jerzy, który po 8 latach w SB (pracował w komórce paszportowej, później w dziale technik operacyjnych), przeszedł do policji (po pozytywnej weryfikacji). Jest jednym z tych, którzy zostaną objęci ustawą dezubekizacyjną i z obecnych 3,5 tys. zł netto emerytury zostanie mu około 1,5 tys. Jak ujawnił w rozmowie z WP, jego znajomi po otrzymaniu decyzji zmniejszającej emeryturę „wcale nie odwoływali się do sądu”. – Dzwonią do swoich dawnych „tewulców” (TW – tajny współpracownik), odtwarzają kontakty i planują zemstę przez publikację kompromitujących materiałów czy ujawnienie niewygodnych faktów – opowiadał pan Jerzy. – Odchodząc ze służby, wielu zabrało sobie jakieś teczki, materiały jako polisę ubezpieczeniową i do użycia w ostateczności. Jeśli nas zmuszą, to po prostu skompromitujemy tę bandę mściwych oszołomów, jaka jest u władzy – dodawał.

WP wylicza, że dawni agenci mogą mieć dostęp do archiwalnym dokumentów z uczelni, zakładów pracy, jednostek wojskowych czy też opinii osobowych. Mogą w ten sposób „kontratakować” w sprawie dezubekizacji, ujawniając niewygodne fakty zwłaszcza na temat polityków i ludzi urodzonych w latach 50. Pan Jerzy wyjawił, że wśród jego znajomych krąży wyniesiona z jednej z Komend Wojewódzkich kartoteka gejów (zapewne pochodząca z akcji „Hiacynt”). Co prawda była ona aktualna pod koniec lat 80. (operacja „Hiacynt” odbyła się w 1985 roku), ale wiele osób, które wtedy na nią wpisano, to obecnie osoby publiczne – wskazuje dziennikarz WP Tomasz Molga.

Czytaj także:
Błaszczak podjął decyzję ws. 95-letniego Powstańca Warszawskiego

Czytaj także

 22
  • wystarczy skorzystać z instytutu gaucka ha ha aha podaje adres KARL-LIEBKNECHT-ST 32/33 10178 BERLIN NIEMCY HA AH AHA tam sa minn panowie morawieccy ha ah ah i cała plejada od PO wrocławia po gdańsk ha haah sieg haill rodszyld ha ha ah
    • Treść została usunięta
      • no i dobrze czekamy na kwity Morawieckiego i innych tzw. Narcyzów Dojnej Zmiany Jewrejskiej
        •  
          No to PiS powinien napisac NOWA ustawe, a w niej MIŁA DLA USZU POLAKOW a szpetna dla ubekow, NIESPODZIANKA : .... emerytura ubecka obnizona do NAJNIZSZEJ w Polsce a za WSZYSTKIE lekarstwa oraz komunikacje... PLACIC che che che!!
          • Wszelkie dokumenty operacyjne sa tajne i  nie sa wlasnoscia prywatna. Za to sie siedzi ubecki baranie !